Natalie Harp, specjalna asystentka i ulubienica Donalda Trumpa, decydująca o dostępie do prezydenta USA nie przestaje przykuwać uwagi mediów, ostatnio dlatego, że przez blisko rok pracowała w Białym Domu bez certyfikatu bezpieczeństwa - zauważa brytyjski dziennik „Guardian”.


Harp, była prezenterka prawicowej stacji One America News Network, stała się „główną odźwierną” pilnującą dostępu do prezydenta, a odkąd okazało się, że gdy Trump wracając z Turcji skorzystał z samolotu innego niż Air Force One, by zmylić ewentualnych zamachowców, wziął ją ze sobą na pokład, zamiast ważniejszych urzędników administracji, jego specjalna asystentka znalazła się w centrum uwagi mediów - przypomina dziennik.
Harp zainteresowali się też satyrycy, a w programie Jimmy Kimmel Live aktorka, pisarka i producentka telewizyjna Rosie O’Donnell zwróciła się w środę wieczorem do Trumpa i powiedziała: „Powinieneś zdać sobie sprawę, że pora już zdjąć perukę i pozwolić, by Natalie ułożyła cię do snu. Dobranoc” - relacjonuje „Guardian”.
Nie milknie też wrzawa wokół słów senatora Demokratów Jona Ossoffa, który w niedzielę zarzucił Trumpowi, że niewiele robi poza grą w golfa i handlowaniem akcjami, a zależy mu głównie na podróżowaniu z Harp „latającym pałacem podarowanym mu przez emira Kataru”, który stał się nowym Air Force One.
Dyrektor ds. komunikacji Białego Domu, Steven Cheung napisał o Ossoffie na platformie X, że jest „największym rogatym przegrywem w polityce”, a rzecznik Białego Domu Davis Ingle nazwał go w tym samym serwisie „zniewieściałym, budzącym zażenowanie” i dodał: „Gó... wszystkich obchodzi to, co ten przegryw wagi lekkiej ma do powiedzenia”.

Sam Ossoff powiedział w wywiadzie telewizyjnym, że zdumiewające jest obserwowanie trwającej od blisko tygodnia histerii urzędników Białego Domu po jego wypowiedzi o Harp.
„Wall Street Journal” napisał na początku tygodnia, że jest ona jedną z najważniejszych osób w otoczeniu prezydenta w Białym Domu, choć niewiele osób spoza Waszyngtonu o niej wie. Harp jest stale u boku Trumpa, pisze w jego imieniu posty na platformach społecznościowych i zdobywa dla niego informacje. Według „New York Timesa” Harp często jest ostatnią osobą, która sprawdza prowokacyjne wpisy Trumpa w mediach społecznościowych. Niepokoi to innych doradców.
W wydanej niedawno książce „Regime Change” Maggie Haberman i Jonathan Swan napisali, że Harp zostawiała Trumpowi „pełne uwielbienia” i „intymne” listy, które — jak powiedział Swan CNN w zeszłym miesiącu — „wzbudziły czujność Secret Service podczas kampanii”. (PAP)
fit/ kj/ dafa/





























































