REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Ukraina i Mołdawia w UE? Szef Rady Europejskiej: Unia znów będzie się rozszerzać

2023-10-04 07:24
publikacja
2023-10-04 07:24
Dodaj Bankier.pl w Google

Trzymam się daty 2030 r., bo to jasna zachęta dla wszystkich, żeby być gotowym na rozszerzenie Unii Europejskiej - podkreślił w rozmowie z "Rzeczpospolitą" przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel.

Ukraina i Mołdawia w UE? Szef Rady Europejskiej: Unia znów będzie się rozszerzać
Ukraina i Mołdawia w UE? Szef Rady Europejskiej: Unia znów będzie się rozszerzać
/ Komisja Europejska

Michel został zapytany w wywiadzie, czy na nieformalnym szczycie przywódców w Granadzie, który odbędzie się w najbliższy piątek, może pojawić się wyraźny sygnał w sprawie rozszerzenia UE dla krajów do niej kandydujących.

"Sygnałów jest dużo od wielu miesięcy. Najpierw przyznanie statusu kandydata Ukrainie i Mołdawii i danie wyraźnej perspektywy Gruzji – to decyzje Rady Europejskiej. Ale też poszczególni przywódcy państw UE wysyłają sygnały, że trzeba przyspieszyć wysiłki w tym kierunku. I wreszcie w agendzie spotkania w Granadzie jest dyskusja o przyszłości UE w kontekście rozszerzenia. To jest bardzo mocny sygnał. Te państwa wiedzą, że grudzień będzie bardzo ważnym momentem. Bo wcześniej Komisja Europejska ogłosi raport o zaawansowaniu reform w Ukrainie, Mołdawii, Gruzji, Bośni i Hercegowinie, Albanii i Macedonii Północnej. Śledzimy też wydarzenia w Czarnogórze (gdzie powstaje nowy rząd) i napięcia między Serbią i Kosowem" - odpowiedział przewodniczący Rady Europejskiej.

Na uwagę, że pojawił się zamówiony przez Francję i Niemcy dokument ekspertów o koniecznych zmianach w UE przed kolejnym rozszerzeniem, w którym jest pomysł stopniowej integracji czy też różnych prędkości, różnych kręgów integracji i na pytanie, co o tym sądzi, Michel odparł, że "przede wszystkim ważne jest, byśmy wykazali jedność". "Bo wtedy jesteśmy silni, mamy wpływ na scenie globalnej i jesteśmy panami naszej przyszłości. Następnie musimy rozróżnić dwa ważne pojęcia: Europa wielu prędkości i stopniowa integracja. Ja jestem zdecydowanie za stopniową integracją. Zawsze to promowałem i miło mi, że ta koncepcja ma coraz większe poparcie przywódców państw członkowskich i Komisji Europejskiej. To koncepcja, która pojawiła się wiele miesięcy temu we wnioskach ze szczytu UE. Nie czekając na ostateczną decyzję Rady Europejskiej w sprawie rozszerzenia, musimy zapewnić tym krajom stopniową integrację i coraz większe zbliżenie z UE ekonomicznie, we współpracy kulturalnej czy edukacyjnej. Konkretny przykład – płatności bankowe. To byłaby wymierna korzyść gospodarcza dla tych państw, gdyby zostały one zintegrowane z unijnym systemem przelewów bankowych SEPA" - powiedział szef RE.

Ale - jak zaznaczył - "chcę podkreślić fakt, że jest ten dokument francusko-niemiecki, że wiele rządów, partii politycznych, zaczyna myśleć o tym, co trzeba zrobić, żeby nastąpiło rozszerzenie, jest wyjątkowo interesujący". "Oznacza to wielką zmianę w porównaniu z sytuacją sprzed kilku lat, kiedy panowała atmosfera kunktatorstwa. Dwadzieścia lat temu daliśmy perspektywę europejską Bałkanom Zachodnim, ale wiedzieliśmy, że to zajmie czas i było wrażenie, że nie zachowujemy się poważnie. W rezultacie w tych krajach spadło zaufanie i inni globalni gracze to wykorzystali, możemy nawet powiedzieć, że nadużyli" - podkreślił Michel.

Wakacje na giełdzie

Zwrócił uwagę, że dziś myślenie jest zupełnie inne. "Bardzo dobrze, że niektórzy zaczynają się zastanawiać, co rozszerzenie oznacza dla instytucji UE, dla jej różnych polityk, dla finansowania. Ten francusko-niemiecki dokument to jeden z elementów w tej debacie. Granada będzie początkiem tego ważnego procesu. Proces rozszerzenia jest oczywiście oparty na osiągnięciach. Te kraje muszą przeprowadzić reformy i one wiedzą dokładnie, co mają do zrobienia. Muszą wzmocnić praworządność, walczyć z korupcją, stworzyć niezależny wymiar sprawiedliwości, zapewnić wolność mediom itp. One wiedzą, jakie są europejskie standardy. Bo UE jest przestrzenią polityczną, ale też prawną. Jeśli jutro mamy żyć razem w tej wspólnej przestrzeni prawnej, to potrzebujemy wspólnych zasad i wartości" - powiedział szef RE.

Na pytanie, co z wieloma prędkościami czy kręgami UE w przyszłości i czy już teraz powinniśmy o tym rozmawiać, Michel odparł, że "Europa wielu prędkości oznacza, że państwo jest już członkiem UE, ale nie jest zintegrowane ze wszystkimi jej politykami". "Już teraz to mamy w przypadku Schengen czy strefy euro. Nie będę się wypowiadać w imieniu zwolenników różnych prędkości, ale oczywiście to będzie jeden z tematów dyskusji. Niektórym się to podoba, inni uważają, że byłby to cios w unijną jedność. Musimy o tym wprost porozmawiać i to się zacznie w Granadzie. Tę dyskusję będzie kontynuowała od stycznia prezydencja belgijska i powinniśmy uzgodnić kierunek działań do lata przyszłego roku" - zaznaczył.

Dopytywany, czy w grudniu, gdy ma zapaść decyzja o rozpoczęciu negocjacji akcesyjnych, łatwo będzie o jedność, przewodniczący RE powiedział, że jest to proces. "Komisja przedstawi raport w listopadzie. I na tej podstawie przywódcy podejmą decyzję w grudniu. Wiemy, jaka jest sytuacja. W przypadku Ukrainy i Mołdawii pytanie, czy zaczynamy negocjacje. W przypadku Gruzji – czy dajemy jej status kandydata. Bośnia i Hercegowina, czy zaczynamy negocjacje i czy kolejne kroki dla innych państw Bałkanów Zachodnich. Pozytywne zjawisko z ostatnich miesięcy jest takie, że te kraje, widząc nasze rosnące polityczne zaangażowanie, też mają motywację do reform" - podkreślił Michel.

Pytany, czy wciąż wierzy w termin 2030 roku, o którym wspomniał po raz pierwszy we wrześniu jako datę rozszerzenia Unii, szef RE odparł, że trzyma się tej daty. "Dlaczego jest ważna? Bo to jasna zachęta dla nas wszystkich, żeby być gotowymi. Bez tej daty grozi nam kunktatorstwo i brak decyzji. Coraz więcej uczestników procesu odwołuje się do tej daty, więc widać, że ustanowienie takiego horyzontu było ważne" - zaznaczył Michel.

Na uwagę, że dla niektórych 2030 r. to zbyt ambitna data, ale inni wskazują, że to zbyt późny termin, bo ci, którzy teraz rządzą, raczej nie będą już wtedy u władzy, przewodniczący Rady Europejskiej odpowiedział: "Zgadzam się, że 2030 rok jest odległym terminem i osobiście wolałbym przyspieszenia". "Po co czekaliśmy na wojnę? Ale opinia publiczna w wielu krajach nie była wcześniej gotowa na ten proces. A potrzebujemy demokratycznego poparcia. I 2030 r. jest celem ambitnym, ale realistycznym. I tak to jest teraz oceniane przez wielu. I zgadzamy się, że potrzebne są dwutorowe działania. W krajach kandydujących i w UE. I fakt, że będziemy o tym dyskutować na Radzie Europejskiej jest potężnym sygnałem wysłanym tym państwom. One są zadowolone, ale ciągle nieco sceptyczne. Jedynym sposobem przezwyciężenia tego sceptycyzmu jest udowodnienie im, że jesteśmy poważni i robimy, co trzeba robić. Rozpoczynamy polityczną, ale demokratyczną debatę" - powiedział Michel.

"Granada to początek formalnego procesu, nieoficjalnie dyskutujemy już o tym od pewnego czasu. To najbliższe rozszerzenie uczyni UE nie tylko liczniejszą, ale też silniejszą i bardziej wpływową. Granada to początek, debata będzie wieloetapowa. Dlatego chcę zacząć od tych trzech tematów: jaki wspólny projekt, jak decydujemy i jak finansujemy. Oczywiście jestem pragmatyczny, więc wiem, że w międzyczasie szybko musimy rozwiązać kwestię przeglądu budżetu UE na lata 2021–2027, żeby zapewnić pieniądze dla Ukrainy" - podkreślił w wywiadzie szef RE. (PAP)

ero/ sdd/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (17)

dodaj komentarz
and00
Ukraina w UE
Oszaleli

A co z Turcja?
jan-kowalski
Charles, włóż koszulę, załóż garnitur i zawiąż krawat, żebyś przynajmniej wyglądał jak człowiek odpowiedzialny i to za politykę zagraniczną w UE. A potem możemy zacząć dyskutować...
kjx
Dajcie już spokój z ta ukrainą
mtorrent
Wojna na Ukrainie oby trwała latami najlepiej do 2050. Ruscy co by nie wymyślali zostaną doprowadzeni do biedy. Zrujnowaną Ukrainą zajmą się przyjaciele z USA, może będzie to Izrael bis. Najpierw niewinnie, że pielgrzymki, potem domy modlitewne itd. Polska do końca wojny dostaje czas aby się ogarnąć. Niestety PIS rozdaje cały czas Wojna na Ukrainie oby trwała latami najlepiej do 2050. Ruscy co by nie wymyślali zostaną doprowadzeni do biedy. Zrujnowaną Ukrainą zajmą się przyjaciele z USA, może będzie to Izrael bis. Najpierw niewinnie, że pielgrzymki, potem domy modlitewne itd. Polska do końca wojny dostaje czas aby się ogarnąć. Niestety PIS rozdaje cały czas cukierki, PO cały intelekt skierowalo na wojnę z PIS, czyli nie mają pomysłu.
Jak żyć?
zenonn
Juedeopolonia między Dnieprem a Wisłą?
Operacja specjalna w 2022 miała trwać 3 dni i zmienić prezydenta Ukrainy na prorosyjskiego.
Trwa za długo. Świat jest znudzony. Bez sensu zginęło mnóstwo żołnierzy obu stron.
Niewypowiedziana wojna trwa od 2014 r. Ile ma trwać?
Wojna 30 letnia już była, 100 letnia też
polonu
zobaczcie zdjęcie i co wam to mówi żyd miał widzenie prorocze sny , krzak płoną , Rosja puści na swoje podwórko żołnierzy Amerykańskich a miał pies buty .i to jeszcze na Krym a koń się śmieje na pastwisku do wypuku ,
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
endes
Mordor i bezprawie to u ciebie za granicą naszego woj. podkarpackiego
websterdxb
Po co rozszerzać UE o kraje do których będziemy dopłacać.
mesten
Do Polski dopłacają od 10 lat

Powiązane: Unia Europejska

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki