Wielka Brytania kojarzy się większości Polaków głównie z futbolem, królową Elżbietą, celem migracji młodych Polaków i lewostronnym ruchem. W kwestiach komunikacyjnych nie tylko kierunek ruchu jest na opak. Zupełnie inaczej niż w całej Europie, Brytyjczycy i Irlandczycy wykupują obowiązkowe ubezpieczenie komunikacyjne nie na pojazd, a na kierowcę. Czy takie rozwiązanie jest lepsze od zasad polskiego OC?



Brytyjski model OC czyli ubezpieczenie na kierowcę
Podobnie jak w Polsce i innych krajach Europy, na Wyspach Brytyjskich jazda samochodem wiąże się z koniecznością posiadania obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej. Z tą jednak różnicą, że ubezpieczeniu podlega kierowca przypisany do konkretnego pojazdu na polisie ubezpieczeniowej, a nie sam pojazd. W związku z tym, osobą, która może kierować konkretnym pojazdem w Wielkiej Brytanii, jest ten, kto widnieje na polisie. Może to być jedna osoba lub kilka. Przykładowo, jeśli właściciel samochodu jest jedyną osobą wymienioną w umowie ubezpieczenia, to zgodnie z prawem do poruszania się nim nie będzie uprawniony jego pełnoletni syn czy żona. Do polisy należy wpisać wszystkie osoby, które mają prowadzić dany samochód. Im więcej osób będzie mogło jeździć ubezpieczonym pojazdem, tym oczywiście wyższa będzie składka.
W Polsce często słychać narzekania na wysokie opłaty za OC, jednak warto pamiętać, że w Wielkiej Brytanii są one o wiele wyższe. I nie chodzi tu wcale o kwestie przeliczenia funtów na złotówki. Wysokość rocznej składki może sięgać nawet połowy wartości ubezpieczanego pojazdu. Związane jest to z plagą kierowców, którzy nie ubezpieczają siebie i pojazdów.
Zobacz także
Najważniejszym czynnikiem kształtującym cenę ubezpieczenia jest wiek kierowcy. Podobnie jak w Polsce, najdrożej przyjdzie płacić młodym kierowcom do 25. roku życia. Oprócz tego na wysokość opłat za polisę komunikacyjną będą wpływać też czynniki związane stricte z pojazdem jak jego marka i model, przebieg, rok produkcji czy pojemność silnika. Znaczenie, będzie miało również miejsce zarejestrowania pojazdu oraz szacunkowa ilość przejechanych mil w roku polisowym. Brytyjscy ubezpieczyciele wezmą też pod uwagę okres bezszkodowej jazdy tzw. "no claim bonus", dzięki któremu można uzyskać zniżki na ubezpieczeniu nawet do 70%.
Rodzaje ubezpieczeń komunikacyjnych w Wielkiej Brytanii
Spośród ofert ubezpieczeń komunikacyjnych, Brytyjczycy mają do wyboru jeden z trzech wariantów polisy obowiązkowej:

- Third party - jest odpowiednikiem polskiego OC. Chroni jedynie osoby trzecie poszkodowane przez ubezpieczonego oraz ich mienie. Tak jak w obowiązkowym ubezpieczeniu pojazdów mechanicznych w Polsce, ubezpieczeniem nie są objęte szkody powstałe w samochodzie sprawcy.
- Third party fire and theft - to połączenie OC i minicasco. Podstawowe ubezpieczenie jest tu rozszerzone dodatkowo o ochronę pojazdu od kradzieży (theft) oraz pożaru (fire).
- Comprehensive (fully comprehensive) - jest najbardziej rozszerzoną formą ubezpieczenia i zakresem ochrony przypomina polski pakiet OC+AC. Ochroną ubezpieczeniową objęte także szkody powstałe w pojeździe posiadacza polisy, wyrządzone zarówno przez kierowcę jak i osoby trzecie.
Takie warianty obowiązkowego ubezpieczenia posiadają w ofercie praktycznie wszystkie firmy ubezpieczeniowe w Wielkiej Brytanii. Często wprowadzają również ich modyfikacje. Coraz bardziej popularne są ubezpieczenia typu "Multicar Insurance". Polisa taka obejmuje ochroną kilka pojazdów w ramach jednego gospodarstwa domowego. Maksymalnie ubezpieczyć można 5 pojazdów, a dzięki objęciu polisą takiej mini-floty osób fizycznych Brytyjczycy mogą liczyć na dodatkowe zniżki w składkach. Spośród znanych Polakom firm ubezpieczeniowych, które w Wielkiej Brytanii oferują ubezpieczenie w wersji multi jest np. AVIVA.
Oprócz tego oferta ubezpieczeniowa na Wyspach umożliwia wykupienie polisy typu "any driver" (każdy kierowca), dzięki której ubezpieczonym pojazdem może poruszać się każda osoba, która wylegitymuje się dokumentem ubezpieczenia. Nie jest to jednak zbyt popularne rozwiązanie. Po pierwsze, polisy tego typu są o wiele droższe niż podstawowe warianty wyspiarskiego OC. Po drugie, znaczącym obostrzeniem jest fakt, że polisa obejmuje tylko kierowców powyżej 25. roku życia. Takie ubezpieczenie może być więc opłacalne bardziej dla firm transportowych niż dla przeciętnego Smitha.
Brytyjczycy najczęściej kupują ubezpieczenia za pośrednictwem brokera lub przez internet
Według Europejskiej Federacji Branży Ubezpieczeń i Reasekuracji (CEA) zrzeszającej 34 krajowe stowarzyszenia ubezpieczeniowe (w tym Polską Izbę Ubezpieczeń), około 25% firm ubezpieczeniowych w Europie funkcjonuje w Wielkiej Brytanii. Ma to ogromne przełożenie na możliwości wyboru polis ubezpieczeniowych na Wyspach, ze szczególnym uwzględnieniem tych o charakterze komunikacyjnym.
Kilkaset firm oferujących ubezpieczenie kierowcy i jego pojazdu powoduje, że w Wielkiej Brytanii polisy kupuje się za pośrednictwem głównie dwóch kanałów sprzedaży. Najczęściej wybieraną metodą jest zakup u brokera ubezpieczeniowego. W przeciwieństwie do agenta, broker z założenia reprezentuje interesy swojego klienta. Ma zatem za zadanie wyszukać najbardziej odpowiednią dla niego ofertę. Dzięki zakupowi polisy u brokera klient nie musi zagłębiać się we wszystkie tajniki ubezpieczeń komunikacyjnych, a mimo to otrzymuje polisę dopasowaną do jego potrzeb. Według raportu Assosciation of British Insurers (ABI, odpowiednik Polskiej Izby Ubezpieczeń) z roku 2012 wynika, że aż 40% ubezpieczeń (nie tylko komunikacyjnych) Brytyjczycy kupili właśnie za pośrednictwem brokerów ubezpieczeniowych .
Drugą najczęściej wybieraną opcją jest kupno polisy przez internet. Jednak, jeśli Brytyjczyk zdecyduje się na taką formę zakupu, to najpierw skorzysta z jednej z kilkunastu porównywarek ubezpieczeniowych takich jak confused.com czy gocompare.com. Przykładowo, pierwsza z nich może porównać oferty z około 140 podmiotów proponujących ubezpieczenia komunikacyjne. Samodzielne porównywanie ofert ubezpieczycieli przy tak dużym wachlarzu możliwości i rozbieżnościach cenowych (ceny ubezpieczeń mogą różnić się dwukrotnie a nawet więcej w ramach tego samego pakietu) jest praktycznie niewykonalne i zbyt czasochłonne. Taką formę zakupu, według ABI wybiera co trzeci mieszkaniec Wysp. Warto jeszcze wspomnieć, że wybierając ubezpieczenie komunikacyjne w Wielkiej Brytanii koniecznie należy porównać nie tylko ceny w ramach tego samego wariantu ale i w ramach różnych opcji, np. zestawić ubezpieczenie "third party" z "comprehensive". Często zdarza się, że bardziej kompleksowe ubezpieczenie u jednego ubezpieczyciela będzie sporo tańsze niż to podstawowe w ofercie konkurencyjnej firmy.
Taka forma kupna polisy wymaga od ubezpieczonego sporej dawki uczciwości - podanie nieprawdziwych danych na formularzu polisowym może go bowiem sporo kosztować w przypadku wystąpienia szkody, na którą mogły mieć wpływ zatajone lub nieprawdziwe informacje.
Brytyjczycy zaostrzają walkę z nieubezpieczonymi kierowcami
Nie tak dawno temu Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny podał szacunkowe dane, wedle których po polskich drogach porusza się około 250 tys. pojazdów bez ubezpieczenia OC. Stanowi to zatem około 1% zarejestrowanych pojazdów w Polsce.
Na Wyspach sprawa wcale nie wygląda lepiej. Brytyjskie agendy związane z sektorem ubezpieczeń oszacowały, że w 2011 roku po Wielkiej Brytanii poruszało się aż 1,4 miliona pojazdów beż ważnego OC, co stanowiło około 4,5% wszystkich ówczesnych brytyjskich samochodów.
Problem ten odczuwają przede wszystkim kierowcy, którzy są ubezpieczeni. Jak wylicza Motor Insurer's Bureau (MIB, brytyjski odpowiednik PBUK i UFG), szkodowość nieubezpieczonych kierowców podnosi koszty polisy dla ubezpieczonego kierowcy średnio od 300 do 500 funtów rocznie. Powód jest prosty - w przypadku gdy sprawcą jest nieubezpieczony kierowca, rolę ubezpieczyciela przejmuje MIB, którego dużą częścią budżetu są wpływy z firm ubezpieczeniowych. Im więcej musi wypłacić MIB, tym większe składki będzie ściągać od ubezpieczycieli, którzy z kolei powetują sobie straty podnosząc wysokość składek.
W 2011 roku władze Wielkiej Brytanii wypowiedziały wojnę kierowcom, którzy nie posiadają polis komunikacyjnych.
Po pierwsze, obecnie brytyjskie prawo traktuje brak ubezpieczenia kierowcy jak przestępstwo. W związku z tym w przypadku braku polisy kierowca może ponieść odpowiedzialność karną, gdyż sprawa trafia sądu. Oprócz kilku punktów karnych, które otrzyma kierowca, będzie się on musiał liczyć również z wysoką grzywną sięgającą nawet 1000 funtów. Przyłapany nieubezpieczony będzie miał również problem ze swoim samochodem - zostanie on bowiem odholowany na parking policyjny i wydany właścicielowi dopiero, gdy ten okaże dokument potwierdzający ubezpieczenie. Nieodebranie pojazdu z parkingu ze względu na nieopłacenie składki prowadzi do jego zezłomowania.
Po drugie, w narzędzia kontroli została wyposażona również brytyjska drogówka. Dzięki wideorejestratorom zamontowanym w radiowozach istnieje szybka możliwość sprawdzenia, czy do pojazdu jest przypisana ważna polisa oraz czy kieruje nim uprawniona osoba. Kamery w radiowozach rejestrują bowiem tablice rejestracyjne pojazdów, co umożliwia szybkie sprawdzenie czy pojazd ma ubezpieczenie (w Wielkiej Brytanii tablice rejestracyjne nie są tak jak w Polsce zmieniane przy każdej nowej rejestracji - są przypisane do samochodu na stałe, od jego pierwszej rejestracji aż po utylizację). Karze może podlegać nie tylko brak ubezpieczenia, ale i kierowanie pojazdem przez osobę do tego nieuprawnioną (niewymienioną w polisie).
Po trzecie, nie tylko policyjne radiowozy zostały wyposażone w kamery rejestrujące zdarzenia na drodze. Od 2006 roku na głównych brytyjskich drogach, autostradach, stacjach benzynowych czy w centrach miast zainstalowane są kamery z systemem ANPR (Automatic Number Plate Recognation). Rozwiązanie to pozwala śledzić samochody w czasie rzeczywistym. Ułatwia to zatem możliwość złapania przestępcy (np. złodzieja, który porusza się skradzionym samochodem) czy kierowcy, który nie ma ubezpieczenia.
Klonowanie aut - omijanie prawa w UK
Zaostrzenie przepisów powoduje wymyślanie coraz to nowych praktyk mających na celu ominięcie prawa oraz konieczności opłacania wysokich składek za ubezpieczenie. Jednym z największych problemów Brytyjczyków w walce z nieubezpieczonymi kierowcami jest proces "klonowania aut".

Polega on na skopiowaniu numerów rejestracyjnych pojazdu i dopasowaniu ich do innego, nieubezpieczonego samochodu, który jest takim samym modelem, w takim samym kolorze.
Takim "sklonowanym" autem można bezkarnie poruszać się po drogach Zjednoczonego Królestwa praktycznie do czasu, aż takiego kierowcę skontroluje drogówka lub wykonane zostanie zdjęcie z fotoradaru, które wraz z mandatem zostanie przesłane do właściciela "prawdziwego" samochodu.
Jak zaostrzenie przepisów i nowe narzędzia kontroli wpływają na polepszenie sytuacji na brytyjskich drogach? Mimo że wprowadzenie bardziej rygorystycznych przepisów miało miejsce nieco ponad 3 lata temu, wygląda na to że zmiany już przynoszą efekty. Według raportu Motor Insurers Bureau za rok 2013 liczba nieubezpieczonych kierowców poruszających się po brytyjskich drogach wyniosła w tymże roku około miliona .
Spadek nieubezpieczonych w stosunku do 2011 roku o ok. 28% można uznać za bardzo dobry wynik. Tym bardziej, że w 2005 roku takich kierowców było aż 1,9 miliona! Nie można jednak popadać w bezrefleksyjny hurraoptymizm. Brytyjczycy zdają sobie sprawę, że nieuczciwi kierowcy będą za wszelką cenę szukać sposobów na ominięcie prawa i kwestią czasu jest pojawiania się kolejnych wymyślnych działań jak "klonowanie aut".
Brytyjskie ubezpieczenie third party a polskie OC - porównanie
Który wariant ubezpieczenia obowiązkowego można zatem uznać za sprawdzający się lepiej - polskie OC pojazdu czy "third party" na kierowcę w Wielkiej Brytanii?
Przede wszystkim, wariant ubezpieczenia "na pojazd" z pewnością jest bardziej praktyczny. Pozwala bowiem poruszać się ubezpieczonym pojazdem każdemu, kto posiada prawo jazdy odpowiedniej kategorii i ma przy sobie dowód rejestracyjny wraz z potwierdzeniem posiadania polisy. Nie ma zatem problemu pożyczenia samochodu od rodziców, brata czy sąsiada, kiedy akurat nasz samochód się zepsuje. W Wielkiej Brytanii natomiast kierowanie pojazdem przez osobę niewskazaną w polisie może mieć miejsce tylko w sytuacjach wyższej konieczności, jak ratowanie czyjegoś życia lub zdrowia.
Wysokość składki ubezpieczeniowej w przypadku brytyjskiego OC jest za to bardziej dostosowana do właściciela/głównego kierowcy pojazdu. W Polsce młodzi kierowcy często rejestrują pojazdy na osoby starsze lub w miejscowościach, gdzie składka ubezpieczeniowa będzie niższa, aby uniknąć zwyżek za młody wiek. W Wielkiej Brytanii praktycznie jest to niemożliwe - młody kierowca, który chce regularnie poruszać się samochodem, będzie musiał wykupić drogie ubezpieczenie. Plusem takiego rozwiązania jest systematyczne zbieranie zniżek przez bezszkodową jazdę młodych kierowców. Jednak z drugiej strony ubezpieczenie na kierowcę powoduje, że nie wszyscy młodzi mogą pozwolić sobie na zakup pojazdu a dodatkowo płacenie wysokiej składki. Może się więc okazać, że świeżo wyrobione prawo jazdy 20-letni Brytyjczyk po prostu schowa do szuflady, bo nie będzie mógł z niego korzystać.
W tej sytuacji lepszym wyjściem, choć niepozbawionym wad jest model praktykowany w większości krajów, gdzie ubezpieczenie jest na pojazd a nie konkretnego kierowcę. Takie rozwiązanie jest bardziej praktyczne i pozwala jeździć ubezpieczonym pojazdem wszystkim osobom, które posiadają prawo jazdy. Warto jednak zauważyć, że zaostrzenie przepisów w Wielkiej Brytanii spowodowało poprawę. Z roku na rok ilość nieubezpieczonych kierowców się zmniejsza. Dlatego zastosowanie podobnych rozwiązań w Polsce również mogłoby przyczynić się do zwiększenia bezpieczeństwa na polskich drogach. Traktowanie braku OC jako przestępstwa, grzywny wyższe niż dwukrotność krajowej płacy minimalnej czy groźba zezłomowania nieubezpieczonego pojazdu z pewnością odstraszyłyby część z 250 tysięcy śmiałków, którzy postanowili nie ubezpieczać swoich aut.
Kamil Sulejewski, Akademia mfind




























































