REKLAMA

Tusk: umowa gazowa odpowiada polskim interesom

2010-09-17 07:29
publikacja
2010-09-17 07:29
Dodaj Bankier.pl w Google
17.09. Warszawa (PAP/Media) - Premier Donald Tusk powiedział w piątek, że umowa gazowa z Rosją odpowiada polskim interesom. Dodał, że najważniejsze jest zapewnienie trwałych dostaw gazu, a nie ideologiczne wojny z jakimś państwem.

"Umowa odpowiada polskim interesom. To, co wymaga poprawy z punktu widzenia Unii Europejskiej, będzie poprawione" - powiedział Tusk w "Sygnałach Dnia" w radiowej Jedynce.

Podkreślił, że zabezpieczenie Polski na długie lata, jeśli chodzi o dostawy gazu, a przede wszystkim zabezpieczenie gazociągu jamalskiego, to był priorytet nie tylko jego rządu. "Tylko, że mojemu rządowi udało się to wreszcie uzyskać" - podkreślił.

"Kształt tej umowy powoduje, że tzw. Nord Stream, czyli gazociąg północny przestaje być groźny z naszego punktu widzenia, ponieważ nie staje się gazociągiem, który może wyłączyć z używania gazociąg jamalski" - mówił Tusk.

"Najważniejszym zadaniem dla polskiego rządu są nie ideologiczne wojny z jakimś państwem, tylko zabezpieczenie polskich domów w trwałe dostawy gazu na długie lata, za cenę, która jest ceną porównywalną z innymi takimi kontraktami" - zaznaczył Tusk. Dodał, że Polska to uzyskała i czeka ze spokojem na finał tej sprawy.

Powiedział, że umowa gazowa nie była tematem jego spotkań z europejskimi politykami podczas czwartkowego szczytu w Brukseli. "Ale jeśli chodzi o nasze relacje z Komisją Europejską i z Unią Europejską w sprawie umowy gazowej, to wątpliwości wszystkie są wyjaśniane" - zaznaczył. Dodał, że nie widzi jakiegoś szczególnego powodu do interwencji.

W sobotę w Moskwie będą kontynuowane rozmowy dotyczące polsko-rosyjskiej umowy gazowej z udziałem trzech stron: polskiej, rosyjskiej oraz Komisji Europejskiej. Wątpliwości KE co do umowy dotyczą m.in. ustalania taryfy za tranzyt rosyjskiego gazu przez Polskę i zarządzania gazociągiem, który go transportuje.

Chodzi o aneks do porozumienia międzyrządowego, dotyczący zwiększenia dostaw gazu do Polski do 10,3 mld m sześc. rocznie i wydłużenia ich do 2037 roku. Jego projekt sporządzono po tym, gdy na początku ubiegłego roku surowiec przestał do Polski dostarczać rosyjsko-ukraiński pośrednik RosUkrEnergo. Podpisanie aneksu zostało wstrzymane na skutek wątpliwości KE co do jego zgodności z prawem UE.(PAP)

joko/ ura/ jra/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (18)

dodaj komentarz
~tak


- za gaz dostarczany z Rosji zapłacimy znacznie więcej, niż inni odbiorcy (330 USD 1000m/3) ze świadomością, że cena ta będzie wzrastać,

- stawki za tranzyt gazu, jakie Gazprom ma płacić Polsce są niższe nawet od stawek, jakie Rosjanie płacą Białorusi. Od marca br. za tranzyt 1 tys. m sześc. gazu na odległość


- za gaz dostarczany z Rosji zapłacimy znacznie więcej, niż inni odbiorcy (330 USD 1000m/3) ze świadomością, że cena ta będzie wzrastać,

- stawki za tranzyt gazu, jakie Gazprom ma płacić Polsce są niższe nawet od stawek, jakie Rosjanie płacą Białorusi. Od marca br. za tranzyt 1 tys. m sześc. gazu na odległość 100 km Gazprom płaci Polsce równowartość 1,74 dol.(Białorusi – 1,88, Ukrainie – 2,74)

- zrezygnowaliśmy z roli decydenta i wpływów w zarządzie i radzie nadzorczej spółki tranzytowej EuRoPol Gaz poprzez niekorzystne zapisy w jej statucie, wykluczenie spółki Gas Trading i zaniżenie dochodów spółki z tranzytu i rocznego zysku do 21 mln zł rocznie,

- zrezygnowaliśmy z zasądzonych (przez rosyjski sąd) 25 mln dolarów od Gazpromu za tranzyt w 2006 roku oraz należności za kolejne trzy lata w wysokości ok. 180 mln dolarów,

- zobowiązaliśmy się do odbioru 10,25 mld m sześć. gazu w 2011r., co stanowi blisko 2,8 mld m3 więcej niż odbieramy teraz w ramach kontraktu jamalskiego i 11 mld m sześc. w latach 2012-2037,

- za nadwyżki gazu zapłacimy, niezależnie od tego czy zostaną wykorzystane,

- nadzór nad polskim odcinkiem gazociągu jamalskiego powierzyliśmy firmie zależnej od Gazpromu, (to zagrożenie było jednym z powodów reakcji KE)

- przyznaliśmy Gazpromowi monopol na tranzyt gazu przez leżący na terenie Polski rurociąg do roku 2045,

- godząc się na utrzymanie indeksacji ceny gazu do cen ropy do 2037 r. skazaliśmy się na wysokie ceny tego paliwa przez cały okres umowy,

- podpisując kontrakt na 27 lat godzimy się na dyktat cenowy Gazpromu i przyznajemy Rosji monopol na dostawy gazu,

- rezygnujemy z poszukiwań i eksploatacji własnych źródeł energii (gaz łupkowy) oraz z polityki dywersyfikacji dostaw.

Ta ostatnia kapitulacja staje się oczywista w kontekście już podjętych, (a przemilczanych przez media) decyzji. W marcu 2008 roku doszło w Ministerstwie Gospodarki do samo rozwiązania Departamentu Dywersyfikacji Dostaw Nośników Energii, a zarządzeniem nr.39 z dn.14 czerwca 2010 roku Donald Tusk. dokonał likwidacji Zespołu do spraw Polityki Bezpieczeństwa Energetycznego, który zajmował się dotąd opracowaniem polityki bezpieczeństwa energetycznego państwa i przedstawiał propozycje inicjatyw dotyczących polityki energetycznej na forum międzynarodowym. Uczynił to, mając zapewne świadomość zbyteczność tych organów, bowiem od dnia podpisania kontraktu z Rosją polityka energetyczna III RP zostanie podporządkowana interesom kremlowskich decydentów. Pod wielkim znakiem zapytania stawia to również inwestycję gazoportu w Świnoujściu.

Biorąc pod uwagę, że umowa gazowa zawiera liczne, szczegółowe załączniki, a grupa rządząca nie informuje Polaków o uzgodnieniach z Gazpromem, wolno się spodziewać, że mieści ona szereg innych, równie niekorzystnych dla Polaków rozwiązań jak wyżej wymienione, a cały proces jej negocjacji był pasmem klęsk i ustępstw strony polskiej.

Na jakiej podstawie zatem Donald Tusk twierdzi, że zabezpiecza interesy Polaków?

Warto zwrócić uwagę na jeden argument, bo jest on w istocie esencją wasalnych relacji, łączących tę grupę z płk Putinem.

Otóż w dzisiejszym wywiadzie dla „Sygnałów dnia” w I PR Tusk wyznał, że podstawowa korzyść z umowy ma polegać na „zabezpieczeniu Polski na długie, długie lata w gaz, a przede wszystkim zabezpieczenie Gazociągu Jamalskiego to był priorytet nie tylko mojego rządu, tylko że mojemu rządowi udało się to wreszcie uzyskać”. Usłyszeliśmy też, że „najważniejszym zadaniem dla polskiego rządu jest nie ideologiczne wojny z jakimś państwem, tylko zabezpieczenie polskich domów w trwałe dostawy gazu, na długie lata. I za cenę, która jest ceną porównywalną z innymi takimi kontraktami. I to uzyskaliśmy”.

Na jakich warunkach zawarto kontrakt – wskazałem powyżej. Tylko indolencji (a zapewne i tchórzostwie) dziennikarza zawdzięczamy, że nie zadano Tuskowi kilku, konkretnych pytań o „porównywalność” z innymi kontraktami by obnażyć hipokryzję tej wypowiedzi.

Istotne jednak jest to, że premier Polski za niebywały sukces uznaje „zabezpieczenie Polski na długie, długie lata w gaz”, insynuując jakoby okres 27 lat ( na jaki zawarto umowę) dawał Polakom szczególną gwarancję nienaruszalności i bezpieczeństwa energetycznego.

Trudno o bardziej fałszywy argument i wie to każdy, kto śledził losy umów z Rosją na przestrzeni ostatnich lat. Szantaż gazowy, tzw. „przykręcenie kurka” stanowił popularną i często wykorzystywaną broń w kontaktach z tymi państwami, które miały nieszczęście podpisania długoletnich kontraktów z Gazpromem lub uzależniły się od jego rurociągów. Przykłady Ukrainy, Białorusi czy Turkmenistanu, (by wymienić tylko ostatnie przypadki) świadczą nadto wymownie do czego prowadzi wiązanie się „na długie lata” z Moskwą.

Trzeba też przypomnieć, że nadal obowiązuje umowa gazowa z Rosją z roku 1993 (podpisana wówczas przez W.Pawlaka) zawarta do roku 2022 i to Gazprom w roku 2009 wymusił na Tusku renegocjację tej umowy na szczeblu rządowym, stosując szantaż po zerwaniu dostaw gazu przez spółkę RosUkrEnergo. Nikt nie zagwarantuje, że sytuacja nie powtórzy się w przyszłości, tym bardziej gdy w spółce –operatorze rurociągu Rosjanie będą mieli głos decydujący. Ogłaszanie przez prasę rosyjską kolejnych „kryzysów gazowych” w Polsce lub wieszczenie przyszłych „zapaści energetycznych” stało się od dawna skuteczną metodą dyscyplinowania rządu III RP, ale też mocnym i chętnie stosowanym straszakiem wobec polskiego społeczeństwa.

Jest zatem oczywiste, że „długie, długie lata” kontraktu z Gazpromem, na jakie skazuje nas grupa rządząca nie stanowią żadnej gwarancji bezpieczeństwa dostaw gazu, uzależniają nas natomiast od politycznych „kaprysów” Rosji.

Nie jest też prawdą, jakoby Polska musiała podpisać kontrakt z Gazpromem nie mając innych, alternatywnych rozwiązań. Takiej tezie zaprzeczyło samo PGNiG, potwierdzając, iż ma zawarty także kontrakt z niemiecką spółką E.ON AG. Spółka ta była w stanie dostarczyć nam gaz pod warunkiem, że będzie zgoda polityczna na przesył tego surowca np. z kierunku ukraińskiego.

Nie jest również tajemnicą, że Rosja traktuje eksport swoich zasobów energetycznych jako narzędzie ekspansji gospodarczej i politycznej, służące wzmocnieniu jej pozycji strategicznej. Z tego powodu długoletnia umowa międzypaństwowa odgrywa w rosyjskiej polityce tę samą rolę, jaką w czasach Związku Sowieckiego odgrywała ideologia komunistyczna lub czołgi i rakiety Czerwonej Armii, strzegące nienaruszalności interesów Imperium Sowieckiego. Czy taką strategię nazwiemy ideologią podboju czy określimy mianem gry politycznej, nie ma większego znaczenia wobec faktu, że rosyjski gaz to podstawowy instrument władzy kremlowskich decydentów. Kto tego nie chce dostrzec, nie powinien w ogóle zajmować się polityką.

Zatem premier rządu, który twierdzi, iż „zadaniem dla polskiego rządu nie są ideologiczne wojny z jakimś państwem”,sugerując, że w sprawie umowy chodzi wyłącznie o kwestie ekonomiczne jest albo kompletnym ignorantem, nie nadającym się na żadne stanowisko państwowe albo politycznym sabotażystą, przedkładającym obcy interes nad interesy własnych obywateli. To jedno zdanie Donalda Tuska doskonale obrazuje nie tylko hipokryzję grupy rządzącej, odżegnującej się od „kwestii ideologicznych” w imię iluzorycznych, nieokreślonych korzyści ekonomicznych, ale przede wszystkim porażającą słabość i zależność wobec dyktatu Rosji.

Jeśli bowiem wierzyć Tuskowi - dla którego podstawowa wartość kontraktu gazowego z Rosją polega na długotrwałości – pozostaje przyjąć za pewnik, że w całej sprawie chodzi o jak najdłuższe i najściślejsze związanie polskiej gospodarki z interesami Rosji. Bez względu na straty i zagrożenia własne. Czy nie jest to w istocie „ideologia” wasalna, w której wartością nadrzędną pozostaje interes hegemona, przykryty kilkoma propagandowymi hasłami? Czy fakt, że Rosja zażyczyła sobie negocjowania i podpisania umowy na szczebli rządowym – choć tego rodzaju kontrakty w Europie zawierają między sobą spółki handlowe – nie świadczy, że obecna grupa rządząca ma formalnie stać się zakładnikiem tej umowy i zawrzeć personalny „pakt” z płk Putinem?

Mając na uwadze, że w umowie brakuje wyrazistych, ekonomicznych pożytków, jej podstawowym celem będzie długoletnie i wyniszczające związanie naszej gospodarki potrzebami rosyjskich eksporterów źródeł energii i uczynienie z Polski organizmu uzależnionego od paliwowego „krwioobiegu” Federacji Rosyjskiej. W powiązaniu z rolą „konia trojańskiego” wspomagającego Rosję w europejskiej ekspansji politycznej i militarnej, taka koncepcja wydaje się logiczna i korzystna w długofalowej strategii podboju Europy.

Wydaje się zatem, że właśnie umowa gazowa jest tym najważniejszym kluczem do zrozumienia scenariusza zdarzeń z ostatniego roku i stanowi punkt centralny wokół którego rozgrywają się inne, mniej lub bardziej symboliczne dramaty. Wszystkie one będą jedynie odbiciem koncepcji, która leży u podstaw traktatu gazowego.



Aleksander Ścios
~DanielDanielewicz
Ten Nieszczesny Pawlak jakos dziwnie sie zapisuje w naszej historii tym,ze zawsze podpisuje tego rodzaju knoty na wiele lat i nasze wnuki beda sie musialy z tym meczyc.Zostal rowniez premierem po obaleniu rzadu Jana Olszewskiego i byl aktorem amatorem w Nocnej Zmianie.Tusk tez tam byl i tez pelnil niechlubna role.Nic dziwnego,ze Ten Nieszczesny Pawlak jakos dziwnie sie zapisuje w naszej historii tym,ze zawsze podpisuje tego rodzaju knoty na wiele lat i nasze wnuki beda sie musialy z tym meczyc.Zostal rowniez premierem po obaleniu rzadu Jana Olszewskiego i byl aktorem amatorem w Nocnej Zmianie.Tusk tez tam byl i tez pelnil niechlubna role.Nic dziwnego,ze tych dwoch Bolkow -obcych agentow wplywu dziala na niekorzyc Polski.Gdzie jest nasz kontrwywiad-tam chyba tez siedza jakies Bolki przewerbowane.Co na to WSIoki,gdzie sie podziali-pewnie tez sie przebrali i przewerbowali.Wszyskie te Bolki powinni zostac stloczeni w wystarczajaco glebokim dole i powinno sie im rzucic odbespieczone wiazki granatow do zabawy.Ta katastrofa pod Smolenskiem tez pewnie zwiazala tych Bolkow z putinowska mafia do konca ich zasranego zycia zdrajcow i krzywoprzysiezcow.
~DanielDanielewicz odpowiada ~DanielDanielewicz
Delegacja udajaca sie do Smolenska mogla byc wymordowana wczesniej tuz przed odlotem i roztrzaskana gdzies na zadupiu w Rosji przez podstawionego pilota.Godziny sie nie zgadzaja.Wrak samolotu,to pewnie atrapa ktora nie chca i na pewno nam nie zwroca,tak jak i czarnych skrzynek.W ten sposob sledztwo zostalo wyrzucone poza granice Delegacja udajaca sie do Smolenska mogla byc wymordowana wczesniej tuz przed odlotem i roztrzaskana gdzies na zadupiu w Rosji przez podstawionego pilota.Godziny sie nie zgadzaja.Wrak samolotu,to pewnie atrapa ktora nie chca i na pewno nam nie zwroca,tak jak i czarnych skrzynek.W ten sposob sledztwo zostalo wyrzucone poza granice Polski i oddane bezprzykladnie i haniebnie w rece sowieckie.Po co oni byli zabici?,przeciez Lech podpisal to co mu kazano tzn.Traktat Lesbonski a pozostali to byla mieszanka ciapciakow z roznych partyjek,ktorzy zrobili by to co by im kazano.Glownym celem bylo podzielenie Polakow na trwale i zepchniecie patriotycznej czesci spoleczenstwa na margines.Nie jest powiedziane,ze gdzies grupa zwyrodnialcow planuje krwawa laznie domowa w Polsce.Przy 16000 agentow sowieckich i nie mniejszej ilosci zachodnich plan ten moze zostac uwienczony sukcesem.Oby nie.
~Keks odpowiada ~DanielDanielewicz
No brachu, pojechałeś po bandzie. Chociaz jestem bardzo krytyczny i sceptyczny w oglądzie obecnej rzeczywistości, nie odważył bym się tego poskładać w takiej sekwencji. Aczkolwiek moje dość długie życie i doświadczenia z tym związane każą mi się zastanowić nad tym co piszesz. Pozdrawiam myślących.
~Baca - sponsor PO
i mnie wyborcę PiSu unika, choć jest moim sąsiadem i widzę jak wysoka trawa się rusza gdy czołga się do kiosku po papierosy !!! Niby wyborca PO a żebrak i oszust, chyba "kręcić lodów" jeszcze go nie przyuczyli.
~gasslamp
Wielokrotnie powtarzane kłamstwo staje się prawdą. Demagogia i brak rzeczowości wypowiedzi Pana Tuska są rażące. Wiadomo, że od nie mamy wyjścia i Gazprom robi z nami co chce a my nie mamy woli ani odwagi znalezć sensownego rozwiązania.

Świnoujście, więcej interkonektorów z Niemcami i Czechami i krótki kontrakt na dodatkowy
Wielokrotnie powtarzane kłamstwo staje się prawdą. Demagogia i brak rzeczowości wypowiedzi Pana Tuska są rażące. Wiadomo, że od nie mamy wyjścia i Gazprom robi z nami co chce a my nie mamy woli ani odwagi znalezć sensownego rozwiązania.

Świnoujście, więcej interkonektorów z Niemcami i Czechami i krótki kontrakt na dodatkowy gaz, i wtedy negocjować dłuższe kontrakty...jeśli nie uda się krótkiego kontraktu podpisać, to cysternami z Niemiec ten gaz skroplony przywozić a gazport na 3 zmiany budować...

Nie ma się co dziwić, Tusk już zapowiedział swoje odejście za 4 lata.
Pewnie pójdzie śladem Gerhard Schröder (wysokie stanowisko w spółce zależnej od Gazpromu).



~lon
a jak to nie wypali
to samolotami z Kuwejtu
można sprowadzać .
~stary
Umowa Gazowa odpowiada przede wszystkim interesom Rosji. Mamy szczęście że nie podpisali tej umowy "na zawsze"- bo jakby Rosjanie nalegali, to Tusk by to zrobił.
~Mariola
KE czepia się umowy bo tam ma wpływy lobby gazociągu przez Bałtyk. Pewnie by chcieli żeby Polska była uzależniona od widzimisie niemiecko-rosyjskiej spółki.
A tak Polska olewa gazociąg po Bałtyku.
Po za tym zuzycie gazu bedzie pewnie wzrastało więc ewentualne nadwyżki z gazu łupkowego zostana zagospodarowane.
W miare wzrostu
KE czepia się umowy bo tam ma wpływy lobby gazociągu przez Bałtyk. Pewnie by chcieli żeby Polska była uzależniona od widzimisie niemiecko-rosyjskiej spółki.
A tak Polska olewa gazociąg po Bałtyku.
Po za tym zuzycie gazu bedzie pewnie wzrastało więc ewentualne nadwyżki z gazu łupkowego zostana zagospodarowane.
W miare wzrostu zamożności polskiego społeczeństwa wszyscy będą opalali domy gazem a nie węglem.
Tylko biedny wyborca z PiSu, pseudorencista, ma czas zeby się pieprzyć z jakimś ekogroszkiem, popiołem, kurzem itp.
Człowiek sukcesu, wyborca PO nie ma czasu na takie pierdoły, ustawia pokretło na 22 stopnie i wychodzi do pracy zajmować sie czymś pożytecznym.
Oczywiście nie musze dodawać że wyborców PO bedzie w najbliższych latach przybywać.
Tyle w temacie.
~lon odpowiada ~Mariola
Gaz łupkowy , jężeli nawet jest
to dopiero zobacz nasze dzieci nie my
do tego gaz łup[kowy to wielkie
niebezpieczenstwo dla
ludzi i przyrody.
Tysiące odwiertow i gigantyczna ilośc
skażonej wody pompowana pod ziemię bez odzysku.
a wody to u nas brak.

Powiązane: Wojna gazowa

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki