REKLAMA

TYLKO U NASGwardia prezydencka za setki milionów. Podliczyliśmy kaprys Nawrockiego

2026-11-08 06:00
publikacja
2026-11-08 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Prezydent Karol Nawrocki zaskoczył rząd propozycją, że chciałby mieć swoją - oddzielną od Służby Ochrony Państwa - jednostkę, której zadaniem byłoby dbanie o jego bezpieczeństwo. Co ważne, podlegałaby ona tylko jemu. Polscy podatnicy trzymajcie się swoich kieszeni, bo to by oznaczało spore wydatki.

Gwardia prezydencka za setki milionów. Podliczyliśmy kaprys Nawrockiego
Gwardia prezydencka za setki milionów. Podliczyliśmy kaprys Nawrockiego
fot. Adam Chelstowski / / FORUM

W środku sporu o Trybunał Konstytucyjny, czyli tuż po wejściu prezydenta w otoczeniu oficerów do budynku, Nawrocki miał wpaść na pomysł stworzenia swoich własnych oddziałów przybocznych, którzy słuchaliby tylko jego. Nie wiadomo też do końca, czy zajmowaliby się ochroną także rodziny prezydenta i/lub Pałacu Prezydenckiego. 

- [Pomysł - przypis red.] jest zupełnie pozbawiony sensu. Nie ma żadnego uzasadnienia dla mnożenia służb ochrony i formacji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo - podsumował w "Fakcie" gen. Stanisław Koziej, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. 

Każde rozszerzenie kompetencji gwardii prezydenckiej oznaczałoby odebranie części kompetencji Służbie Ochrony Państwa, albo - co może się okazać wybuchowe - nakładania się ich. 

Generałowie pukają się w czoło, a rachunek pędzi w setki milionów

Hipotetycznie przyjmijmy, że taka formacja by powstała. Koszty tylko w pierwszym roku poszłyby w setki milionów. Przyjmijmy, że skład osobowy zamknąłby się w 250 zatrudnionych.

Przede wszystkim należy policzyć koszty wdrożeniowe, które lekką ręką można oszacować na 200 mln zł. W ich skład wchodziłby:

  • zakup floty pojazdów opancerzonych i operacyjnych, czyli limuzyna i np. SUV-y dla grup wsparcia taktycznego, w których jeden może kosztować od 1,5 do 3 mln zł;
  • uzbrojenie i wyposażenie taktyczne, w tym kamizelki kuloodporne, pistolety krótkie i maszynowe, broń specjalistyczna (np. karabiny snajperskie) - 3,5 mln zł;
  • kamizelki kuloodporne i wkłady balistyczne - ok. 2 mln zł;
  • garnitury taktyczne, mundury ćwiczebne i obuwie (większość szyta na miarę, by nie krępować ruchów) - 1,25 mln zł
  • łączność i systemy dowodzenia - ok. 2 mln zł.  

Do tego należałoby przygotować odpowiednio miejsce dla nowej formacji. Musi przecież gdzieś garażować samochody czy magazynować broń i amunicję. Cały ten sprzęt wymaga także serwisu. Tutaj trudno oszacować koszty, gdyż zależałoby one od skali adaptacji instniejących budynków lub budowy nowych. 

To na początek. Następnie co roku podatnik co prawa musiałby dołożyć mniejszą, ale jednak pokaźną kwotę, choć i amortyzacja i naprawy kosztowałyby swoje. 

Tyle kosztowałby nowy oddział ochrony głowy państwa

Gwardia, jako jednostka elitarna, musiałaby rywalizować z taką służbą jak SOP, GROM, Formozy czy CBA. Albo zatrudniać już funkcjonariuszy "na emeryturze". Tutaj już obowiązują zasady wolnorynkowe, a stawki najlepszych fachowców mogą sięgac nawet 15 tys. za godzinę. 

Jednak biorąc pod uwagę stawki obowiązujące obecnie w SOP, początkującemu gwardziście (odpowiednik młodszego oficera) należałoby zaoferować od 6,5 do 7,5 tys., zł netto. Doświadczony agent mógłby otrzymywać od 9 do 12 tys. zł netto. Kadra dowódcza i koordynatorzy operacyjni od 14 do 18 tys. zł netto. To jednak "sucha" pensja bez dodatków mundurowych, "trzynastek", nagród i świadczeń mieszkaniowych. Średni roczny koszt utrzymania jednego etatu, czyli wynagrodzenia brutto z odprawami, funduszem nagród itd. wyniósłby 160 tys. zł, mnożąc przez 250 funkcjonariuszy, dałoby 40 mln zł rocznie. Są to podstawowe założenia, nie ujmujące nadgodzin, ekwiwalenty za służbę w święta czy odprawy emerytalne przy rotacji kadr. 

I to przy założeniu, że prezydent nigdzie nie wyjeżdża. Wtedy dodatkowo przecież byłaby mowa choćby o wcześniejszych wizytach rekonesansowych, dietach, transporcie sprzętu, hotelach, za co lekką ręką należy liczyć 12 mln zł rocznie. 

Do tego dochodzą koszty szkoleń, treningi strzeleckie, wyjazdy na międzynarodowe "sparingi" i powtarzalne kursy np. jazdy (ok. 13 mln zł rocznie). Koszt pakietów medycznych, zawierających m.in. specjalistyczną opiekę zdrowotną i psychologiczną, to 2 mln zł rocznie. 

Musiałby także powstać specjalny fundusz operacji niejawnych, a więc opłacania informatorów i prowadzenia działań wywiadowczych. 

325 tysięcy złotych dziennie z kieszeni podatników

Jeden dzień funkcjonowania takiej elitarnej gwardii w pełnej gotowości operacyjnej to ponad 325 tys. zł. W roku daje to 119 mln zł. Czyli tyle ile wynosi cały budżet roczny średniej wielkości gminy lub budowa od zera i pełnego wyposażenia dużego, wielospecjalistycznego skrzydła szpitala wojewódzkiego, obwodnica mniejszego miasta. Takim budżetem operują kluby piłkarskie ze ścisłej czołówki.

Z kolei przy zagranicznych wizytach gwardia prezydencka generowałaby koszty do 7 mln zł. Roczny budżet utrzymania samolotów i śmigłowców przeznaczonych do lotów HEAD wynosi około 180 - 240 milionów złotych.

Gdyby podzielić kwotę między wszystkich podatników (czyli ok. 25 mln osób), to musieliby oni robić bez wyjątki co roku przelew na minimum 153 zł z tytułem: "Ave Domine Nawrocki". W końcu tradycję należy kontynuować. 

Konie Nawrockiego na państwowym garnuszku. Zapłaciliśmy za stajnię 54 tys. zł od lipca

Edzio, Ramzes i Aramis to trzy konie, na których jeździ Karol Nawrocki, jego żona i córka. Zwierzęta mieszkają w jednej z prezydenckich rezydencji w Promniku, 100 km od Warszawy- informuje "Gazeta Wyborcza". Potwierdził to Rafał Leśkiewicz. - Pod opieką Centrum Obsługi Kancelarii Prezydenta RP są trzy konie, jeden z okresu prezydentury Andrzeja Dudy i dwa zakupione w ostatnim czasie - przekazał rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz

Red

Najlepsze produkty finansowe znajdziesz w naszej porównywarce - SPRAWDŹ
Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Karol Nawrocki

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki