Nikt nie zamierza zakazać Marszu Niepodległości; spekulacje w tej sprawie to dezinformacja - przekazał w niedzielę premier Donald Tusk. Zaapelował do uczestników o powstrzymanie się od agresji i poprosił o zaniechanie kontrmanifestacji.


„Apeluję do wszystkich uczestników o powstrzymanie się od agresji i szacunek wobec policjantów zabezpieczających marsz. Proszę również o zaniechanie kontrmanifestacji, by nie utrudniać utrzymania porządku i bezpieczeństwa na warszawskich ulicach” - napisał na X szef rządu.
„W tej smutnej chwili liczę na Waszą odpowiedzialność i głęboką refleksję” - dodał premier.
Marsz Niepodległości od kilku lat przechodzi przez Warszawę 11 listopada stałą trasą: od ronda Dmowskiego, Alejami Jerozolimskimi, mostem Poniatowskiego na błonia stadionu Narodowego. Organizatorem jest stowarzyszenie Marsz Niepodległości.
W piątek po południu prezydent Karol Nawrocki zapowiedział, że 11 listopada w dniu Święta Niepodległości, weźmie „jak co roku” udział Marszu Niepodległości w Warszawie.
W niedzielę prezes Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości” zamieścił na stronie internetowej oświadczenie. Stowarzyszenie złożyło w nim najgłębsze wyrazy współczucia rodzinom i bliskim ofiar tragicznych wydarzeń w Krakowie, wyraziło też najwyższe uznanie policjantom, którzy z narażeniem własnego życia powstrzymali napastnika, a także ratownikom, lekarzom oraz wszystkim osobom, które udzielały pomocy poszkodowanym.
W oświadczeniu stowarzyszenie wyraziło też sprzeciw wobec wykorzystywania tragedii w Krakowie do celów politycznych. „Dotyczy to również wypowiedzi przedstawicieli władz, którzy już od pierwszych godzin przypisują sprawcy polityczne inspiracje bez przedstawienia opinii publicznej dowodów uzasadniających takie twierdzenia” - czytamy w oświadczeniu.
„Szczególnej odpowiedzialności za słowo oczekujemy od osób kierujących służbami państwowymi. Bezpodstawne łączenie tej zbrodni z całymi środowiskami i wykorzystywanie jej do ich piętnowania oceniamy jako niedopuszczalne upolitycznianie ludzkiego dramatu. Debata publiczna w tej sprawie musi opierać się na faktach, rzetelności i uczciwości” - zaznaczono.
Członkowie Marszu Niepodległości ocenili ponadto, że odwoływanie wydarzeń publicznych pod wpływem terroru stanowiłoby niebezpieczny sygnał, że przemoc pozwala sparaliżować życie społeczne i narzucić innym sposób postępowania, a także mogłoby zachęcać do naśladownictwa.
„Właśnie dlatego nie możemy zrezygnować ze wspólnego obchodzenia Narodowego Święta Niepodległości. Marsz Niepodległości odbędzie się 11 listopada w Warszawie zgodnie z planem” - zaznaczono w oświadczeniu.
W sobotę zamaskowany 24-latek wjechał samochodem na Rynek Główny w Krakowie i otworzył ogień do znajdujących się tam ludzi. Zginęło sześć osób, a szesnaście zostało rannych. Sprawca został zatrzymany po wymianie ognia z policjantami.
W niedzielę Prokuratura Krajowa poinformowała o wszczęciu śledztwa dotyczącego przestępstwa o charakterze terrorystycznym. Postępowanie obejmuje również zabójstwo trzech osób w Ostrowcu Świętokrzyskim – rodziców i siostry zamachowca. Według prokuratury zgromadzony materiał dowodowy wskazuje, że obu zbrodni dokonał ten sam sprawca.
W związku z tragedią 8 i 9 listopada ogłoszono dniami żałoby narodowej.
Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński informował w sobotę m.in., że dotychczasowe ustalenia wskazują, że zamachowiec z Krakowa działał sam i był zafascynowany skrajnie prawicowymi ideologiami.
W związku z wydarzeniami w Krakowie przedstawiciele rządu zaapelowali o wstrzemięźliwość i opieranie się wyłącznie na oficjalnych przekazach. „W sieci i niektórych mediach pojawia się wiele niesprawdzonych informacji dotyczących wydarzeń w Krakowie. Nie powielajmy plotek i spekulacji. Śledźmy oficjalne komunikaty służb. Nie pozwólmy, by dezinformacja potęgowała niepokój” – napisał w sobotę na portalu X rzecznik rządu Adam Szłapka.
Z kolei rzecznik MSZ Maciej Wewiór zaznaczył, że służby intensywnie wyjaśniają okoliczności tragedii, i ostrzegł przed próbami manipulowania emocjami. „Nie zabraknie tych, którzy zechcą wykorzystać tę tragedię do szerzenia dezinformacji i manipulowania emocjami. Nie dajmy się wciągnąć w tę grę” – podkreślił. (PAP)
wni/ mhr/































































