Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ostrzegł w sobotę, że kierowany przez obywatela Rosji międzynarodowy syndykat narkotykowy Chimprom, który powiązany jest z wysokimi rangą funkcjonariuszami ukraińskich służb, rozpoczął działalność w Polsce i próbuje rozszerzyć ją na Niemcy.


- Mamy informacje, że ten przestępca rozpoczął już swoją działalność w Polsce. Są również informacje, że próbuje wejść z narkotykami syntetycznymi do Niemiec. Przekażemy naszym partnerom wszystkie informacje, którymi dysponujemy – oświadczył Zełenski w nagraniu wideo.
Prezydent odniósł się do skandalu korupcyjnego w Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), w którego tle leży działalność międzynarodowej organizacji przestępczej Chimprom. Według ukraińskich organów ścigania syndykatem kieruje obywatel Rosji Jegor Burkin, znany pod pseudonimem Meksykanin.
– Niestety, ten tydzień przyniósł zupełnie inne wiadomości dotyczące SBU – rzeczy, mówiąc wprost, nieprzyjemne, wręcz haniebne i absolutnie niedopuszczalne. W związku z tym doszło już do zwolnień w Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy i będą kolejne decyzje kadrowe – zapowiedział Zełenski.
Podkreślił, że śledztwo powinno ujawnić całą prawdę o działalności organizacji, a osoby zlecające przestępstwa muszą zostać ukarane. Zaznaczył, że Ukraina potrzebuje w tej sprawie wsparcia partnerów zagranicznych, w tym Stanów Zjednoczonych, z którymi przeprowadzono już rozmowy na odpowiednim szczeblu.
W środę Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) i Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna (SAP) poinformowały o wykryciu organizacji przestępczej, której członkowie wręczali łapówki wysokim rangą funkcjonariuszom służb m.in. za niezakłócanie działalności oszukańczych centrów telefonicznych.
„Według ustaleń śledztwa w działalność przestępczą byli zaangażowani urzędujący, wysocy rangą funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, Policji Narodowej i Biura Prokuratora Generalnego oraz przedstawiciele środowiska przestępczego” – przekazało NABU w środę w komunikatorze Telegram.
Śledztwo w tej sprawie znane jest jako Operacja Kartagina. We wrześniu w związku z tą operacją z Ukrainy uciekł ówczesny prokurator generalny Rusłan Krawczenko, który obecnie ukrywa się w Austrii. 15 września Rada Najwyższa (parlament) odwołała go ze stanowiska.
Według śledczych grupa pracowników Prokuratury Generalnej Ukrainy miała zapewniać centrom telefonicznym „ochronę” i legalizować uzyskane środki. 6 września Krawczenko zaprzeczył zarzutom, a 14 września wyjechał z Ukrainy.
Agencja Interfax-Ukraina przypomniała, że głównym podejrzanym w Operacji Kartagina jest zastępca szefa Departamentu Współpracy Międzynarodowej Biura Prokuratora Generalnego Serhij Kropywa. W materiałach sprawy występuje on jako zaufany człowiek Krawczenki. Według śledczych koordynował m.in. sprawy bytowe i remont domu Krawczenki.
W środę w związku z operacją zatrzymano czterech głównych uczestników procederu. Wśród nich jest pierwszy zastępca szefa Departamentu Ochrony Państwowości SBU Serhij Duka i pierwszy zastępca naczelnika Departamentu Śledztw Strategicznych SBU Wołodymyr Cenow.
Według śledztwa osoby, które działały w grupie przestępczej, zabezpieczały także sprzedaż narkotyków w sieci sklepów U420, należącej do syndykatu Chimprom.
Zełenski poinformował w sobotę, że w związku z wydarzeniami wokół SBU zatwierdził projekt ustawy przywracającej obowiązek składania oświadczeń majątkowych przez wszystkich funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa Ukrainy.
– Chodzi o to, aby ich styl życia i cały posiadany majątek mogły podlegać kontroli, a oni sami mogli być pociągani do odpowiedzialności – wyjaśnił, apelując do parlamentu o niezwłoczne przyjęcie ustawy.
Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)
jjk/ kar/ mhr/































































