REKLAMA

DZIEŃ Z KRYPTOAKTYWAMIBitcoin za milion dolarów, koniec starych cykli i polska katastrofa. Eksperci o rynku krypto

2026-11-07 06:00
publikacja
2026-11-07 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Kiedy kurs bitcoina przebije znów 100 tys. dolarów? Dlaczego historyczne giełdowe schematy ulegają zatarciu, hossa na altcoinach nie nadeszła, a polskie banki wciąż boją się kryptowalut? Nad tymi kwestiami zastanawiali się rynkowi eksperci podczas debaty w ramach wrocławskiego Forum Finansów Bankier.pl.

Bitcoin za milion dolarów, koniec starych cykli i polska katastrofa. Eksperci o rynku krypto
Bitcoin za milion dolarów, koniec starych cykli i polska katastrofa. Eksperci o rynku krypto
/ Bankier.pl

"Inwestor Janusz Krypto i jego goście ze świata kryptoaktywów" - w panelu pod taką nazwą (odnoszącą się do cyklu edukacyjnego portalu Bankier.pl) omawiano podczas Forum Finansów teraźniejszość i przyszłość rynku kryptowalut. W debacie udział brali prof. Aleksander Mercik, Jarosław Fuchs, prof. Krzysztof Piech i Tomasz Wróbel. 


Bitcoin po 100 tys. czy po milion? Kiedy dokładnie

Dwa lata temu, podczas pierwszej edycji Forum, paneliści zastanawiali się, kiedy bitcoin po raz pierwszy przekroczy 100 tys. dolarów. Tym razem dyskusję otworzyło pytanie, kiedy ten poziom faktycznie ugruntuje się na wykresach.

Aleksander Mercik podszedł do rynkowych oczekiwań z dużą dozą ostrożności. Zauważył, że choć wizja 100 tys. dolarów "przyciąga inwestorów jak magnes", wyceny kryptowalut są dziś bardzo silnie powiązane z tradycyjnym rynkiem akcji.

- Na rynku akcji wydaje mi się, że zbierają się ciemne chmury. Jeżeli tam by się coś wydarzyło, to szybkie osiągnięcie takiego pułapu jest moim zdaniem mniej realne, choć oczywiście niczego nie można wykluczyć - ocenił prof. Mercik.

Inaczej potencjał wzrostu ocenił Jarosław Fuchs, stwierdzając, że ciekawszym pytaniem, byłoby "kiedy milion?". 

- Mogę się spokojnie założyć, że za 10 lat bitcoin osiągnie ten poziom - zadeklarował były bankier, argumentując, że technologia blockchain zapewnia szybkość rozliczeń i obniża koszty transakcji, a jej szeroka absorpcja przez tradycyjne rynki finansowe jest nieuchronna.

Jarosław Fuchs (Bankier.pl)

Krzysztof Piech uzależnił rynkowe prognozy od miejsca w historycznym cyklu, zaznaczając, że nie mamy wciąż pewności, czy dołek bessy jest już definitywnie za nami. - Wiemy za to, kiedy nastąpił halving. Statystycznie szczyty hossy następują zazwyczaj od 420 do 440 dni po tym wydarzeniu - kalkulował ekspert.

Do analiz największych graczy z Wall Street odwołał się natomiast Tomasz Wróbel, przypominając, że tradycyjne instytucje wyznaczyły już własne "ceny docelowe" dla cyfrowego złota.

-Trzeba słuchać banków inwestycyjnych, które zatrudniają sztaby analityków. Niedawna rekomendacja z Citibank prognozuje 112 tys. dolarów za bitcoina w ciągu roku. Z kolei szef JP Morgan przewiduje dla niego średnioroczną stopę zwrotu na poziomie 10% w perspektywie kilkunastu lat - wyliczał Wróbel. Jak dodał, za sprawą gigantycznych, wielomiliardowych napływów do amerykańskich funduszy ETF, Bitcoin w dużej mierze upodobnił się już w zachowaniu do tradycyjnych instrumentów finansowych.


Koniec cyklów i "alt seasonów"? 

Gdyby trzymać się historycznych statystyk, idealny dołek bitcoinowej bessy - mierzony średnim czasem około 383 dni od szczytu poprzedniej hossy - powinien przypaść dokładnie w dniu wrocławskiego panelu, czyli 24 października. Co się zatem stało, że rynkowa rzeczywistość rozminęła się z tym kalendarzem i nie widzieliśmy tego dnia klasycznego dna?

- Jak tylko na rynkach zaczynają pojawiać się pewne schematy, natychmiast zbiera się grupa inteligentnych ludzi i dużych funduszy, która chce to wykorzystać. A to sprawia, że te schematy znikają - tłumaczył Aleksander Mercik, zwracając uwagę na to, że przy obecnych, wyższych stopach procentowych, czekanie z kapitałem zaparkowanym w aktywach niedających dywidendy kosztuje znacznie więcej niż kilka lat temu, co całkowicie zmienia zachowanie inwestorów.

prof. Aleksander Mercik (Bankier.pl)

Swoje dołożyło również styczniowe dopuszczenie na Wall Street fizycznych funduszy ETF, na co uwagę zwrócił Jarosław Fuchs. Urynkowienie i potężne napływy sprawiły, że bitcoin nie funkcjonuje już jako niezależna "bezpieczna przystań" grająca pod prąd. Obecnie reaguje na każdą decyzję Fedu o stopach procentowych z podobną czułością, co tradycyjne aktywa.

Na pytanie, czy dołek bessy jest w takim razie za nami, Krzysztof Piech odpowiedział "wydaje mi się, że tak". 

- Ten cykl jest po prostu nietypowy i kolejne też będą się zmieniały, bo zmienność bitcoina i skala jego przyrostów są z każdym cyklem coraz mniejsze - diagnozował prof. Piech. Zauważył również, że oprócz samej "gry pod cykle", rynek reaguje nerwowo na działania największych korporacyjnych wielorybów. Sam strach przed tym, że instytucje pokroju MicroStrategy mogłyby upłynnić swoje bitcoiny, zaburza dawny rytm rynku kryptowaluty.


Przemodelowaniu ulega również to, w co dokładnie inwestują ludzie. Minęły czasy, gdy rynek wyczekiwał tzw. "alt seasonu", podczas którego małe projekty potrafiły przynosić gigantyczne stopy zwrotu.

- Rynek dojrzał i zaczął się zastanawiać, czy naprawdę potrzebujemy kilkudziesięciu milionów tokenów i tysięcy blockchainów. Dzisiaj czołowa dziesiątka altcoinów zachowuje ogromną korelację z bitcoinem, ale przy znacznie większym ryzyku. Główną klasą aktywów o odpowiednim profilu pozostanie bitcoin - zauważył Krzysztof Piech. Dodał jednak, że dla najmłodszego pokolenia to już instrument "dla dziadersów", przywołując przykład swojego syna preferującego spekulację na tokenach w sieci Solana, gdzie na utrzymanie pozycji nierzadko wystarcza zaledwie kilkadziesiąt sekund.

prof. Krzysztof Piech (Bankier.pl)

- Cykle wciąż są, ale bitcoin nam się urynkowił. Olbrzymie napływy i potężna liczba osób inwestujących za pośrednictwem funduszy po prostu tę historyczną statystykę zaburzają. Ponadto miernik tak zwanych long-term holders (inwestorów długoterminowych - przyp. red.) bije rekordy. W marcu ponad 85 proc. podaży na portfelach było nieruszane od co najmniej 155 dni, z czego większość była w zysku. To pokazuje, że bitcoin staje się narzędziem do długoterminowego oszczędzania - wskazał Tomasz Wróbel.

Brak prawa dusi polski biznes

Najbardziej krytyczne słowa podczas panelu padły pod adresem ustawodawców. Brak jasnych ram prawnych dla rynku kryptoaktywów w Polsce wypycha kapitał, podatki i technologie za granicę, co w ocenie Aleksandra Mercika nie dotyczy wyłącznie rynku kryptowalut i obcujących z nim ludzi, ale dotyka szerszego problemu.

- Z mojej perspektywy jest to katastrofa. Ktoś może powiedzieć: "a co mnie tam rynek krypto, ja nie chcę inwestować". Ale proszę sobie wyobrazić, jak to samo zaczyna dziać się w innych obszarach. To jest paraliż i bardzo zły znak - skomentował prof. Mercik, 

Dodał też, z braku regulacji wynika drenaż kompetencji i "nie chodzi o to, że polski inwestor nie kupi bitcoina, bo kupi go na zagranicznej platformie", tylko o budowanie bazy ekspertów.

- Jeżeli świat pójdzie w kierunku giełd zdecentralizowanych, to my w Polsce nie będziemy mieli ekspertów zdolnych to rozliczać i obsługiwać. Obecnie ludzie, którzy chcą się tym zajmować, pracują dla Szwajcarii - ostrzegał Aleksander Mercik, przypomnając, że właśnie brak regulacji wypchnął giełdę Zondacrypto za granicę, generując ryzyka charakterystyczne dla nieprzejrzystych, scentralizowanych instytucji bez krajowego nadzoru.

Jarosław Fuchs spojrzał na to z perspektywy banków, które mimo gigantycznego potencjału rynku całkowicie go omijają.

- Byłem w zarządzie banku i odpowiedź na propozycję wprowadzenia krypto na półkę była zawsze prosta: "nie zaryzykujemy wojny z regulatorem i KNF dla ułamka procenta dochodu". Dopóki nie będzie prawa, instytucje finansowe w to nie wejdą - tłumaczył.

Prof. Piech zwrócił uwagę, że projekty ustaw dotyczących rynku kryptowalut procedowane wcześniej przez klasę polityczną były pełne wad prawnych.

- W ustawach, o których rozmawiamy, są koszmarne błędy, grożące nam interwencją Komisji Europejskiej. Mając jednych z najlepszych informatyków na świecie, eksportujemy dzisiaj nasze startupy pod zagraniczne nadzory finansowe. To tam uciekają z Polski podatki i opłaty - stwierdził.

Bankier.pl

Na rynkowy paradoks całej tej sytuacji zwrócił uwagę Tomasz Wróbel, pracujący dla szwedzkiego emitenta kryptowalutowych ETF-ów - firmy Virtune.

-Tymczasem na giełdzie mamy aż 11 produktów dostępnych na rachunkach maklerskich, w tym osiem w 100 proc. fizycznie zabezpieczonych cyfrowymi aktywami. I wcale nie widać chętnych do inwestowania. To kwestia ciągłego straszenia zakazami. A prawda jest taka, że roczna zmienność bitcoina jest dziś mniejsza niż na akcjach KGHM-u i podobna do zmienności Orlenu, nie licząc dwudziestu innych spółek z warszawskiego parkietu, które wahają się jeszcze mocniej. To pokazuje, że jest to po prostu kolejne aktywo do inwestowania - skwitował Wróbel.

* * *

Partnerem Forum Finansów Bankier.pl jest Polski Fundusz Rozwoju (PFR). Pozostałymi partnerami wydarzenia są KDPW, InfoCredit, KGHM, Erste TFI, Investors TFI, Goldenmark i Goldsaver, Trade Republic, BM Pekao SA i Orlen.

Bankier.pl
Najlepsze produkty finansowe znajdziesz w naszej porównywarce - SPRAWDŹ
Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Forum Finansów Bankier.pl

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki