REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Tusk: Polska poza strefą euro może mieć mniej praw

2012-10-19 14:01
publikacja
2012-10-19 14:01
Dodaj Bankier.pl w Google

Premier Donald Tusk ocenił w piątek w Brukseli, przed rozpoczęciem obrad drugiego dnia szczytu UE, że dopóki Polska będzie poza strefą euro może mieć trochę mniej praw, ale w związku z tym również i mniej obowiązków w nowym nadzorze bankowym.

"Jeśli chodzi o ustalenia dotyczące tego przyszłego jednolitego nadzoru finansowego, to wszyscy powinniśmy mieć umiarkowany powód do satysfakcji" - ocenił Tusk wynik nocnych, czwartkowo-piątkowych ustaleń szczytu UE w sprawie nadzoru. Dodał, że dla Polski "najważniejsza jest zgoda wszystkich, aby wspólny nadzór finansowy uwzględniał także prawa i obowiązki, w harmonii ze sobą, państw spoza strefy euro oraz państw goszczących banki zagraniczne".

Premier obiecuje»Odpowiedź premiera na kryzys: inwestujmy!

"Walka była o to, żeby w nadzorze finansowym, który będzie decydował w przyszłości na przykład o upadłości banków, tyle samo do powiedzenia mieli ci, którzy w sektorze bankowym są słabszym partnerem, jak i ci, którzy są poza strefą euro i mają trochę mniej instrumentów do współdziałania" - powiedział Tusk.

Poinformował przy tym, że przywódcy zdecydowali, iż nie będzie zmieniana podstawa prawna propozycji wspólnego nadzoru (art. traktatu UE o Europejskim Banku Centralnym), która zgodnie z ekspertyzą służb prawnych Rady UE, nie daje krajom spoza euro możliwości pełnego udziału w decyzjach wspólnego nadzoru.

Wakacje na giełdzie

Premier tłumaczył, że skoro w tej sytuacji "niemożliwe było uzyskanie 100 procent uprawnień dla państw spoza strefy euro", to równowaga między uprawnieniami i obowiązkami może być osiągnięta przez zmniejszenie zobowiązań. "Może to oznaczać, że póki będziemy poza strefą euro, Polska będzie uczestniczyć w jednolitym nadzorze finansowym na lżejszej zasadzie. Będziemy mieli trochę mniej praw, ale w związku z tym też trochę mniej obowiązków (niż kraje strefy euro)" - powiedział.

Tusk uspokajał, że "decyzję o tym, czy przystąpimy w jakiejkolwiek formie do jednolitego nadzoru finansowego, podejmiemy po dość długotrwałych negocjacjach: gdy uzyskamy pewność, że to z punktu widzenia Polski jest poprawa stanu rzeczy, a nie osłabienie pozycji".

Zauważył jednocześnie, że niezmienianie podstawy prawnej propozycji nadzoru bankowego "daje szanse, że rzeczywiście do końca roku (jak zakładają wnioski ze szczytu - PAP) zapadnie już ostateczna decyzja o jednolitym nadzorze finansowym". "Chociaż - jak zastrzegł premier - jest bardzo mało prawdopodobne, aby od początku przyszłego roku działały potrzebne instytucje, przepisy i mechanizmy". Decyzję szczytu nazwał "otwarciem drogi do budowy jednolitego nadzoru".

Tusk relacjonował też rozmowy ze szczytu na temat perspektywy wdrożenia wspólnego nadzoru. "Prognozy (...) były bardzo różne. Niektórzy sądzili, że to potrwa dwa, trzy lata. (Herman) Van Rompuy nawet żartował, że na pewno nie on będzie szefem Rady Europejskiej w czasie, kiedy ten nadzór zacznie działać" - mówił polski premier.

Irlandia»Irlandia wyszła z kryzysu

Jak ocenił, kwestia nadzoru bankowego, to bardzo skomplikowany mechanizm. "Taki duży i ambitny kraj, jak Niemcy będzie musiał się zgodzić, że jakaś instytucja, w której wszyscy głosują, może zdecydować, że jakieś banki niemieckie upadną, a to ma swoje konsekwencje społeczne. To jest na pewno rezygnacja przez państwa strefy euro i nie tylko z tych paru milimetrów suwerenności na rzecz instytucji międzynarodowych" - zaznaczył.

Pytany o zapisy wniosków ze szczytu dotyczące tzw. fiscal capacity, czyli zdolności budżetu solidarnościowego strefy euro dla krajów przeprowadzających ciężkie reformy, ocenił, że "premier (Wielkiej Brytanii David) Cameron ustąpił przed dobrze wymyślonym kompromisem".

Polska nie chciała wiązania dyskusji o budżecie euro z negocjacjami wieloletniego budżetu UE na lata 2014-2020, czego - według Tuska - chciała Wielka Brytania. Jak tłumaczył, Polsce chodziło o zagwarantowanie, że "nie wezmą nam pieniędzy z naszego wielkiego budżetu na rzecz tego mechanizmu".

Tusk odniósł się też do wspólnego nadzoru bankowego w kontekście rozwoju integracji europejskiej. "Skłoniliśmy naszych partnerów do tego, aby jednym z kluczowych punktów odniesienia do rozmowy o nadzorze finansowym był pakt fiskalny, ten, który wspólnie wynegocjowaliśmy. To jest dla nas korzystniejszy punkt odniesienia; to oznacza, że jest dodatkowy powód, aby ratyfikować pakt fiskalny w Polsce" - ocenił.

"To jest stosowny moment - podkreślił Tusk - żeby sobie odpowiedzieć, czy Polska chce uczestniczyć i być zarówno podmiotem, jak i przedmiotem tej postępującej integracji; czy trzymamy się z boku i patrzymy, jak fragment Europy bardziej się integruje, a my pozostaniemy na politycznych peryferiach".

To jest moment, "kiedy się wsiada do pociągu, albo zostaje na peronie" - podsumował polski premier. - Te kilka miesięcy będą rozstrzygały o tym, co będzie się działo przez następne dziesiątki lat".

Z Brukseli Julita Żylińska i Marcin Gietka (PAP)

jzi/ mrr/ cyk/ ap/ mag/ jtt/

Komentuje dr Bogusław Półtorak, redaktor naczelny Bankier.pl

Czas dylematów

Negocjacje w sprawie jednolitego nadzoru finansowego weszły w fazę krytyczną. Dla Polski pozostającej poza strefą euro to dość niekomfortowa sytuacja. W chwili obecnej około 70 proc. kapitału sektora bankowego posiadają podmioty zagraniczne, w tym przede wszystkim należące do instytucji macierzystych ze strefy euro. Stworzenie silnego nadzoru europejskiego może oznaczać słabszą pozycję Komisji Nadzoru Finansowego w kontrolowaniu działalności europejskich konglomeratów finansowych.

Z drugiej strony współdziałanie z europejskim nadzorem na ograniczonych zasadach może być utrudnione ze względu na wykluczenie Polski z udziału w strefie euro. Stajemy przed dylematem porównywalnym z tym z czasów dyskusji o akcesji do UE. Nie ma dziś idealnego rozwiązania, pozostając poza nurtem integracji europejskiej. Częściowe uczestnictwo doprowadzać może do konfliktów interesu w sytuacjach kryzysowych, gdy ochrona jednostek macierzystych w warunkach silniejszego nadzoru europejskiego będzie priorytetowa. Polski rynek pozostający poza strefą będzie siłą rzeczy marginalizowany. Rozwiązaniem być może byłoby szybkie uczestnictwo Polski na równorzędnych warunkach w zreformowanej i wzmocnionej strefie. Na to jednak nie ma w Polsce ani chęci, ani nastroju, a być może byłby to dobry moment na odważne decyzje, bo konsekwencje zaniechania będą coraz bardziej bolesne.

Źródło:PAP Biznes
Tematy

Komentarze (4)

dodaj komentarz
~slazak
To ja proponuje postac na peronie i poczekac az pociag z bydlem i trzoda odjedzie
Jesli ktos rozumie aluzje
A wsiadac trzeba do pociagu pasazerskiego
~Emeryt 68
"Polska poza strefą euro może mieć mniej praw"
I tak będzie. Przecież to logiczne.
Nawet na sawannie prawa wsród zwierząt są ustalone od wieków. Silniejszy zjada słabszego.
Ale wg "prawdziwych polaków ", my podobno się nie damy, my nie pozwolimy!!!!!!!!!
~robert
Tylko dureń pcha się w rynsztok a strefa euro cuchnie na odległość!!! te mniej praw ma tez GB i Szwajcaria????
jakoś nie przemawia do mnie hasło "jedzmy gó..no - miliony much się nie mogą mylić"
~robert
Tylko dzięki temu ze rynek reguluje kurs waluty a nie PO czy PIS jeszcze cokolwiek eksportujemy. Pewnie że nas wezmą do tego komunistycznego padła bo w końcu ktoś musi zapłacić za bankructwo Grecji Hiszpanii czy Portugalii

Powiązane: Strefa euro

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki