REKLAMA
Podwójna szansa na wygraną! Ranking ETF w Wakacjach na Giełdzie

    Odpowiedź premiera na kryzys: inwestujmy!

    Marcin Świerkot2012-10-12 17:00
    publikacja
    2012-10-12 17:00
    W dzisiejszym expose premier Donald Tusk pewnym głosem mówił o tym, że w czasach kryzysu nie ma innej drogi na utrzymanie miejsc pracy niż inwestycje. I takie inwestycje na następny rok premier planuje z dużym rozmachem. O wydatkach było powiedziane bardzo dużo, natomiast skąd wziąć te pieniądze? Odpowiedzi nie usłyszeliśmy.

    tusk
    Źródło: Kancelaria Premiera RP

    „W przyrodzie nic nie ginie” - to maksyma bardzo często powtarzana choćby przez nauczycieli fizyki czy chemii. To samo powiedzenie można przełożyć na budżet państwa. Nieważne, jak bardzo premier się będzie napinał - chcąc wydawać pieniądze, będzie musiał komuś zabierać. Jakże wzniośle brzmiały zapowiedzi o inwestycjach w energetyce sięgających 60 mld zł, 40 mld zł dla BGK na wspieranie inwestycji, 43 mld zł na budowę autostrad i dróg, 10 mld zł jeszcze w latach 2013-2014 na modernizację armii...

    »Drugie expose premiera Donalda Tuska w pigułce

    Premier z pełną powagą zapowiada, że pomimo tych wszystkich wydatków będzie się starał - tak jak wcześniej - dobrze bilansować budżet. Patrząc na deficyt sektora publicznego w ostatnich latach, można powątpiewać, czy rzeczywiście były to dobre lata dla polskiego długu publicznego.

    Deficyt / Nadwyżka sektora instytucji rządowych i samorządowych% PKB
    2008-46 890-3,70%
    2009-99 100-7,40%
    2010-111 181-7,80%
    2011-77 959-5,10%


    Źródło: GUS

    W planie budżetowym na 2012 rok na obsługę długu publicznego zadeklarowano ponad 40 mld zł. Kryzys nie jest dobrym czasem na prowadzenie oszczędności, jednak czy desperackie próby utrzymania wzrostu PKB kosztem zwiększania zadłużenia są racjonalne? Jeżeli wydatki nie będą finansowane długiem, to potrzebne będzie zwiększenie podatków. To nie państwo powinno stwarzać miejsca pracy, tylko rynek. Jak pokazuje doświadczenie, rynek zdecydowanie trafniej niż państwo podejmuje decyzje o przeznaczeniu kapitału w takie projekty, które odpowiadają na potrzeby obywateli.

    »Premier sypnie miliardami na inwestycje

    Przypomnijmy uproszczony bilans wielkich inwestycji państwowych przed EURO 2012 i ich niebywały wkład w gospodarkę: upadłości DSS i PBG i doprowadzenie Polimeksu na skraj niewypłacalności. Nie mówiąc już o podwykonawcach. Za parę miesięcy będzie można podsumować, na ile rentowne są wszystkie wybudowane obiekty i ciekaw jestem, czy po przejrzeniu takiej statystyki Donald Tusk nadal będzie mówił o wielkim sukcesie jego rządu.

    Jak zapowiadał premier, wydatki na armię w dłuższym czasie mają sięgnąć 100 mld zł. Czy taka kwota w istotny sposób poprawi pozycję Polski w potencjalnym konflikcie zbrojnym? Zwłaszcza, że na wojnę się nie zanosi, a Unia Europejska której jesteśmy członkiem właśnie niespodziewanie otrzymała pokojową nagrodę Nobla. Czy na pewno tych pieniędzy nie można lepiej wykorzystać w innych sektorach? Albo zostawić je w kieszeni podatników, żeby wydali je względem własnego uznania.

    »Na co i ile planuje wydać gabinet Donalda Tuska?

    Zapowiedziane 40 mld zł dla BGK najprawdopodobniej będzie gwarantowane akcjami państwowych spółek, a przynajmniej takie pojawiają się przypuszczenia. Doświadczenie uczy, że kiedy państwo kręci się wokół państwowych spółek, to akcjonariusza zaczynają się bać. Po expose premiera PZU, PKO BP czy KGHM nieznacznie tracą już względem ceny otwarcia. Rząd znany jest z rabunkowej polityki stosowanej wobec spółek w swoim portfelu i wielu inwestorów sam fakt obecności Skarbu Państwa w akcjonariacie skutecznie powstrzymuje przed inwestycją.

    »Expose Tuska. Będzie rewolucja?

    Premier Tusk z dumą mówi, że dzięki działaniom jego rządu mogliśmy utrzymać wzrost gospodarczy podczas kryzysu. Wydaje mi się, że określenie „pomimo działom jego rządu” byłoby trafniejsze. Ponoć staliśmy się wzorem dla zagranicy. To bardzo ciekawa teza, szkoda tylko, że pan premier nie przytoczył konkretnych przykładów, w których inne rządy kopiowały nasze wspaniałe rozwiązania. Bylebyśmy nie skończyli tak samo, jak pewien „cud gospodarczy”, jeszcze parę lat temu z takim entuzjazmem przytaczany przez Donalda Tuska.

    Marcin Świerkot
    Bankier.pl

    Źródło:
    Tematy

    Komentarze (36)

    dodaj komentarz
    ~fitprzemek
    Co nam po technologiach i fabrykach jak nikt by nie chciał w nich pracować za najniższą krajową (lepiej wyjechać za granice) a że spora część ludzi wykształconych w bezsensownych kierunkach do pracy na produkcje tez nie pójdzie
    ~jos
    jaja jak zwykle - tak wygląda każda dyskusja o gospodarce, każdy tylko chce dokopać wrażej partii, potem zdziwienie, że rząd (i opozycja) zajmują się PR-em i pierdołami a nie próbują jakichś racjonalnych reform (a jeszcze po konsultacjach ze społeczeństwem).

    > Autor: ~Floryda [83.26.60.*], 2012-10-13 00:04
    ...
    >
    jaja jak zwykle - tak wygląda każda dyskusja o gospodarce, każdy tylko chce dokopać wrażej partii, potem zdziwienie, że rząd (i opozycja) zajmują się PR-em i pierdołami a nie próbują jakichś racjonalnych reform (a jeszcze po konsultacjach ze społeczeństwem).

    > Autor: ~Floryda [83.26.60.*], 2012-10-13 00:04
    ...
    > że mowa jest o nowej ekonomii XXI wieku, w której IT rewolucjonizuje pojęcie strategii
    > i mobilności czynników produkcji. Czy w latach osiemdziesiatych już mówiono o IT?
    ...

    tak, w latach 70-tych ubiegłego wieku była IT, telekomunikacja, teletransmisja, zdalne przetwarzanie, praktycznie wszystkie techniki B2B itd.
    Tak realnie to nadal zdaje się większe znaczenie gospodarcze mają supermarkety (innowacja amerykańska z pocz. 20 wieku) niż Internet.
    Pomyśl, jaki był skok w biznesie gdy położono pierwszy kabel transatlantycki - czas zawarcia transakcji spadł z kilku tygodni do kilkunastu minut - to teraz teoretycznie spadł z tych minut do sekund (teoretycznie bo w realnej gospodarce człowiek i tak musi chwilę stracić choćby na przeczytanie oferty - zmiana jest fundamentalna na rynkach finansowych - no to pytanie czy to jest postęp, gdy automaty generują fikcyjne obroty z lewarami * kilkaset a średni czas inwestycji w akcje spadł do kilku minut).

    > Autor: ~Andrejek83 [92.40.159.*], 2012-10-13 19:45
    ...
    > Rynek w kryzysie osiaga rownowage w dolku dlatego wlasnie ze jest kryzys!! Jak
    > mialby osiagnac rownowage na gorce skoro jest kryzys?? Rynek bedzie w punkcie tej
    > rownowagi tak dlugo az odbuduje oszczednosci ktore bedzie mogl przeksztalcic w
    > inwestycje. Tak wlasnie dziala rynek.

    > Diabel oczywsicie tkwi w szczegolach. Szczegol natomiast jest taki ze rynek sam nie
    > wpada w takie dolki! W dolki wpadaja gospodarki ktore najpierw sztucznie zostaly
    > wciagniete na sztuczne gorki (przy pomocy debilnej polityki monetarnej bankow
    > centralnych oraz debilnej polityki rzadow).
    ...

    Pożądana równowaga to jest wtedy, gdy są sensownie (dla zapewnienia możliwie wysokiego poziomu życia społeczeństwa) wykorzystywane dostępne środki produkcji.

    No więc rynek wpada w te dołki sam z siebie (ten typ tak ma). Początkowo (jeszcze w pocz. 19 wieku) różne rynki wpadały w różnym czasie. Potem (globalizacja nie jest taką znowu nowością) się zsynchronizowały. Dodatkowo ten twór ("Wolny Rynek") był opisany na podstawie cząstkowych rynków (tekstylia, naczynia kuchenne itp.) w Anglii (wielu dostawców, brak barier, przedsiębiorcy którzy są śmiertelnymi ludźmi, więc zakładają firmy, tworzą innowacje, po czym umierają, przychodzą nowi, jeśli dzieci - to często roztrwaniają itd.).
    Teraz są nieśmiertelne korporacje (też amerykański wynalazek). Z rachunku prawdopodobieństwa wynika, że niektóre odnoszą pasmo sukcesów (nawet bez specjalnego związku z jakością zarządzania) i gromadzą majątek. Gdy mają wystarczająco duży majątek, przestają ulegać prawom rynku - zaczynają narzucać reguły gry. W takiej sytuacji rynek niewiele może - nie konsumenci lecz marketing korporacji decyduje jakie produkty będą dostępne. W takiej sytuacji przy braku regulacji (czyli utrzymywaniu tej fikcji "Wolnego Rynku") z czasem większość istniejącego majątku trafia w posiadanie grupy korporacji i jest kontrolowana przez małą grupę ludzi. Praktycznie cała reszta społeczeństw jest zależna i na ogół również zadłużona.

    Co do równowagi - przez dziesięciolecia wiele krajów Ameryki Południowej miało zdrowe, rosnące gospodarki. Przy tym w tych krajach 30 do 50% ludzi było całkowicie poza gospodarką (żyli w lesie lub w szałasach na przedmieściach i zbierali odpadki, pety itd.). Kilka procent ludności zgromadziło większość ichniego majątku narodowego. Oczywiście nie upieram się, być może w perspektywie następnych stu lat rynek by zapewnił sensowniejszą alokację i wszedł na poziom równowagi przy wyższym wykorzystaniu zasobów.
    Tylko jak zauważył Keynes - raczej nikt z obecnych by tego nie dożył.
    Albo budżetu by nie starczyło na policję i wojsko do tłumienia zamieszek.

    ~Floryda odpowiada ~jos
    No to mądralo jos trzeba się cieszyć, że świat się integruje, ma miejsce globalizacja, bo dzięki temu strukturalne "biedy" światowe będą miały szanse na postęp. A czy ważne jest dla Brazylijczyka czy Peruwiańczyka, kto będzie źródłem tego postępu: narodowe przedsiębiorstwo czy transnarodowe? Ważny jest czas w jakim te zmiany No to mądralo jos trzeba się cieszyć, że świat się integruje, ma miejsce globalizacja, bo dzięki temu strukturalne "biedy" światowe będą miały szanse na postęp. A czy ważne jest dla Brazylijczyka czy Peruwiańczyka, kto będzie źródłem tego postępu: narodowe przedsiębiorstwo czy transnarodowe? Ważny jest czas w jakim te zmiany mogą nastąpić.

    Oczywiście nadal nie rozumiesz jos istoty "nowej gospodarki" XXI wieku. Nie znasz i nie rozumiesz pojęcia korporacji wirtualnych, inteligientnych oraz roli kapitału ludzkiego: intelektualnego i społecznego w życiu współczesnych przedsiębiorstw. Słabe masz podstawy do dalszej dyskusji a ja nie mam czasu i ochoty robić Ci wykładów.
    ~klin
    No to inwestujcie ale swoje .Ja zwijam biznes od roku .Potrwa to jeszcze z 6 miesięcy i w koncu odpocznę od złodziei.
    ~pracodawca
    wy inwestujcie za swoje pieniadze lub kredyty ,budujcie zakłady ,fabryki a premier a druzyna posprzedają i beda mieli kase i beda sie dalej bawic
    ~foxi
    menel pisze:
    "Japonia drukuje jeny, USA dolary, UK funty, EBC euro, i mogą!!! To dlaczego my nie możemy sobie drukować złotówek? I to nie na ratowanie banków, ale na inwestycje."
    I chyba o to tu chodzi ! A inwestować można tu w PL dosłownie wszędzie !
    Oby tylko nie inwestowali w banki...
    ~animeks
    Jeśli tak dalej pójdzie to zbankrutujemy jak Grecja.
    Nam potrzebne są fabryki nowe technologie aby mieć własny przemysł i móc sprzedawać !!!
    Nie możemy tylko kupować produkty zagraniczne, bo daleko nie ujedziemy !
    ~as
    żaden PO czy PIS. Ludzie tutaj nie ma słusznej władzy i nie będzie. Każdy chce mieć dobrze a kasy jak nie było tak nie będzie. CO wy się łudzicie nowym czymś ? nowa władza pobije pianę przez parę miesięcy i znowu to samo. Ten sam syf .
    ~lot
    Autor: ~marek [95.49.185.*], 2012-10-13 12:16
    Już Budzanowksi z Rostowskim przed minutą powiedzieli:
    będzie prywatyzować a ze sprzedaży będziemy inwestować w rozwój by 100zł wielokrotnie pomnożyć.

    kiedyś dzieci jak nie wierzyły w słowa swoich kolegów, naciągali powiekę oka i pytali go "jedzie mi tu czołg?"
    Autor: ~marek [95.49.185.*], 2012-10-13 12:16
    Już Budzanowksi z Rostowskim przed minutą powiedzieli:
    będzie prywatyzować a ze sprzedaży będziemy inwestować w rozwój by 100zł wielokrotnie pomnożyć.

    kiedyś dzieci jak nie wierzyły w słowa swoich kolegów, naciągali powiekę oka i pytali go "jedzie mi tu czołg?"

    więc panie Tusku Rostowski Budzanowski: jedzie mi tu czołg?



    Nie beda miec kasy by konca swoich nierzadu dokonczyc te inwestycje co rozgrzebali na euro, a PO zimie bedzie pilna POtrzeba remontowac te autostrady co na krzywdzie ludzkiej zbudowali, dlatego musi je szlag trafic, Obecny rzad PO jak boston nie czuja rzeczywistosci i widza tylko czubek wlasnego nosa ,a dalej to taka mowa trawa,
    ~młody
    Znajdzie się kij na zdrajcy ryj!

    Partia Oszustów traci w sondażach, płemieł CHudy rÓJ mota się i obiecuje gruszki na wierzbie (roczne macierzyńskie i 800 mld zł do wydania) przy okazji wyprzedając resztki majątku i zadłużając moją ojczyznę.

    Spróbujemy po raz ostatni dać politykom szansę. Niech PIS wygra wszystko i zrobi
    Znajdzie się kij na zdrajcy ryj!

    Partia Oszustów traci w sondażach, płemieł CHudy rÓJ mota się i obiecuje gruszki na wierzbie (roczne macierzyńskie i 800 mld zł do wydania) przy okazji wyprzedając resztki majątku i zadłużając moją ojczyznę.

    Spróbujemy po raz ostatni dać politykom szansę. Niech PIS wygra wszystko i zrobi porządek. Jak będzie taki jak poprzednicy to trzeba będzie wyjść na ulicę i wyrwać każdego chwasta który maczał ręce choćby przez jeden dzień w polityce przez ostatnie kilkadziesiąt lat. KAŻDEGO!

    Historia lubi się powtarzać a rewolucje zawsze są krwawe.

    Powiązane: Długi

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki