Do Kiszyniowa Radosław Sikorski przyleciał prosto z Brukseli, gdzie wziął udział w spotkaniu ministrów spraw zagranicznych Wspólnoty. Szef dyplomacji podkreślił, że sukces Partnerstwa Wschodniego zależy od postępów krajów, do których jest ono kierowane, w przeprowadzaniu reform. Jak mówił, "na Wschodzie nadal jest szansa na podpisanie jednej umowy stowarzyszeniowej i zakończenie kilku dodatkowych". Dodał, że w Mołdawii mamy do czynienia z przetasowaniem w koalicji, pilnie śledzony jest także rozwój wydarzeń na Ukrainie i w Gruzji.
Radosław Sikorski zaznaczył, że kluczową datą będzie listopad. Wtedy w Wilnie odbędzie się szczyt Partnerstwa Wschodniego. Do tego czasu co drugie spotkanie szefów unijnej dyplomacji będzie poświęcone właśnie tej sprawie. Trwa dyskusja, czy w dokumencie końcowym szczytu wpisana będzie perspektywa europejska dla krajów zza wschodniej granicy. Minister podkreślił jednak, że Wspólnota zamierza dyskutować o działaniach wybiegających poza listopadowy szczyt. "Możemy ustanowić strefę wolnego handlu nie tylko między Unią Europejską a tymi krajami, ale też pomiędzy państwami Partnerstwa Wschodniego", mówił.
W Kiszyniowie szefowie dyplomacji Polski, Wielkiej Brytanii i Szwecji spotkają się z prezydentem Nicolae Timoftim, premierem Vladem Filatem oraz wicepremierem i ministrem spraw zagranicznych Iurie Leancą. Będą rozmawiać także z przedstawicielami opozycji komunistycznej i władz lokalnych w Naddniestrzu. Po południu ministrowie Radosław Sikorski i Carl Bildt jednym samolotem odlecą do Gdańska, gdzie jutro wezmą udział w spotkaniu szefów dyplomacji Europy Środkowej i Północnej.
Informacyjna Agencja Radiowa/ Białek/Płomecka/nyg
Źródło:IAR





























































