Średnio od 8 w przypadku pracowników branży IT, do 17 w przypadku zawodów związanych z hotelarstwem i gastronomią. Tyle miesięcznych pensji (brutto) trzeba odłożyć, by zostać właścicielem najpopularniejszego modelu w polskich salonach aut wśród klientów indywidualnych - wynika z danych Bankier.pl.


W ciągu ostatnich trzech lat, współczynnik ten, pomimo rosnących w 2022 i 2023 r. cen aut, nieznacznie się obniżył. Szukający auta na rynku wtórnym, po trudniejszych dla siebie latach 2022-2023, wrócili do sytuacji sprzed trzech lat.
W naszej analizie posłużyliśmy się uproszczonym współczynnikiem wskazującym, ile miesięcznych pensji brutto trzeba by w całości odłożyć, by kupić popularne modele w polskich salonach. Wykorzystaliśmy stawki katalogowe w cennikach producentów aut oraz dane Głównego Urzędu Statystycznego o średnim wynagrodzeniu brutto w poszczególnych grupach zawodowych, oraz województwach we wrześniu 2024 r.
W analizie wzięliśmy pod uwagę: toyotę yaris cross, kię sportage, toyotę c-hr, toyotę corollę, toyotę yaris i skodę octavię, czyli trzy najpopularniejsze samochody w 2024 r. wśród polskich klientów indywidualnych oraz firm rejestrujących na REGON.
Informatyk odłoży dwa razy szybciej od kelnera
Zgodnie z tak przyjętymi założeniami, najmniej czasu na odłożenie pieniędzy na zakup auta, potrzebują zatrudnieni w firmach z branży IT – od 6,4 pensji brutto w przypadku toyoty yaris do 10,5 pensji brutto decydując się na toyotę c-hr.

Na drugim biegunie znaleźli się zatrudnieni w branżach związanych z gastronomią i zakwaterowaniem – od niespełna 14 pensji brutto, jeśli chcieliby kupić najtańszą w zestawieniu toyotę yaris do blisko 23 pensji brutto w przypadku toyoty c-hr.
Jak z kolei na tle ceny najpopularniejszej wśród klientów indywidualnych toyoty yaris cross, prezentują się przeciętne zarobki w poszczególnych województwach? Tradycyjnie najkrócej na samochód musieliby odkładać mieszkańcy woj. mazowieckiego, zarabiający we wrześniu przeciętnie 9446 zł brutto. Kupno toyoty yaris cross byłoby w ich przypadku możliwe po odłożeniu 11,6 pensji. Mieszkańcy woj. warmińsko-mazurskiego potrzebowaliby z kolei ponad 4 pensji więcej.
Lepiej niż trzy lata temu
Na dwa najpopularniejsze modele aut, pomimo rosnących w ostatnich latach cen w salonach, trzeba pracować obecnie nieznacznie krócej niż jeszcze dwa, trzy lata temu. Biorąc pod uwagę średnią pensję brutto w sektorze przedsiębiorstw oraz ceny katalogowe toyoty yaris cross z najpopularniejszym napędem hybrydowym, tak liczony współczynnik obniżył się z 15,1 pensji we wrześniu 2021 r. do 13,5 pensji we wrześniu 2024 r.
Jeśli spojrzymy w analogiczny sposób na najpopularniejsze od kilku lat auto rejestrowane przez firmy i bez podziału na typ klienta – toyotę corollę, to w przypadku wersji z nadwoziem hatchback współczynnik ten obniżył się w ciągu ostatnich trzech lat z 17,2 do 15,4.
Gorzej niż na przełomie wieków
Jeśli jednak na siłę nabywczą naszych portfeli w salonach samochodowych spojrzymy w znacznie dłuższej perspektywie i cofniemy się do 2000 r., gdy przy niewielkim wyborze, bezapelacyjnym królem polskich salonów był fiat seicento (21 tys. zł), okaże się, że na nowe auto potrzeba było wówczas nieco ponad 10 średnich pensji brutto liczonych przez GUS dla sektora przedsiębiorstw (2056,8 zł).
Pamiętajmy jednak, że wybór w polskich salonach samochodowych był wówczas, w porównaniu z dzisiejszym, wybitnie ograniczony. Chcący kupić nowe auto mogli wybierać pomiędzy pojazdami produkowanymi przez FSO, Daewoo, Fiata, pierwsze hyundaie i kie czy tak egzotyczne obecnie marki jak Łada.
W komisach wystarczy kilka pensji
Znacznie mniej i niemal tyle samo, ile trzy lata temu, trzeba odkładać na używane auto. W tym przypadku średnie wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw zestawiliśmy z medianą ceny ofertowej notowanej w polskich komisach, w oparciu o dane AAA Auto.
Pomimo notowanych w 2022 i 2023 r. drastycznych podwyżek cen używanych samochodów, ostatnie zahamowanie wzrostów i ustabilizowanie się stawek, choć na wysokim poziomie, sprawiło, że podobnie jak we wrześniu 2021 r., tak i we wrześniu 2024 r. wspomniana mediana była równa niespełna 4 pensjom brutto.
Biorąc pod uwagę poszczególne branże, współczynnik ten wahał się od 2,3 w przypadku IT do 5 (hotelarstwo i gastronomia).


























































