REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Tragedia w Crans-Montana. "Zaniedbania i uchybienia w barze"

2026-01-04 11:36
publikacja
2026-01-04 11:36
Dodaj Bankier.pl w Google

W barze w szwajcarskiej miejscowości Crans-Montana od lat dochodziło do zaniedbań w kwestii bezpieczeństwa i uchybień w zarządzaniu - podają media w niedzielę, cztery dni po pożarze, w którym zginęło 40 osób, a ok. 120 zostało rannych. Dotąd zidentyfikowano 11 ofiar, w tym ośmiu Szwajcarów i trzech Włochów.

Tragedia w Crans-Montana. "Zaniedbania i uchybienia w barze"
Tragedia w Crans-Montana. "Zaniedbania i uchybienia w barze"
fot. Denis Balibouse / / FORUM

Rzymski dziennik „La Repubblica” przytoczył wypowiedzi mieszkańców alpejskiego kurortu, którzy ujawnili, że w lokalu wprowadzano stałe zmiany, by ratować go przed bankructwem. Według tych relacji właściciele stale zwiększali liczbę stolików na dolnym poziomie i o ponad połowę zwęzili schody. Wyjście miało około metra szerokości.

Jak zaznaczyli rozmówcy gazety znający ten bar, nie sposób było stamtąd uciec, gdy w środku było kilkaset osób.

„Obsesja na punkcie zysku sprawiła, że zabawa okazała się pułapką i zakończyła masakrą” - podkreślił dziennik.

Cytowana przez „La Repubblicę” 19-latka, która zdołała uciec z płonącego lokalu, relacjonowała, że teoretycznie wstęp na zabawę miały tylko osoby dorosłe, ale usłyszała, że wystarczyło pokazać jeden dokument, by wejść razem z osobami w wieku 16, 17 lat.

Wakacje na giełdzie

„Niestety posłuchaliśmy tej sugestii” - przyznała.

W ten sposób do baru weszło kilkadziesiąt osób w wieku 16 lat, a nawet młodszych.

Prasa poinformowała też, że lokal miał licencję na serwowanie jedzenia i alkoholu, nie na funkcjonowanie jako dyskoteka, a mimo to w zaproszeniu na zabawę sylwestrową obiecywano uczestnikom „szalone tańce do rana”.

Media przytaczają też wspomnienia ocalałych z pożaru młodych ludzi, którzy widzieli osoby płonące żywcem, próbujące uciec z baru.

- Widzieliśmy, jak pojawiły się płomienie, czuliśmy, jak spadają nam na głowy odłamki sufitu. Nikt nie przestał tańczyć i ludzie nagrywali ten spektakl - powiedział 21-letni Liam z miejscowości Sierre niedaleko Crans-Montany.

Inny uczestnik feralnej zabawy sylwestrowej, Włoch Edoardo włoskiej telewizji powiedział: - Filmowałem to tylko przez kilka sekund, a potem uciekłem. Niestety inni nagrywali płomienie o kilka sekund dłużej.

W związku z toczącą się dyskusją o kwestiach bezpieczeństwa burmistrz Crans-Montany Nicolas Feraud zapewnił w szwajcarskim radiu Rts, że „władze nigdy nie były pobłażliwe podczas inspekcji w barach”.

Prokuratura kantonu Valais, w którym położona jest Crans-Montana, wszczęła śledztwo wobec dwojga pochodzących z Francji właścicieli lokalu. Są oni podejrzani o nieumyślne spowodowanie śmierci i uszczerbku na zdrowiu oraz pożaru w wyniku zaniedbań.

Według mediów miejsce pobytu pary nie jest obecnie znane.

Z Crans-Montany Sylwia Wysocka (PAP)

sw/ akl/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
moravietz
I sekelcja naturalna czesciowo: ludzie stali, nagrywali sie jak tancza pod plonacym syfitem zaniast sie ewakuowac.

Powiązane: O tym mówią ludzie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki