Zarejestrowany przez użytkownika serwisu YouTube pożar samochodu Tesli wywołał popłoch wśród inwestorów. Nastroje wśród udziałowców stara się uspokoić prezes kalifornijskiej spółki Elon Musk.
W oświadczeniu zamieszczonym na stronie internetowej Tesli, jej szef przedstawia własną wizję wypadku, który doprowadził do pożaru Modelu S. W reakcji na to zdarzenie akcje producenta samochodów o napędzie elektrycznym zanurkowały o ponad 6% i chociaż straty zostały już odrobione, Elon Musk zdecydował się skomentować całą sprawę.
Jak przypomina Musk, pożar spowodowany był najechaniem samochodu na metalowy obiekt, który odpadł z naczepy TIR-a, co „doprowadziło do powstania dźwigni wywierającej nacisk 25 ton”, a w efekcie do „wybicia 3-calowej dziury w ćwierćcalowej osłonie zamocowanej na spodzie pojazdu”.
Zdaniem szefa Tesli, do zwiększenia rozmiarów pożaru przyczynili się sami strażacy, którzy chcąc dostać się do źródła ognia, niepotrzebnie wybili dziury w osłonie baterii, co pozwoliło na rozprzestrzenienie się ognia w przedniej części pojazdu. „Mimo to kombinacja wody i środków gaśniczych szybko ugasiła pożar, a ogień nigdy nie dotarł do wnętrza samochodu” – tłumaczy Musk.

Kluczowym argumentem kalifornijskiego biznesmena jest porównanie rzekomej „łatwopalności” jego samochodu z parametrami tradycyjnych samochodów. Jak przypomina, „zwykły samochód na benzynę ma pod spodem tylko cienką metalową osłonę, przez co łatwo uszkodzone mogą zostać przewody paliwowa lub cały zbiornik, a to może doprowadzić do doszczętnego spłonięcia takiego auta”.
- Energia zgromadzona w naszych bateriach odpowiada jedynie 10 procentom energii w baku z benzyną, a dodatkowo podzielona jest na 16 modułów oddzielonych ognioodpornymi przegrodami – pisze Musk.
Jak wynika z przywołanych przez szefa Tesli danych Narodowego Stowarzyszenia Ochrony Przeciwogniowej, każdego roku dochodzi do 150 tys. przypadków zapłonów tradycyjnych samochodów.
- Co roku Amerykanie przejeżdżają 3 biliony mil, co daje jeden pożar samochodu na każde 20 milionów mil. Dla porównania w Tesli jeden pożar zdarzył się na 100 milionów mil – tłumaczy Musk, który dodaje, że „nie powinno być żadnej wątpliwości”, że bezpieczniej zasilać samochodów baterią aniżeli dużym zbiornikiem łatwopalnej substancji.
/mz





























































