W myśl planu Schwarzeneggera stanowi i lokalni pracownicy rządowi przyjęci do pracy po 2007 r. nie mieliby już zagwarantowanej państwowej emerytury. Zamiast tego zostaliby włączeni w zarządzany prywatnie fundusz emerytalny wzorowany na rachunku 401(k), na który stan wpłacałby 6% ich zarobków. Kontrolą stanu rachunków zajęliby się sami zainteresowani, co obniżyłoby zdecydowanie koszty i tym samym wydatki budżetowe stanu Kalifornia.
Propozycja Schwarzeneggera spotkała się już z żywym zainteresowaniem władz stanowych Florydy, Motany, Płn. Dakoty, Ohio, Płd. Karoliny i Waszyngtonu, a legislatury w 10 innych pracują nad podobnym rozwiązaniem.
Nie od dziś wiadomo, że system emerytalny USA wymaga szybkich zmian. Mówił o tym w wystąpieniu inaugurującym nową kadencję prezydent George Bush („GU” pisała o tym). Okazuje się bowiem, że 127 największych stanowych i lokalnych funduszy emerytalnych zmaga się z deficytem na poziomie 200 mld dolarów, wynika z najnowszych badań Narodowego Stowarzyszenia Administratorów Stanowych Systemów Emerytalnych. Sytuacja już zmusiła niektóre władze stanowe do obniżki emerytur lub zaciągnięcia poważnych kredytów na ich wypłaty.
Wpływa na to, zdaniem magazynu „Business Week”, nie tylko szybko starzejące się społeczeństwo Ameryki, ale i refundacja części kosztów opieki medycznej (Mediocre) oraz opóźnienia w przelewach zmagających się z deficytem kas stanowych. Sytuacje pogarszają jeszcze prawnicy oraz inni politycy obiecujący pracownikom przechodzącym na emeryturę wysokie wypłaty, podkreśla tygodnik. W samej Kalifornii przepisy umożliwiają policjantom patrolującym autostrady przechodzenie na emeryturę już w wieku 51 lat i to z wypłatami indeksowanymi do poziomu inflacji, co w efekcie oznacza emerytury w wysokości nawet 90% ich najwyższych zarobków.
Niemniej wyniki stanów, które wprowadziły prywatne programy emerytalne są różne. Np. w stanie Nebraska, który proponuje od 10 lat pracownikom prywatne rachunki emerytalne okazało się, że kiepski management tymi funduszami powodował przyrosty jedynie po 6% rocznie, gdy fachowcy na rachunkach stanowych zapewniali ponad 11%. Także prywatne rachunki nie rozwiązały problemy wysokich kosztów. Stan Michigan wprowadził takie rachunki już w 1997 r., ale koszty obsługi nie spadły, gdyż władze nadal muszą łożyć z budżetu znaczne kwoty na stare plany emerytalne.
Krytycy prywatnie zarządzanych funduszy emerytalnych ostrzegają, że tworzenie dwutorowego systemu może zahamować rekrutację nowych pracowników państwowych. Dotychczas wybierali oni bowiem posady rządowe gorzej płatne niż w prywatnych firmach, ale za to mieli wyższe emerytury. Ponadto szefowie publicznych funduszy emerytalnych twierdzą, że są zarządzane bardziej efektywnie z racji wielkiej skali środków niż te w bankach prywatnych. Jeden z największych w Kalifornii państwowych funduszy emerytalnych California Public Employee,s Retirement System twierdzi, że koszty zarządzania wynoszą zaledwie 0,18% posiadanego kapitału. Jest to zaledwie jedna szósta tego, ile wynoszą w typowych prywatnych funduszach inwestycyjnych.
Jeżeli jednak propozycje Schwarzeneggera dojdą do skutku, to ten ogromny fundusz zemrze śmiercią naturalną z racji eliminacji biologicznej jego członków. - Nie jestem przeciwny reformie systemy emerytalnego - mówi Alberto Torrico, demokrata i zarazem przewodniczący komisji emerytur w stanowym zgromadzeniu. - Ale są też inne rzeczy, które musimy zmienić aby ograniczyć koszty, eliminując chociażby nienależne zasiłki dla niepełnosprawnych czy chorych - dodaje.
Sektor publiczny pozostaje daleko w tyle za prywatnymi firmami we wprowadzaniu prywatnych rachunków inwestycyjnych na emerytury. Wpływa na to m.in. opór związków zawodowych, które obawiają się obniżki emerytur. To ich protest 9 lat temu uniemożliwił zmiany w systemie w kalifornijskim Senacie. Tym razem gubernator Schwarzenegger zamierza jednak poddać swą propozycję pod głosowanie obywateli w powszechnym referendum. W końcu to propozycję osądowi obywateli w powszechnym referendum. To oni go w końcu wybrali zdecydowaną większością głosów i liczy, że go teraz nie zawiodą.
Adam Wolski






























































