Zdecydowany spadek cen ropy naftowej przeważył szalę na korzyść niedźwiedzi. W piątek trzy główne nowojorskie indeksy zamknęły się pod kreską, odreagowując dwa dni szalonego „Fed Party”.


Brak podwyżki stóp procentowych w Rezerwie Federalnej sprawił, że przez dwa dni Wall Street mogła cieszyć się wzrostami. Przyjęcie zorganizowane przez Janet Yellen skończyło się w piątek. Nadszedł czas na zapłacenie rachunków i realizację zysków.
Skala spadków nie była szczególnie istotna. S&P500 stracił 0,57%, a Dow Jones 0,71%. Nasdaq wycofał się z historycznego szczytu, osuwając się o 0,63%. Ten spadek nie przeszkodził ustanowić roczne maksima aż 77 tworzącym go spółkom.
Pretekstów do przeceny doszukiwano się w taniejących o 1,7% akcjach Facebooka, któremu miał zaszkodzić artykuł w „The Wall Street Journal”. Internetowy gigant podobno miał sporo przeszacować liczbę odsłon reklam video. Za to o 21,5% podrożały walory Twittera po medialnych doniesieniach o możliwym wezwaniu na akcje spółki. Kurs Apple Inc. – czyli spółki wagi super-ciężkiej - spadł o 1,7%.

Negatywnie na giełdowe indeksy wpływała taniejąca ropa. Naftowe kontrakty w Nowym Jorku zniżkowały o 3% po tym, jak nieoficjalnie zdementowano spekulacje na temat porozumienia saudyjsko-irańskiego. Wcześniej agencje donosiły, że Saudyjczycy gotowi są ograniczyć wydobycie ropy, jeśli Iran zgodzi się „zamrozić” swoje.
Mimo piątkowych spadków S&P500 zaliczył najlepszy tydzień od dwóch miesięcy, zyskując 1,2%. Od początku roku S&P500 zyskał 5,9%. Jeśli spojrzeć w dłuższej perspektywie i przymknąć oko na gwałtowne korekty z lata '15 i zimy '16, to amerykański rynek akcji od półtora roku praktycznie stoi w miejscu po tym, jak pomiędzy marcem '09 a majem '15 S&P500 więcej niż potroił swą wartość.
Krzysztof Kolany



























































