REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Szef BOR: Nie było konfliktu ze służbami rosyjskimi

2010-05-14 14:18
publikacja
2010-05-14 14:18
Dodaj Bankier.pl w Google
Szef Biura Ochrony Rządu zdementował informacje prasowe o konflikcie między podległymi mu funkcjonariuszami, a służbami rosyjskimi na miejscu katastrofy pod Smoleńskiem. Generał brygady Marian Janicki oświadczył, że nie doszło na lotnisku w Smoleńsku do użycia broni.

Szef BOR dodał, że jego funkcjonariusze pracowali na lotnisku do późnych godzin nocnych, do wywiezienia z niego ostatniego ciała, a współpraca z Rosjanami była bardzo dobra. Generał oświadczył, że nie zawiesił ani nie zamierza zawiesić funkcjonariuszy, którzy pracowali pod Smoleńskiem. Szef BOR nie chciał odpowiadać na pytania dziennikarzy, tłumacząc to toczącym się śledztwem.

Według "Naszego Dziennika", funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu po katastrofie pod Smoleńskiem nie chcieli wydać ciała prezydenta Lecha Kaczyńskiego Rosjanom. Jak opisuje gazeta, BORowcy 10 kwietnia czekali na płycie lotniska Siewiernyj w Smoleńsku na przylot głowy państwa i delegacji udającej się do Katynia. Byli później jednymi z pierwszych na miejscu katastrofy Tu-154M.

Na polecenie władz rosyjskich wszystkie ciała wydobyte z prezydenckiej maszyny miały zostać przewiezione do Moskwy. Jednak - jak relacjonuje "Naszemu Dziennikowi" jeden z uczestników zajścia - funkcjonariusze BOR utworzyli kordon wokół ciała prezydenta, nie godząc się na jego wydanie władzom Rosji. Wcześniej przykryli je własnymi marynarkami.

Po tym incydencie, według "Naszego Dziennika" - BOR-owcy zostali zawieszeni w czynnościach. Powodem miało być nieautoryzowane użycie broni.
Źródło:IAR
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Łatwiejszy dostęp do broni

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki