REKLAMA

Szczerski: Czekamy na propozycję niemieckiej prezydencji w sprawie budżetu UE

2020-11-29 12:38
publikacja
2020-11-29 12:38
fot. Jakub Szymczuk / Kancelaria Prezydenta RP

Czekamy na propozycję prezydencji niemieckiej, w jaki sposób wyjść z obecnej sytuacji, kiedy to na miesiąc przed końcem obecnej perspektywy nie ma uchwalonego budżetu unijnego na kolejny okres - stwierdził w niedzielę szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski.

"Celem polskiego państwa jest obrona praworządności w UE oraz uchwalenie dobrego ambitnego budżetu europejskiego na kolejne lata, razem z funduszem odbudowy po pandemii. Teraz czekamy, jako Polska, na propozycje prezydencji niemieckiej" - powiedział Szczerski w TVO Info.

Jego zdaniem to "fatalna taktyka negocjacyjna" niemieckiej prezydencji doprowadziła do tego, że dzisiaj UE nie ma kolejnego budżetu i nie ma perspektywy budżetowej.

"Trzeba poczekać na to w jaki sposób prezydencja niemiecka, z tego do czego doprowadziła Unię Europejską, czyli do braku budżetu na miesiąc przed końcem obecnego okresu budżetowego, ma zamiar wyjść" - dodał.

Podkreślił, że obecnie Polska, jako kraj członkowski Unii opowiadający się za ambitnym budżetem europejskim i za praworządnością w Unii Europejskiej oczekuje, że prezydencja niemiecka przedstawi taką propozycję, która będzie zgodna tymi dwoma celami.

"Nie stawiamy jakichś nadzwyczajnych wymagań. Chcemy tylko, żeby Unia Europejska działała zgodnie z z traktatami, zgodnie z prawem europejskim. To jest wszystko czego oczekujemy. Nie chcemy łamania praworządności, prawa europejskiego w Unii Europejskiej i to jest nasze oczekiwanie wobec prezydencji" - powiedział Szczerski.

Dodał, że "są elementy, zgodnie z prawem europejskim, dotyczące ochrony funduszy europejskich przed defraudacją, przed korupcją, przed sprzeniewierzaniem". "Polska wykorzystuje znakomicie te pieniądze, mamy CBA (...) jako instrument ochrony finansowych interesów Unii Europejskiej. Natomiast w traktatach nie ma zapisu o tym, że jakiś kraj można zagłodzić za pomocą odebrania mu pieniędzy z powodów politycznych. (...) Na zagłodzenie zgody nie ma, na obronę interesów finansowych Unii Europejskiej, zgodnie z traktatami poprzez takie instytucje jak CBA, zgoda jest" - podkreślił szef gabinetu prezydenta.

Państwa członkowskie UE nie osiągnęły 16 listopada jednomyślności ws. wieloletniego budżetu UE i decyzji ws. funduszu odbudowy. Polska i Węgry zgłosiły zastrzeżenia w związku z rozporządzeniem dotyczącym powiązania środków unijnych z tzw. praworządnością. Rozporządzenie przyjęto większością kwalifikowaną państw członkowskich.

Obecne negocjacje prowadzi prezydencja niemiecka. Kanclerz Angela Merkel po wideoszczycie 19 listopada UE powiedziała, że trzeba kontynuować rozmowy z Węgrami i Polską. "Istnieje konsensus w sprawie budżetu UE, ale nie w sprawie mechanizmu praworządności" - podkreśliła. Obiecała, że Niemcy, które obecnie sprawują prezydencję w UE, zbadają wszystkie możliwe opcje.

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział wcześniej, że Polska na pewno skorzysta z prawa do sprzeciwu, jeśli nie będzie satysfakcjonującego Warszawę porozumienia w sprawie powiązania kwestii praworządności z budżetem UE. Premier Węgier Viktor Orban skierował list do niemieckiej prezydencji i szefów unijnych instytucji, w którym zagroził zawetowaniem budżetu UE i funduszu odbudowy, jeśli wypłata środków będzie powiązana z kwestią praworządności.

W ubiegły czwartek w Budapeszcie premierzy Polski i Węgier podpisali deklarację dotyczącą uzgodnienia stanowiska krytycznego wobec powiązania wypłat z budżetu z "arbitralnymi i nieobiektywnymi kryteriami naruszeń praworządności".

W piątek premier Morawiecki rozmawiał telefonicznie z kanclerz Merkel. Po rozmowie, we wpisie na Facebooku, poinformował, że oświadczył kanclerz Niemiec, iż Polska oczekuje dalszych prac pozwalających na znalezienie rozwiązania, które zagwarantuje prawa wszystkich państw UE i potwierdził gotowość do zawetowania nowego budżetu.(PAP)

pif/ mok/

Źródło:PAP
Tematy

Otwórz konto w promocjach: 300 zł premii za otwarcie i polecenie konta

Advertisement

Komentarze (15)

dodaj komentarz
fifik
Czekamy do 14 grudnia na prawne uznanie prezydentem Donalda Trampa i ukaranie winnych swalszowania wyborów w USA
xyzq
Dla leniwych ponownie za wnp i prawną: "Rozporządzenie w art. 2a opisuje, czym jest naruszanie zasad praworządności. Wskazuje, że są to: zagrożenia niezależności sądownictwa, brak zapobiegania arbitralnym lub niezgodnym z prawem decyzjom organów publicznych, w tym organów ścigania, ograniczanie dostępności i skuteczności Dla leniwych ponownie za wnp i prawną: "Rozporządzenie w art. 2a opisuje, czym jest naruszanie zasad praworządności. Wskazuje, że są to: zagrożenia niezależności sądownictwa, brak zapobiegania arbitralnym lub niezgodnym z prawem decyzjom organów publicznych, w tym organów ścigania, ograniczanie dostępności i skuteczności środków odwoławczych, w tym poprzez restrykcyjne przepisy proceduralne, brak wykonywania wyroków lub ograniczanie skutecznego dochodzenia, ścigania lub karania za naruszenie prawa.". Proszę o wskazanie )jeżeli ktoś się poważy) które z zaproponowanych zapisów mają definicję w prawodawstwie UE a przez to są odporne na POLITYCZNE działania typu "a naszym zdaniem to wy jesteśnie niepraworządni i udowodnijcie że nie - a i tak ws przegłosujemy". Pod wskazane zapisy można podciągnąć WSZYSTKO. I stosować je arbitralnie do dowolnego, wybranego w danym momencie kraju. Wystarczy zebrać większość, która zagłosuje że tak, to jest jej zdaniem naruszenie. Tylko, że PRAWO powstało po to, aby dać taskie same prawa i szanse wszystkim i aby wynik oceny danej sytuacji był taki sam za każdym razem (RÓWNOŚĆ WOBEC PRAWA). Zaproponowany zapis jest zaś silnie ocenny, więc nie gwarantuje owej RÓWNOŚCI, ponadto osądzać będą POLITYCY a nie SĘDZIOWIE na podstawie PRZEPISÓW PRAWA. To troszkę taka propozycja powrotu do sądów średniowiecznych, kiedy to silniejszy zwoływał swoich wasali i rozpoczynał się "SĄD", przegrywał ten, który miał mniej popleczników. Ale co to ma wspólnego ze STOSOWANIEM PRZEPISÓW PRAWA??? W UE, w XXI wieku???
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
marxs
hihi jak nie budiet kasiurki z Unii to zamiast 20 % podwyzki cen prądu w przyszłym roku (czyli za 1 miesiąc) będzie 120% i jak holecka z rachoniem to wytłumaczą?
karbinadel
" jak holecka z rachoniem to wytłumaczą?" - że to wina Tuska?
chlopek_roztropek
Gdzie grzegorze kubiki, meryty, jasie 2 i inni? Tylko minusiki, boli, boli i ma boleć :)
dlaczego_nie
Pewnie ich kolej bycia termoforem dla prezesssa
xyzq
Dość mocno się przeceniasz, ale to miłe że mogłeś poprawić sobie w weekend humor. Krótkowzroczność i brak perspektywy iuż nie raz doprowadziły nasz narów w rózne nieciekawe miejsca w historii... Mam gdzieś PiS i generalnie zawsze będzie mi przede wszystkim zależało na Polsce i Polakach. Może to jest niemodne i Dość mocno się przeceniasz, ale to miłe że mogłeś poprawić sobie w weekend humor. Krótkowzroczność i brak perspektywy iuż nie raz doprowadziły nasz narów w rózne nieciekawe miejsca w historii... Mam gdzieś PiS i generalnie zawsze będzie mi przede wszystkim zależało na Polsce i Polakach. Może to jest niemodne i nie "proeuropejskie" ale ponieważ nadal mamy pluralizm - mam to w głębokim poważaniu :) W dużym skrócie, jak już zresztą pisałem wcześniej - obecnie proponoane przepisy prowadzą nas do następującego miejsca: jeżeli ja i dwóch moich kumpli spotkamy ciebie w ciemnej uliczce - to możemy "przegłosować" że twoje zachowanie jest "niepraworządne" i w związku z tym twój portfel należy do nas (kara finansowa). Gdyby zaprponowane przepisy przeszły - to bylibyśmy w prawie a ty nie miałbyś środka odwoławczego - bo większość tak zagłosowała, a wiadomo, że większość jest "praworządna" i się nie myli. Mam nadzieję, że do takiej sytuacji nigdy nie dojdzie i to, co przerabialiśmy wiele wieków temu już nie wróci. Niedoskonałe prawo trzeba poprawić a nie głosować ad hoc, bo ktoś otrzymał nadmierne uprawnienia - i MOŻE. Bo to zawsze na dłuższą metę powoduje negatywne konsekwencje. I tak, w przypadku, gdyby takie prawo przeszło i okazałoby się, że rozmaite Guye czy Timmermansy określają porządek prawny Polski i decydują, kogo należy wybrać - to po mimo iż jestem za integracją całym sercem - ROZUM PODPOWIADAŁBY ABY GŁOSOWAĆ ZA WYJŚCIEM. I myślę, że wiele osób oderwanych od zacietrzewienia, "dowalnia" przeciwnikom i napinania się myśli podobnie. Zwykle po czasie po prostu pragma wygrywa. O ile nie uda się kupić zbyt wielu głosów - ale w naszym prawie 38 milionowym państwie, które pamięta zabory i 2 wojny to raczej nie możliwe :) Więc jestem w miarę spokojny o nasz kraj i naszą przyszłość. Pełnoskalowych wojen nie opłaca się prowadzić (koszty polityczne i gospodarcze). Natomist wojny gospodarcze można wygrać tylko spokojem i posiadaniem możliwości weta. Długi tekst, mało kto przeczyta - ale pisać zawsze mogę :) Aż do skutku.
karbinadel
Tłumaczą na polski: wiemy, że zachowujemy się jak durnie, ale dajcie nam jakąś szansę, żebyśmy mogli wyjść z tego z twarzą

Powiązane: Walka o budżet UE

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki