REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Syryjczyk aresztowany w związku z zamachami na Sri Lance

2019-04-23 07:47, akt.2019-04-23 12:48
publikacja
2019-04-23 07:47
aktualizacja
2019-04-23 12:48
Dodaj Bankier.pl w Google

Policja na Sri Lance aresztowała obywatela Syrii w związku z niedzielną serią ataków terrorystycznych na kościoły i hotele w tym kraju - poinformowała we wtorek agencja Reutera, powołując się na trzy źródła w lankijskim rządzie i wojsku.

fot. Dinuka Liyanawatte / / Forum/Reuters

"W następstwie ataków wydział policji ds. zwalczania terroryzmu aresztował obywatela syryjskiego w celu przesłuchania go" - podało jedno z przywoływanych źródeł. Drugi informator przekazał, że do aresztowania Syryjczyka doszło po przesłuchaniu podejrzanych w sprawie zamachów Lankijczyków.

MSZ odradza podróż na Sri Lankę

"W związku z wprowadzeniem stanu wyjątkowego w wyniku ataków terrorystycznych na Sri Lance, Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradza podróże, które nie są konieczne. Osoby przebywające obecnie na Sri Lance proszone są o zachowanie ostrożności i stosowanie się do poleceń miejscowych władz" - czytamy we wtorkowym komunikacie resortu dyplomacji. MSZ wzywa jednocześnie do zgłaszania ewentualnych podróży w systemie Odyseusz.

W informacji resortu dla podróżujących na Sri Lankę podkreślono też, że w związku z brakiem polskiej placówki w tym kraju "możliwość udzielenia bezpośredniej pomocy konsularnej obywatelom polskim może być ograniczona". "Zgodnie z prawem UE, obywatele polscy przebywający w państwach trzecich (poza UE), w których nie ma polskiej placówki, uprawnieni są do pomocy dyplomatycznej i konsularnej państw członkowskich UE posiadających w danym kraju placówkę, na takich samych warunkach, na jakich państwa te pomagają swoim obywatelom. W celu nawiązania kontaktu z placówką państwa członkowskiego UE, zachęcamy do korzystania z wyszukiwarki na stronie Komisji Europejskiej" - wskazuje MSZ.

Wcześniej resort dyplomacji sugerował przebywającym na wyspie Polakom, którzy potrzebują pomocy, kontakt z ambasadą RP w Indiach. Specjalny numer telefonu dla osób poszkodowanych w zamachach (+94 112323015) uruchomiły także władze Sri Lanki.

Wakacje na giełdzie

Kim byli zamachowcy na Sri Lance?

Na obecnym etapie śledztwa władze uważają, że niedzielnych ataków dokonało lokalne ugrupowanie islamistyczne National Thowheeth Jama'ath (NTJ) przy wsparciu zagranicznych organizacji terrorystycznych.

Policja przeszukała ponad 20 domów i zatrzymała 40 osób - poinformował rzecznik policji Ruwan Gunasekera. Wśród zatrzymanych jest kierowca furgonetki, którą prawdopodobnie przemieszczali się zamachowcy, oraz właściciel domu, w którym część z nich mieszkała.

O północy z poniedziałku na wtorek w kraju zaczął obowiązywać ogłoszony przez prezydenta Maithripalę Sirisenę stan wyjątkowy, na mocy którego siły bezpieczeństwa otrzymały zwiększone uprawnienia.

Wiceszef MSZ: Polaków nie ma wśród ofiar zamachów na Sri Lance

Wiceminister spraw zagranicznych był pytany we wtorek w TVP Info, czy resort ma już potwierdzone informacje, że wśród ofiar lub rannych po zamachach na Sri Lance są Polacy. "Nie mamy takich informacji, aby wśród ofiar tych straszliwych zamachów na Sri Lance byli Polacy" - podkreślił Szynkowski vel Sęk.

Wiceszef MSZ podkreślił jednocześnie, że to dramatyczne wydarzenie ukazuje i przypomina "o ogromnym problemie i o ogromnej skali prześladowań chrześcijan na całym świecie".

"To pokazuje też jak wielkim wyzwaniem dla społeczności międzynarodowej jest, aby działać w obronie chrześcijan. Polska konsekwentnie na różnych forach międzynarodowych tak właśnie działa. Będziemy chcieli te działania wzmocnić" - oświadczył Szynkowski vel Sęk.

W niedzielę rzeczniczka MSZ Ewa Suwara powiedziała PAP, że resort nie potwierdza informacji, że wśród poszkodowanych w wyniku ataków na Sri Lance są Polacy. "Służby konsularne i dyplomatyczne podejmują działania w celu weryfikacji doniesień. Oprócz tego staramy się uzyskać wszelkie inne informacje, które mogą nas doprowadzić do ewentualnych poszkodowanych obywateli polskich" - zapewniła rzeczniczka Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Wśród ofiar śmiertelnych niedzielnych ataków na Sri Lance są obywatele kilkunastu krajów, m.in. USA, W. Brytanii, Danii, Hiszpanii, Portugalii, Australii, Indii, Turcji. Większość ofiar to Lankijczycy.

Do 310 wzrosła liczba śmiertelnych ofiar serii ataków na kościoły i hotele, do których doszło w Niedzielę Wielkanocną na Sri Lance - poinformowała we wtorek policja. Poprzedni oficjalny bilans mówił o 290 ofiarach śmiertelnych i ponad 500 rannych; ta druga liczba na razie nie uległa zmianie.

Wtorek został ogłoszony na Sri Lance dniem żałoby narodowej. O godz. 8.30 (godz. 5 w Polsce), czyli w czasie, gdy w niedzielę zaczął się pierwszy z ataków, pamięć ofiar uczczono trzema minutami ciszy, a ludzie zatrzymywali się i kłaniali na znak szacunku. Flagi opuszczono do połowy masztu.

Media po zamachach na Sri Lance

W artykule dziennika „Le Figaro”, zatytułowanym „Czego chcą islamiści”, Renaud Girard twierdzi, że nie sposób odnaleźć racjonalnych celów „religijnych, taktycznych czy strategicznych w napaści na chrześcijan" pokojowo świętujących tajemnicę Zmartwychwstania.

Publicysta zastanawia się, „co tak bardzo przeszkadza islamistom w przesłaniu chrześcijańskim”. „Czy to, że starsze jest od islamu? Czy przyczyną nienawiści jest to, że islam tak wiele zapożyczył od chrześcijaństwa i judaizmu?” - pyta.

„To prawda, że Wielki Tydzień może drażnić islamistów, bo przypomina, że chrześcijaństwo jest religią, która odrzuca przemoc, która samej śmierci rzuca wyzwanie” – pisze komentator i wyraża pewność, że „religia, która w samym tylko XX wieku pokazała swą odporność na zło i przeżyła prześladowania stalinizmu, nazizmu i maoizmu”, „nie da się zastraszyć”.

Komentator ocenia, że „marzenie islamistów”, jakim jest powrót do kalifatu, na krótką metę nie ma żadnych szans na realizację. „Niesie jednak w sobie ryzyko stopniowej izolacji świata muzułmańskiego wobec reszty ludzkości, która w islamie widzieć będzie tylko kult przemocy i prawo silniejszego. Już dziś w Europie państwa Grupy Wyszehradzkiej (Polska, Czechy, Słowacja, Węgry - PAP) odmawiają przyjęcia muzułmańskich uchodźców w obawie przed kolejnym +Bataclanem+ (sala koncertowa, jedno z miejsc, w których w listopadzie 2015 roku dżihadyści dokonali w Paryżu zamachów, zabijając 130 osób - PAP). Podobnie jest w Ameryce od czasu traumy, jaką był 11 września 2001 roku” - wskazuje.

Czy więc islam skazany jest na fanatyzm? – pyta komentator „Le Figaro” i odpowiada, że wymaga on reformy, która „zbyt długo każe na siebie czekać, ale przeprowadzić ją mogą tylko sami muzułmanie”.

Natomiast w artykule „Terroryzm nie ma nic wspólnego z islamem”, zamieszczonym na muzułmańskim portalu Ajib.fr, czytamy, że „wielu ludzi myśli o islamie jako o religii terroryzmu i sądzi, że muzułmanie są nietolerancyjni wobec innych religii, podczas gdy islam, taki, jak określają go Koran i sunna, to religia pokoju i miłości, która w żadnym wypadku nie zezwala na ataki terrorystyczne przeciw niewinnym ludziom”.

Publiczna telewizja dla zagranicy France24 przytaczała we wtorek rano deklarację prezesa francuskiego Krajowego Obserwatorium przeciw Islamofobii, dla którego „te zamachy wzbudzają nienawiść i obrzydzenie wobec sprawców, którzy kolejny raz popełniali je w imię islamu”.

Radio Europe1 poinformowało o potępieniu zamachów przez muzułmańską uczelnię teologiczną Al-Azhar - „wielką sunnicką instytucję z siedzibą w Kairze”. Jak podawało to radio, według Al-Azhar „popełnione na Sri Lance zamachy na chrześcijan są sprzeczne z nakazami wszystkich religii”. Dziennikarz Europe1 przypomniał, że papież Franciszek i wielki imam Al-Azhar podpisali w lutym dokument o braterstwie dla pokoju na świecie, wzywający do wolności wiary i ochrony świątyń. Dodał jednak, że „niektórzy oskarżają Al-Azhar o propagowanie integryzmu i nietolerancji”.

Specjalista od Azji Południowo-Wschodniej Eric Meyer, obszernie cytowany przez katolicki dziennik „La Croix”, określa zamachy na Sri Lance jako „całkowicie niebywałe”. Ekspert twierdzi, że „muzułmanie, często padający ofiarą przemocy ze strony buddyjskiej większości (w kraju), zawsze trzymali się na uboczu konfliktu między (ludami) Syngalezów i Tamilów".

Meyer precyzuje, że sytuacja zaczęła się zmieniać 15 lat temu, wraz z wyjazdami tamtejszych muzułmanów do pracy w krajach Zatoki Perskiej. „Po powrocie praktykują swą religię bardziej ostentacyjnie, coraz więcej kobiet nosi zasłonę na twarz. Niektórzy się radykalizują” - tłumaczy specjalista, dodając, że kilkudziesięciu muzułmanów ze Sri Lanki walczyło w szeregach Państwa Islamskiego.

Pomoc dla Sri Lanki

We wtorek lankijskie władze zamierzają przekazać dotychczasowe ustalenia na temat ataków zagranicznym dyplomatom, mają też otrzymać pomoc od FBI i innych zagranicznych służb specjalnych. Dzień wcześniej rząd ujawnił, że z powodu sporu między prezydentem a premierem Ranilem Wickremasinghe ten drugi nie został poinformowany o raporcie, w którym policja ostrzegała przed zamachami na kościoły z rąk lokalnego ugrupowania islamistycznego National Thowheeth Jama'ath (NTJ).

Na obecnym etapie śledztwa władze uważają, że to NTJ dokonała niedzielnych ataków przy wsparciu zagranicznych organizacji terrorystycznych.

W Niedzielę Wielkanocną zamachowcy samobójcy dokonali serii skoordynowanych ataków na kościoły, w tym dwa katolickie i jeden protestancki, oraz luksusowe hotele na Sri Lance. Były to największe ataki na Sri Lance, odkąd w 2009 roku w kraju tym zakończyła się wojna domowa.

Autor: Anna Tustanowska, Marceli Sommerz Paryża Ludwik Lewin, akl/ ap, msom/ eaw/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
abcx
Czyli biedni umiarkowani terroryści których zły Putin tępił w Syrii jeżdżą teraz po świecie i robią zamachy. Dlaczego USA nie pozwoliła problemu umiarkowanych terrorystów rozwiązać Putinowi definitywnie?

Powiązane: Zamachy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki