Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych podsumowują spotkanie i mówią, że strajk się odbędzie. Nowa propozycja rządu ich zdaniem ma pochłonąć 20-33 proc. etatów. "Solidarność" również nie podpisała porozumienia. Rozmowy ostatniej szansy mają się odbyć w niedzielę o godz. 19:00.
Jak dotąd nauczyciele i rząd nie znaleźli wspólnego języka. Jedynie „Solidarność” wyraziła chęć podpisania porozumienia. Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych jest przeciwna kreowaniu fikcyjnych wynagrodzeń opierających się na średnich płacach, a nie, jak o to walczą, pensjach zasadniczych.
Rząd zaproponował nowy kontrakt negocjacyjny, w ramach którego uwzględniono malejącą liczbę uczniów, jak i naturalne odejścia nauczycieli z zawodu.
„Propozycja przewiduje znaczący wzrost wynagrodzeń uwzględniający także systemowy skok efektywnościowy – zwiększenie wymiaru pensum w kierunku średniej OECD w dwóch wariantach. Wymiernym efektem nowego kontraktu społecznego są wyższe wynagrodzenia, które już w 2023 roku wyniosą – w zależności od wybranego wariantu – dla nauczyciela dyplomowanego 7700 lub 8100 zł brutto miesięcznie.
Podwyżki obejmą wszystkie grupy nauczycieli (stażystów, kontraktowych, mianowanych i dyplomowanych). W przypadku ostatniego stopnia awansu zawodowego zakładane są podwyżki od 2100 zł do nawet 2500 złotych miesięcznie w ciągu czterech lat. Zakładamy, że średnio nauczyciel dyplomowany po wprowadzeniu zmian otrzyma w kolejnych latach w wariancie pensum 22h – w 2020 – 6128 zł, 2021 – 6653 zł, 2022 – 7179 zł, 2023 –7704. W przypadku ustalenia pensum na poziomie 24h (poziom średniej OECD) nauczyciel dyplomowany mógłby liczyć średnio na następujący wzrost wynagrodzenia 2020 – 6335 zł, 2021 – 7434 zł, 2022 – 7800 zł, 2023 – 8100 zł” – czytamy w piśmie jakie udostępniła po spotkaniu Justyna Suchecka z „GW” na swoim profilu na Facebooku.

ABC zasiłku opiekuńczego na przedszkolaka/ucznia
Co na to ZNP?
„Nauczyciele mają sami zapłacić za podwyżkę. Rząd zaproponował dziś zwiększenie pensum od 25 proc. do 33 proc. i do 2023 roku wzrost ŚREDNIEGO wynagrodzenia nauczycieli (czyli wirtualnego, bo to nie są zarobki). To nie rozwiązuje problemów, wokół których toczy się dziś protest. Przy takim modelu pensje podstawowe nadal pozostają niskie. Propozycja strony rządowej to: zwiększenie czasu pracy przy pozostawieniu wynagrodzeń zasadniczych na niskim poziomie i zwolnienia” - podał Związek Nauczycielstwa Polskiego w komunikacie po spotkaniu.
ZNP zauważa, że podniesienie pensum będzie musiało wiązać się ze zwolnieniami, naturalne odejścia (np. w wyniku osiągnięcia wieku emerytalnego) nie wypełnią tej luki. Kancelaria premiera jest przeciwnego zdania: "założenia obejmują także prognozę naturalnych odejść nauczycieli z zawodu (m.in. w związku z emeryturą). Średnia odejść z lat 2010-2018 wynosi w granicach 25-30 tysięcy rocznie, a 80 proc. odchodzących nauczycieli nie jest zastępowana. Szacunki sugerują, że pozwala to na wprowadzenie zmian bez jakiejkolwiek dodatkowej redukcji kadry" - czytamy na stronie KPRM.
Prezes Związku Sławomir Broniarz powiedział po spotkaniu, że ZNP jest otwarta na rozmowy. Nasza propozycja leży na stole - dodaje.
- Zaproponowałam stronom, że jeżeli któraś z nich będzie miała propozycję, to możemy wznowić rozmowy w niedzielę o godz. 18 - powiedziała w piątek w przerwie rozmów rządu z nauczycielskimi związkami zawodowymi Przewodnicząca Forum Związków Zawodowych Dorota Gardias.
"Dotychczasowe propozycje rządu nie dają podstaw do odwołania strajku w ramach legalnie toczącego się sporu zbiorowego. Strajk rozpocznie się od 8 kwietnia 2019 roku" - głosi popołudniowy komunikat podpisany przez prezesa Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomira Broniarza i szefa Branży Nauki, Oświaty i Kultury FZZ Sławomira Wittkowicza.
Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk poinformował w sobotę, że strona rządowa zaproponowała centralom związkowym kolejne spotkanie w niedzielę o godz. 19.00.
Związek Nauczycielstwa Polskiego i oświatowa "Solidarność" deklarują, że wezmą udział w niedzielnych rozmowach, które mają odbyć się o godz. 19.00. Branża Nauki, Oświaty i Kultury FZZ Forum Związków Zawodowych podaje, że jeszcze nie otrzymała zaproszenia.
Przeczytaj także
Broniarz: możliwości powstrzymania strajku są, ale nasze warunki są jasno określone
Możliwości powstrzymania strajku są, ale my jasno określiliśmy stronie rządowej nasze warunki - powiedział w piątek w rozmowie z PAP prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz. Przypomniał, że chodzi o 30 proc. wzrost wynagrodzenia rozłożony na dwie raty.
Prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego w rozmowie z PAP podkreślił, że choć decyzja w sprawie strajku już zapadła, to w dalszym ciągu są możliwości jego powstrzymania. Zaznaczył jednak, że związkowcy "jasno określili stronie rządowej swoje warunki, czyli 30 proc. wzrost wynagrodzenia rozłożony na dwie raty".
"Szanse na rozmowy są zawsze, pytamy tylko, czy te rozmowy mają na celu osiągnięcie porozumienia, czy tylko kolejne obrzucanie partnerów społecznych mniej, czy bardziej wybrednymi zarzutami, że jesteśmy sztywni, że nieugięci, że nie jesteśmy elastyczni i że trzymamy się swojego stanowiska. To do niczego nie prowadzi" - powiedział Sławomir Broniarz.
Broniarz uzależnił szanse na dalsze rozmowy od tego, czy będzie chciała ich strona rządowa. Zaznaczył przy tym, że termin ewentualnego wznowienia rozmów zaproponowany przez przewodniczącą Forum Związków Zawodowych Dorotę Gardias na niedzielę o godz. 18 jest zbyt odległy.
"To jest autorska propozycja pani Doroty Gardias, usłyszeliśmy tę propozycję, tylko, że biorąc pod uwagę specyfikę tematu, emocje, a przede wszystkim czas niezbędny, żeby przetrawić propozycje, to moim zdaniem jest to za późno" - ocenił Broniarz.
Szef ZNP jako bardziej odpowiedni termin wskazał sobotę. Zaznaczył przy tym, że propozycja rozmów leży po stronie rządowej. "Myśmy wyrazili nasze oczekiwania i to nie jest nic nowego, nic zaskakującego" - powiedział.
"Jeżeli pani premier widzi, że się pali, to nie kopmy studni, czy nie rozważajmy modernizacji systemu wodociągów, tylko gaśmy pożar tym, co jest dostępne. Od jutra możemy myśleć o tej instalacji przeciwpożarowej, bo dzisiaj jest pożar" - zaznaczył. Dodał, że jeśli rząd przyjmie propozycję związkowców, od następnego dnia będą oni gotowi do dyskusji o nowym modelu wynagradzania nauczycieli.
"Solidarność": nie zgodzimy się na wydłużenie podstawowego wymiaru pracy
W Warszawie trwa posiedzenie Rady Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ Solidarność, która ma m.in. omówić propozycje rządu ws. zmian w edukacji.
"W żadnym wypadku nie zgodzimy się na wydłużenie podstawowego wymiaru pracy. Podstawową działalnością związku jest ochrona miejsc pracy i pracowników, a te propozycje powodują ogromne zwolnienia, w tym wypadku nawet powyżej 30 proc." powiedział w piątek dziennikarzom przed spotkaniem Rady zastępca przewodniczącego Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania Zbigniew Świerczek.
"Rząd nie powinien się cieszyć, że ma +Solidarność+ po swojej stronie, ponieważ my myślimy przede wszystkim o nauczycielach i pracownikach" stwierdził. Dodał jednocześnie, że niektóre propozycje rządu są przez związek rozważane i akceptowane.
Także szef Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" Ryszard Proksa powiedział mediom, że związek "na pewno nie zgodzi się, żeby kosztem innych kolegów tworzyć dodatkowe środki na wynagrodzenia".
"To musi być jakiś inny pomysł. To jest pomysł taki dzisiaj, chyba zaporowy, rzucony stronie związkowej. Po prostu rząd chyba zrezygnował z kontynuowania wysiłków, żeby nie było strajku. Zeszliśmy z porozumienia, bo ta propozycja na pewno jest nie do przyjęcia przez nasz związek" dodał.
Rada Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" przyjęła w piątek stanowisko mówiące, że pozostaje w sporze zbiorowym do czasu podpisania ze stroną rządową porozumienia uwzględniającego dotychczas wynegocjowane postulaty NSZZ "Solidarność".
Przeczytaj także
Szydło: Apelujemy o złagodzenie strajku w czasie egzaminów
Apelujemy do nauczycieli o złagodzenie strajku w czasie egzaminów - powiedziała w piątek wicepremier ds. społecznych Beata Szydło. Jak zaznaczyła, ograniczenie strajku na czas testów to dla rządu warunek, który powinien zostać spełniony przez stronę społeczną w czasie negocjacji.
Szydło na piątkowej konferencji po spotkaniu z przedstawicielami związków nauczycielskich w Radzie Dialogu Społecznego powiedziała, że między rządem a stroną społeczną jest rozbieżność stanowisk. Powodem tego - według wicepremier - jest to, że rząd chce wprowadzić zmianę systemową i proponuje podwyżki, a strona społeczna "ciągle to odrzuca". Wskazała też, że związkowcy chcą rozmawiać o przedstawionej propozycji o zmianach w pensum i wyraziła nadzieję, że potwierdzą to na konferencji.
Jak podkreśliła, ze strony społecznej nie ma w tej chwili woli podpisania porozumienia. "To porozumienie jest również możliwe wtedy, kiedy w czasie egzaminów nie będzie strajku" - zaznaczyła. "Zwracamy się z apelem, żeby w czasie egzaminów ten strajk został złagodzony" - dodała Szydło.Wicepremier powiedziała, że to nie od niej zależy teraz, czy będą podwyżki i czy unowocześniony zostanie system gwarantujący podwyżki wynagrodzeń w oświacie. "To zależy od strony społecznej" - wskazała. Według Szydło od początku ta propozycja była jednak "torpedowana". "Z przykrością twierdzę, że nasi partnerzy woleli poprzez tweety, czy wychodząc do państwa (dziennikarzy - PAP), się komunikować" - dodała.
Jej zdaniem przedstawiona przez rząd kolejna propozycja jest "najlepsza, przemyślana i przygotowana". "Czekamy na odpowiedź strony społecznej, kiedy będzie gotowa do rozmów" - zadeklarowała. "Dla rządu warunkiem, który chcielibyśmy żeby był spełniony przy rozmowach jest to, żeby w czasie egzaminów nie było strajku" - podkreśliła wicepremier.
Czy popierasz strajk nauczycieli? Jeśli nie widzisz ankiety poniżej, zagłosuj tutaj »
WSZ/PAP





























































