Uzasadnienie decyzji tylko nieznacznie różniło się od sierpniowego. Za podwyższeniem stóp ponownie głosował jedynie Jeffrey Lacker, szef Banku Rezerwy Federalnej w Richmond. Fed spodziewa się dlaszego osłabienia wzrostu gopsodarczego, mającego już ozwierciedlenie na rynku nieruchomości. Bank centralny będzie stał na straży inflacji, jednak presja infacyjna nie jest już tak silna, szczególnie po zatrzymaniu wzrostu cen energii.
Taka decyzja zarządu Fed pozostaje w zgodzie z powszechnymi oczekiwaniami analityków. W ankiecie przeprowadzonej przez agencję Bloomberga przed posiedzeniem Fed wszyscy spośród 109 ankietowanych prognozowali taki rozwój sytuacji. Na cierpliwą postawę sterników amerykańskiej polityki monetarnej mogły mieć też wpływ ostatnie dane ekonomiczne, wskazujące, że tempo wzrostu inflacji maleje, a mnożą się niepokojące sygnały spowolnienia rozwoju, wysyłane przez największą gospodarkę świata.
Z opublikowanych wczoraj danych wynika, że poziom inflacji cen producentów (PPI) w USA wyniósł w sierpniu 0,1%. Wartość inflacji bazowej w tym samym miesiącu wyniosła - 0,4%. W lipcu wartość inflacji wynosiła 0,1%, a inflacja bazowa ukształtowała się na poziomie -0,3%. Ekonomiści prognozowali odczyty za sierpień na poziomach odpowiednio 0,3% i 0,2%.
Również zeszłotygodniowe dane na temat inflacji cen konsumentów potwierdziły, że ceny rosną wolniej od wcześniejszych prognoz i obaw – wskaźnik CPI m/m zmalał w sierpniu o połowę w stosunku do odczytu lipcowego, a jego wartość wyniosła 0.2%. Pozytywny wydźwięk tych danych przysłania nieco fakt, że roczny wskaźnik inflacji bazowej CPI core wciąż przekracza uznawaną przez Fed za pożądaną granicę 2% i wyniósł w sierpniu 2.8%.
Istotne dla decyzji Fed okazały się zdaniem analityków wtorkowe dane z rynku nieruchomości, wskazujące na najniższą dynamikę wzrostu tego sektora od kwietnia 2003 roku. W sierpniu ilość nowo rozpoczętych budów zmalała w stosunku do lipca o 6%, a ilość wydanych pozwoleń budowlanych spadła o 2.3%. Od początku roku wielkości te zmalały odpowiednio o 19.8% i 21.9% wskazując na postępujący kryzys amerykańskiego rynku nieruchomości.
Dzisiejsza decyzja o utrzymaniu dotychczasowego poziomu stóp procentowych oznacza, że – jak na razie – przewaga leży po stronie frakcji „gołębiej” reprezentowanej m.in. przez szefową Fed z San Francisco, Janet Yellen. Dalsze decyzje Fed nie są jednak w żadnym stopniu przesądzone i jak podkreślają obserwatorzy zależą przede wszystkim od tego, czy członkowie zarządu amerykańskiej Rezerwy Federalnej uwierzą, że oczekiwania inflacyjne znajdują się już pod kontrolą, czy przeciwnie – długotrwałe utrzymywanie się wyższego od pożądanego poziomu inflacji może sprowokować dalsze nasilenie presji inflacyjnej.
S.R.































































