Żołnierze z USA, Wielkiej Brytanii i Norwegii ćwiczą na Jan Mayen – wulkanicznej wyspie na północnym Atlantyku, oddalonej o 1000 km od norweskiego lądu. Chcemy pokazać naszą zdolność do obrony arktycznych wysp i akwenów – poinformowały w komunikacie norweskie siły zbrojne.


Manewry pod kryptonimem Operation Atlantic City są częścią inicjatywy Arctic Sentry. Przedsięwzięcie, które zostało uruchomione w lutym br. przez NATO, łączy działania i ćwiczenia państw Sojuszu na Dalekiej Północy pod wspólnym dowództwem, by wzmocnić zdolność NATO do obrony Arktyki. Manewry na Jan Mayen potrwają do 4 września.
Przez wspólne działania z sojusznikami chcemy pokazać naszą zdolność i wolę obrony terytorium kraju na Dalekiej Północy, w tym arktycznych wysp i wód terytorialnych – wyjaśnił wiceadmirał Rune Andersen, szef Dowództwa Operacyjnego norweskich sił zbrojnych.
Żołnierze będą ćwiczyć na samotnej wyspie położonej na Morzu Norweskim. Niezamieszkana na stałe Jan Mayen znajduje się około 1000 km od kontynentalnej Norwegii i około 500 km od Grenlandii i Islandii. Wulkaniczny skrawek lądu o powierzchni niewiele większej od Krakowa ma strategiczne znaczenie dla NATO. Z Jan Mayen można bowiem kontrolować główne trasy, którymi poruszają się jednostki rosyjskiej Floty Północnej, w tym okręty podwodne z napędem atomowym, zdolne do przenoszenia głowic jądrowych. Wyspa zapewnia też swobodę działania sojuszników na Morzu Norweskim i ochronę szlaków zaopatrzeniowych przez Atlantyk.
Strategiczne znaczenie Jan Mayen dostrzegli w czasie II wojny światowej alianci. Wojska amerykańskie utworzyły na wyspie bazę wojskową, z której prowadzono obserwacje meteorologiczne, a stacjonujące na tamtejszym lotnisku samoloty ochraniały sojusznicze konwoje i zwalczały hitlerowskie U-Booty. Baza nosiła nazwę „Atlantic City”, do której nawiązuje kryptonim rozpoczynających się w środę ćwiczeń.
Z Oslo Mieszko Czarnecki (PAP)

cmm/ rtt/































































