Najnowsze dane amerykańskiego nadzoru giełdowego pokazały, że zeszłotygodniowy minikrach na rynku złota przyniósł istotny spadek liczby długich spekulacyjnych pozycji na rynku kontraktów terminowych.


W ubiegły poniedziałek doszło do dziwnych wydarzeń na rynkach kontraktów terminowych na złoto i srebro. W środku nocy, przy bardzo niskiej płynności, notowania obu metali szlachetnych nagle zanurkowały po ok. 4%. Najprawdopodobniej nie był to jednak typowy „nagły krach” (ang. flash crash), jakie w poprzednich latach obserwowaliśmy na rynkach walutowych czy na rynku srebra.
W okresie bardzo niskiej płynności (wzmocnionej dniem wolnym w Tokio i Singapurze) ktoś rzucił na rynek zlecenia opiewające na ok. 24 000 kontraktów o wartości nominalnej ponad 4 mld dolarów. W ten sposób „wyczyszczony” został arkusz zleceń i uruchomione zlecenia obronne (stop loss) leżące w pobliżu 1 750 USD.
Według części analityków była to klasyczna już na tym rynku próba wymuszenia zamknięcia długich pozycji przez jednego (lub więcej) dużego i zlewarowanego spekulanta. Według Andrew Maguire’a była to próba wyjścia z krótkich pozycji przez banki bulionowe, które prawdopodobnie zostaną zmuszone do istotnego ograniczenia handlu złotem po wejściu w życie nowych regulacji zwanych Basel III. Więcej o wpływie trzeciej edycji Reguł Bazylejskich na rynek złota pisaliśmy w artykule zatytułowanym „Złoto, banki i Bazylea III”.
Wyciskanie spekulacyjnych „longów”
Hipoteza o wymuszonym „wyciskaniu” zlewarowanych spekulantów znajduje potwierdzenie w cotygodniowym raporcie amerykańskiego nadzoru nad rynkami towarowymi (Commodity Futures Trading Commission – CFTC). Opublikowane w piątek wieczorem dane CFTC wskazują, że według stanu na wtorkowy wieczór spekulacyjna pozycja netto (SPN) w kontraktach na złoto była o blisko 28 tys. kontraktów mniejsza niż tydzień wcześniej.

Na koniec sesji w dniu 10 sierpnia SPN w kontraktach na złoto wynosiła 168,4 tys. kontraktów. To najniższa wartość od końcówki czerwca i drugi najniższy rezultat od czerwca 2019 roku. Widać zatem, że zaangażowanie dużych spekulantów zostało istotnie ograniczone względem rekordowo wysokich zeszłorocznych poziomów, ale wciąż pozostaje względnie wysokie jak na historyczne standardy.
Warto przy tym spojrzeć, co się stało z permanentnie krótką pozycją netto podmiotów komercyjnych, czyli tzw. banków bulionowych. W tej grupie krótka pozycja netto zmalała o ponad 35,6 tys. kontraktów (to 195,6 tys.) i osiągnęła jedną z najmniejszych wartości od ponad dwóch lat. Jest też zarazem o połowę większa, niż była pod koniec lutego 2021.
W przeszłości silny spadek SPN wielokrotnie bywał dobrym średnioterminowym sygnałem do zajęcia długiej pozycji w złoicie, sygnalizując stan silnego wyprzedania na rynku „złotych” kontraktów. Tym razem SPN została istotnie zredukowana, lecz wciąż pozostaje bardzo wysoka jak na standardy sprzed roku 2019. Trudno zatem uznać to za sygnał jednoznacznie pozytywny i nie można wykluczyć ponownego testu marcowych minimów (ok. 1675-1680 USD/oz.).
W przypadku zakupu fizycznego złota przez inwestora z Polski dochodzi jeszcze kwestia kursu dolara do złotego. Na skutek deprecjacji naszej waluty uncja złota wciąż wyceniana jest na blisko 7 000 złotych (i to jeszcze bez doliczenia kosztów bicia monety i marży dilerskiej). Trudno więc mówić o jakiejś specjalnej okazji cenowej, skoro ceny w PLN utrzymują się raptem 10% poniżej historycznego szczytu sprzed roku.

























































