REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Specjalnie dla Wojska Polskiego. WB Group zapowiada dronową rewolucję i na lądzie i na morzu

2025-08-23 08:00
publikacja
2025-08-23 08:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Nowe bezzałogowce lądowe i morskie polska Grupa WB zamierza zaprezentować jako propozycję dla Wojska Polskiego. Do tej pory firma znana jest m.in. z produkcji systemów łączności powietrznych dronów rozpoznawczych i bojowych FlyEye i Warmate.

Specjalnie dla Wojska Polskiego. WB Group zapowiada dronową rewolucję i na lądzie i na morzu
Specjalnie dla Wojska Polskiego. WB Group zapowiada dronową rewolucję i na lądzie i na morzu
fot. WB GROUP / / Facebook

O nowych produktach, które zostaną przedstawione publicznie na zbliżających się targach MSPO, przedstawiciele WB Electronics poinformowali we wtorek na spotkaniu z dziennikarzami. Liderzy firmy zapowiedzieli „wielodomenową rewolucję bezzałogową”, obejmującą rozwijanie systemów dronów morskich i lądowych, a także zaawansowanych systemów łączności i zarządzania tymi systemami.

Pierwszy system, jaki Grupa WB zamierza we wrześniu zaproponować - przede wszystkim polskiemu - wojsku, to bezzałogowo-załogowy pluton „Future Task Force”, który mógłby wejść w skład kompanii wojsk lądowych. Chodzi o systemy złożone z wozu dowodzenia oraz kilku wozów towarzyszących - nazywanych efektorami - różnego zastosowania, które mogłyby być wykorzystywane zarówno jako pojazdy osobowe, jak i jako bezzałogowce. Kołowe pojazdy dostosowane są do poruszania się po różnego rodzaju nawierzchni, od asfaltowych dróg po trudny teren leśny.

Celem zastosowania takiej podwójnej konstrukcji jest zapewnienie wszechstronności całego systemu - np. przez umożliwienie pojazdom prowadzonym przez człowieka korzystania z dróg publicznych; po dostarczeniu we wskazane miejsce te same pojazdy, już jako zarządzane z wozu dowodzenia bezzałogowce, będą mogły wykonywać różnego rodzaju misje - w tym rozpoznawcze, transportowe, a także bojowe.

Na pojazdach zamontowane może być bowiem różnego rodzaju wyposażenie - w tym wieżyczka ZMU-05 z wielkokalibrowym karabinem maszynowym, wyrzutnia do minowania narzutowego, a także np. wyrzutnia dronów Warmate. Maszyny mogą posłużyć także do zadań transportowych czy ewakuacji medycznej. Pojazdy mają napęd hybrydowy, wyposażone są także w „tryb cichy”, który pozwala np. na pozostawanie pojazdów w ukryciu przez nawet 7 dni.

Wakacje na giełdzie

Firma - znana również z produkcji systemów łączności - podkreśla także swoje kompetencje w tym zakresie, w tym jeśli chodzi o zarządzanie dronami i plutonami bezzałogowo-załogowymi na polu walki. Jak zapewniał dyrektor WB ds. systemów bezzałogowych Jarosław Czajka, systemy łączności WB są całkowicie niezależne od zagranicznych producentów i oparte o krajowe systemy szyfrowania. Komunikacja między poszczególnymi systemami oparta może być o retransmisję sygnały przez specjalnie zaprojektowane do tego celu drony, może zostać także poprowadzona - na krótsze dystanse - przez światłowód.

Grupa WB zapewnia także, że system dostosowany jest do potrzeb i wymagań Wojska Polskiego, m.in. wpasowuje się w przedstawioną już wiele miesięcy przez Sztab Generalny koncepcję zmiany składu batalionów wojsk lądowych, tak, by było w nich nieco mniej ciężkich pojazdów - jak bojowe wozy piechoty - a więcej przestrzeni m.in. dla systemów bezzałogowych. Według liderów Grupy WB, są w stanie dostosować swój sprzęt do wymagań wojska w maksymalnie 6 miesięcy.

Spółka ma zamiar także dalej rozwijać się w zakresie dronów morskich. Na kieleckim MSPO przedstawione zostaną także dwa typy bezzałogowych łódzi, które stanowią propozycję dla Marynarki Wojennej, ale także dla Wojsk Specjalnych, Straży Granicznej, i innych służb działających na terenach morskich.

Podobnie jak w przypadku bezzałogowców lądowych, także i morskie drony WB mogą być wyposażone w uzbrojoną wieżyczkę ZMU-05 lub wyrzutnię powietrznych dronów Warmate. Tego typu drony morskie będą mogły posłużyć m.in. do zadań patrolowych, rozpoznawczych czy ochrony baz lub wyznaczonych akwenów na morzu.

Grupa WB to jedna z największych w Polsce prywatnych firm działających w sektorze obronnym. Dostarcza do polskiego wojska m.in. systemy komunikacji i zarządzania walką dla artylerii - w tym np. armatohaubic Krab czy moździerzy samobieżnych Rak (system TOPAZ), systemy łączności dla wojsk lądowych - instalowane m.in. transporterach Rosomak w różnych konfiguracjach, a także systemy bezzałogowe, w tym rozpoznawcze drony FlyEye oraz amunicję krążącą (tzw. drony kamikadze) Warmate. Obecnie duża część dochodów firmy pochodzi z eksportu; ważnym odbiorcą sprzętu produkowanego przez WB jest broniąca się przed Rosją Ukraina.

Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego to największe targi przemysłu zbrojeniowego w Europie środkowej; odbywają się co roku we wrześniu w Kielcach.(PAP)

mml/ mro/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (7)

dodaj komentarz
po_co
Bardzo mnie zaskakuje, że przez trzy lata wojny Polska nie stała się potentatem w produkcji amunicji krążącej.
Zadaniem takich "dronów" nie jest bycie precyzyjnymi, ani też super odpornymi na zakłócenia konstrukcjami.

Konstrukcje garażowe, składające się z silnika modelarskiego, baku paliwa dla niego, silnika
Bardzo mnie zaskakuje, że przez trzy lata wojny Polska nie stała się potentatem w produkcji amunicji krążącej.
Zadaniem takich "dronów" nie jest bycie precyzyjnymi, ani też super odpornymi na zakłócenia konstrukcjami.

Konstrukcje garażowe, składające się z silnika modelarskiego, baku paliwa dla niego, silnika rakietowego modelarskiego oraz głowicy z granatnika, są w stanie pokonać kilka kilometrów w umiarkowanych warunkach, dać się nawigować, a jednocześnie mają wystarczający ładunek do tego aby uszkodzić nawet czołg.

Wbrew pozorom poza posiadaniem dodatkowego silnika rakietowego, shahed jest właśnie tak zbudowany.
Ograniczeniem tanich silników modelarskich jest manewrowanie i wysokość, na pewnych wysokościach zaczną się one dusić i zdecydowanie nie są skonstruowane do tego aby osiągać wielkie prędkości, ani pracować pod dziwnymi kątami.

Tyle, że właśnie dobra amunicja krążąca lata nisko, płasko i ma walnąć "mniej więcej".

I oczywiście nie mówimy o produkcji konstrukcji jak wyżej, jest to raczej opis dla kogoś kto chciałby zbudować taki model z rury PCV ale naprawdę nie jest to wybitna i skomplikowana inżynieria, tym bardziej że powstawała już w czasach zimnej wojny.

Dla wtajemniczonych ten dodatkowy silnik rakietowy może z amunicji krążącej uczynić konwencjonalny pocisk, po nadaniu oczekiwanej trajektorii można przyspieszyć samą głowicę wykorzystując paliwo stałe. Taki pocisk straci jakąkolwiek zdolność sterowania, ale jego pęd w momencie uderzenia będzie ogromny (tak również konstruuje się pociski, niczego nowoczesnego tutaj nie wymyśliłem).
mesten
Przynajmniej nie państwowa PGZ bo w PGZ to tylko teczka i hemoroidy.
tomitomi
jeden ładunek elekromagnetyczny na wysokości 2000 m nad ziemią , kładzie elektronikę na łopatki na obszarze 10 000 km 2 ,,,,, ....;-((
warto mieć ,ale nie za dużo w czasie działań W .
andrx1
Z komentarza kolegi wynika, że w każdej dywizji pancernej
warto by mieć około 10% - 15% stanu jako stare maszyny
typu "gniotsia, niełamiotsia" żeby w przypadku takiego ataku
dywizja miała jeszcze jakąkolwiek zdolność bojową.
Czyli np. T64 z wywaloną "całą elektroniką" i zabudowaną
"analogową
Z komentarza kolegi wynika, że w każdej dywizji pancernej
warto by mieć około 10% - 15% stanu jako stare maszyny
typu "gniotsia, niełamiotsia" żeby w przypadku takiego ataku
dywizja miała jeszcze jakąkolwiek zdolność bojową.
Czyli np. T64 z wywaloną "całą elektroniką" i zabudowaną
"analogową optyką do celowania".
tomitomi odpowiada andrx1
... warto wiedzieć i przewidywać ,
w górach Ałtaj - magazynach ZN - zapasy nienaruszalne - , Rosja zgromadziła setki tysięcy sprawnego sprzętu analogowego , po co ??
Kto dba , ten ma .
po_co
Do tego aby ładunek EMP uszkodził elektronikę musi mieć odpowiednią energię.
Napięcie przebicia czułych elementów mierzone jest w kV ale załóżmy, że pocisk nie ma żadnej obudowy i pole EM oddziałuje bezpośrednio na gołą elektronikę.
Przy napięciu już ok. 10V można zaburzyć pracę czułej elektroniki.

Aby wygenerować napięcie
Do tego aby ładunek EMP uszkodził elektronikę musi mieć odpowiednią energię.
Napięcie przebicia czułych elementów mierzone jest w kV ale załóżmy, że pocisk nie ma żadnej obudowy i pole EM oddziałuje bezpośrednio na gołą elektronikę.
Przy napięciu już ok. 10V można zaburzyć pracę czułej elektroniki.

Aby wygenerować napięcie 10V w przewodniku o długości 10 mm, potrzeba pola o natężeniu 1000V/m. Zakładając obszar o powierzchni 10000km2 promień okręgu wynosi ok. 56,5 km, a to oznacza, że u źródła ten Twój ładunek musiałby mieć energię rzędu 100 TW czyli musiałbyś zdetonować bombę o mocy 25 kilo ton trotylu - dwie bomby zrzucone na Hiroszimę.

Natomiast, gdybyśmy przyjęli realne wartości EMP, czyli takie które uszkodziłyby każdą elektronikę w promieniu 10 tys. km2 to moc bomby musiałaby wynosić ok. 500 kilo ton, taki ładunek kosztuje ok. 30 milionów dolarów i dokona potężnych zniszczeń.
Wykorzystanie go do unicestwienia dronów czy elektroniki mija się z celem, chyba że tym celem byłby magazyn ale bomba o mocy 500 kT nie tylko zniszczy cała elektronikę i to trwale na obszarze 10 tys. km2 ale przy okazji odparuje wszystko w promieniu ok. 2km, na obszarze ok. 180 km2 wszystko zaczęło by płonąć.

A nawiasem mówiąc, standardowo raczej nie wiesz o czym piszesz :)

Powiązane: Wydatki na zbrojenia

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki