Początek tygodnia przyniósł spadek cen ropy naftowej. Przyczyną przeceny surowca stała się informacja o śmierci Osamy bin Ladena. Trudno oczekiwać, że zgładzenie najważniejszego terrorysty na świecie wystarczy, aby uspokoić sytuację na Bliskim Wschodzie oraz rozwiązać problem Al-Kaidy. Niemniej jednak reakcja rynków wydawała się na to wskazywać. Z drugiej strony rynek ropy naftowej był silnie wykupiony i poszukiwał pretekstu do korekty.
W środę został przerwany dwudniowy spadek cen ropy naftowej. Cena surowca powędrowała w górę ze względu na oczekiwania dotyczące danych makroekonomicznych z amerykańskiej gospodarki, które powinny pokazać umocnienie ożywienia. Stany Zjednoczone są największym konsumentem ropy naftowej na świecie.
Zgodnie z oczekiwaniami indeks ISM dla branży usług wzrósł do 57,5 pkt, co świadczy o dynamicznym rozwoju branży. Wcześniej zostanie przedstawiony raport Automatic Data Processing o zmianie zatrudnienia w sektorze prywatnym. Analitycy spodziewają się informacji o 198 tys. nowych miejsc pracy. Raport ADP jest pierwszą z serii publikacji dotyczących amerykańskiego rynku pracy, jakie zostaną przedstawione w tym tygodniu. W czwartek zostaną opublikowane dane o nowych bezrobotnych, a w piątek raport o zmianie zatrudnienia oraz stopie bezrobocia. Poprawa koniunktury na rynku pracy będzie świadczyć o umocnieniu wzrostu gospodarczego.
We wtorek American Petroleum Institute poinformował o wzroście zapasów ropy naftowej o 3,2 mln baryłek. Zgodnie z oczekiwaniami rządowy raport Energy Information Administration będzie zawierał informację o wzroście zapasów o 1,9 mln baryłek.
Po 12.20 ropa naftowa marki Brent drożała w Londynie o 0,5 proc. do 122,82 dolara. Baryłka surowca marki Crude drożała w Nowym Jorku o 0,2 proc. do 111,06 dolara.
P.L.






























































