Skala cyberzagrożeń stale rośnie, ale trudne otoczenie makro osłabia potencjał rynku cyberbezpieczeństwa - ocenia prezes ComCERT z grupy Asseco Krzysztof Dyki. Sprzedawcy technologii przechodzą na model subskrypcji, a wobec braku specjalistów konieczna jest dalsza automatyzacja usług.


"Nowością jest stopniowa zmiana modelu sprzedaży producentów technologii cyberbezpieczeństwa z prawa własności na model subskrypcji, czyli czasowego prawa do użytkowania. Zamiast jednorazowej płatności i bezterminowego prawa do korzystania z produktu pojawia się coraz więcej produktów dostępnych wyłącznie w formie subskrypcji wymagającej abonamentu miesięcznego lub rocznego. Nowy model sprzedaży pojawia się również wobec urządzeń fizycznych, które ciągle można kupić na własność, ale oprogramowanie jest już dostarczane na zasadach subskrypcji" - powiedział PAP Biznes prezes ComCERT Krzysztof Dyki.
"Nie tylko klienci powinni dostosować swoją strategię, ale również partnerzy producentów – to prace, które w tej chwili odbywają się w ComCERT. Stopniowe dostosowanie procesów i strategii handlowych z modelu fizycznych dostaw i wdrożeń urządzeń cyberbezpieczeństwa na model dostaw i odnowień subskrypcji to ważna zmiana" – dodał. Krzysztof Dyki wskazuje na jeszcze jedną istotną zmianę na rynku nowych technologii.
"Dotychczasowy rynek pracownika jest płynnie zastępowany rynkiem pracodawcy. Jednak zarówno w IT, jak i cyberbezpieczeństwie specjalista dalej będzie rozchwytywany i bardzo dobrze wynagradzany – dla tej kategorii ekspertów niewiele się zmienia. Zmiana dotyczy osób, których kompetencje są łatwo zastępowalne lub zbędne" - powiedział.
W jego ocenie, po latach chaotycznej rekrutacji następuje weryfikacja kompetencji oraz wysokości wynagrodzenia zarówno w Polsce, jak i na Zachodzie.

"Mniejsza liczba inwestycji i projektów skutecznie weryfikuje poziom kompetencji i wynagrodzeń. Redukcje etatów w Stanach Zjednoczonych także wskazują na stopniowe przejście na rynek pracodawcy" - dodał.
ComCERT należy do Grupy Asseco i jest firmą doradczą specjalizującą się w usługach typu CERT (Computer Emergency Response Team) na rynku przedsiębiorstw i instytucji w Polsce. Plany na 2024 rok obejmują dostosowanie działalności do potrzeb klientów.
"Z jednej strony rozwój i ewolucja zagrożeń stymulują inwestycje w cyberbezpieczeństwo, z drugiej - otoczenie makro osłabia potencjał finansowy producentów technologii cyberbezpieczeństwa i samych klientów. Ten obraz jest podobny zarówno w Polsce, jak i krajach wysoko rozwiniętych technologicznie, takich jak Stany Zjednoczone czy Izrael, w którym w pierwszych trzech kwartałach 2023 roku inwestycje VC spadły o 68 proc." – powiedział Krzysztof Dyki.
Wartość polskiego rynku cyberbezpieczeństwa szacowana była na koniec 2022 roku na ponad 2 mld zł. Jak wskazał prezes, na rynku widać zmieniającą się sytuację technologiczną oraz ekonomiczną w sektorze nowych technologii.
"Producenci technologii cyberbezpieczeństwa inwestują duże środki finansowe w badania i stały rozwój swoich produktów. Nie jest to łatwe w sytuacji, gdy globalna i krajowa sytuacja gospodarcza powoduje presję po stronie klientów na efektywność operacyjną, co w konsekwencji wpływa na ich zdolność do inwestycji. Klienci szukają optymalizacji finansowych zarówno po stronie nowych technologii, jak i kosztów utrzymania istniejącej infrastruktury. Dostrzegamy i rozumiemy te potrzeby, świadcząc nie tylko klasyczne usługi cyberbezpieczeństwa, ale również doradzając naszym klientom w zakresie realizacji indywidualnych potrzeb oraz optymalnych modeli zakupowych. Rozwijamy i redefiniujemy istniejące relacje biznesowe" - dodał.
W 2021 roku ComCERT zrealizował wdrożenie projektu Cyber Defence Africa i wykonał projekt techniczny autonomicznego symulatora scenariuszy ataków na sieć 5G. Projekt realizowany był dla jednej ze spółek telekomunikacyjnych. ComCERT wdrożył też usługi monitoringu cyberbezpieczeństwa w Poczcie Polskiej, był też w zeszłym roku dostawcą sprzętu i oprogramowania dla sektora wojskowego. Prezes poinformował, że kierowana przez niego spółka realizuje obecnie kolejne projekty zagraniczne.
"Obecnie realizujemy kolejny już projekt w Afryce, drugi od czasu mojej obecności w ComCERT. Jesteśmy także ważnym partnerem Agencji Unii Europejskiej ds. Cyberbezpieczeństwa, z którą współpracujmy w trybie stałym, analizując i współtworząc regulacje europejskie" – powiedział.
Jak wskazał prezes, regulacje europejskie są bardzo szerokie, a rynek czeka na szczegółowe krajowe implementacje, które wyznaczą zakres obowiązków podmiotów krajowych i infrastruktury krytycznej, co bezpośrednio przełoży się na zwiększenie bezpieczeństwa oraz inwestycji w obszarze IT i cyberbezpieczeństwa.
Na początku czerwca rząd przyjął projekt ustawy o zmianie ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa. Chodzi m.in. o usprawnienie funkcjonowania systemu i ujednolicenie procedur zgłaszania incydentów na poziomie krajowym, przyspieszenia tworzenia sektorowych zespołów cyberbezpieczeństwa oraz umożliwienia włączenia centrów wymiany informacji i analiz (ISAC) do krajowego systemu cyberbezpieczeństwa.
"Ustawa o KSC będzie miała duży wpływ na wymagania oraz rynek cyberbezpieczeństwa. Czekamy m.in. na ostateczne sposoby implementacji dyrektywy NIS2 (zaostrza ona wymogi dotyczące zgłaszania incydentów i podwyższa sankcje za ich nieprzestrzeganie). To są kluczowe zagadnienia dla całego rynku" - powiedział Krzysztof Dyki.
W jego ocenie niezbędna jest dalsza automatyzacja w sektorze cyberbezpieczeństwa, ponieważ brakuje specjalistów. Szacuje się, że na świecie jest ponad 3 mln wakatów, z czego ponad 700 tys. w samych Stanach Zjednoczonych. Prezes zaznacza jednak, że ofert pracy na rynku też jest coraz mniej.
"Z powodu braku wyspecjalizowanych kadr dochodzi do nieco pozornej klasyfikacji specjalistów IT jako specjalistów cyberbezpieczeństwa. Zdarza się, że informatyk biorący udział w jakimś projekcie klasyfikuje się jako cyberspecjalista, bez względu na zakres, charakter udziału i realny wkład w projekt. Profesjonalista z zakresu cyberbezpieczeństwa jeszcze rok temu potrafił dostawać kilka ofert pracy tygodniowo, jednak ten trend powoli ulega wyhamowaniu, również z powodu nowej sytuacji makroekonomicznej" – powiedział.
"Oba rynki, publiczny i prywatny, konkurują o tych samych specjalistów. Rynek prywatny doświadcza trudności, ale ma większą swobodę finansową oraz dynamikę rekrutacyjną. W przypadku preferowanej przez specjalistów działalności gospodarczej większość podmiotów państwowych byłaby zobowiązana do stosowania prawa zamówień publicznych. To jeden z przykładów ograniczeń, które nie ułatwią administracji państwowej pozyskiwania specjalistów" - powiedział.
Dodał, że ministerstwo cyfryzacji wprowadziło dodatki specjalne dla cyberspecjalistów, dzięki czemu rząd zatrzymał część specjalistów, którzy planowali przejść do sektora prywatnego.
Krzysztof Dyki już ponad rok temu wskazywał na ogromny wzrost zainteresowania rozwiązaniami cyberbezpieczeństwa po wybuchu wojny w Ukrainie. Teraz przypomina, że Polska obok Stanów Zjednoczonych jest liderem wsparcia dla Ukrainy. Jego zdaniem będzie to wpływało na motywację Rosji do odpowiedzi, zarówno ze strony grup przestępczych, jak i agencji rządowych.
"Ryzyka działań odwetowych spodziewałbym się bardziej w cyberprzestrzeni niż klasycznym konflikcie militarnym. Bardziej w perspektywie długoterminowej niż w czasie teraźniejszym" - powiedział.
"Nie mieliśmy jeszcze do czynienia z pełnoskalowym atakiem cybernetycznym na Polskę. Było kilka istotnych ataków odpartych głównie przez nasze wojsko, ale to ciągle nie jest poziom skali, technik i technologii, jakimi dysponują Rosjanie. Rosja nie użyła swojej najnowocześniejszej broni w Ukrainie, na czele z bronią atomową, podobnie nie wykorzystała całego potencjału w cyberprzestrzeni" – dodał.
Krzysztof Dyki nie wyklucza, że po zakończeniu konfliktu w Ukrainie Rosja może okresowo atakować międzykontynentalną infrastrukturę światłowodową. Ataki tej kategorii, podobne do ataku dokonanego wobec Nord Stream, są trudne do wykrycia i praktycznie nie do zapobieżenia. Jego zdaniem, jeżeli Rosja zdecyduje się na taką kategorię ataków, to prawdopodobnie ich skutki będą znacznie większe niż w ubiegłym roku we Francji, Norwegii czy Szetlandach, kiedy nastąpiły niewyjaśnione fizyczne uszkodzenia światłowodów i utrudnienia w komunikacji internetowej.
"Fizyczne ataki na infrastrukturę światłowodową to kwestia czasu, a nie prawdopodobieństwa, a w katalogu ryzyk Rosja nie jest tu monopolistą. Postępująca absorpcja usług chmurowych zwiększa wrażliwość usług internetowych na ten typ zagrożeń. Podmioty inwestujące w usługi chmurowe nie zawsze dokonują modelowania i analizy zagrożeń pod kątem ryzyk niedostępności swoich usług w przypadku uszkodzenia międzykontynentalnych łącz światłowodowych" – powiedział.
Jego zdaniem, prawdopodobne są już występujące nietypowe awarie infrastruktury krytycznej, w szczególności energetycznej, w wybranych krajach Unii Europejskiej. Celem może być destabilizacja energetyczna, cenowa lub polityczna.
"Zagrożenia cybernetyczne nie powinny być rozpatrywane wyłącznie z kierunku rosyjskiego. Jednak skoro skupiamy się na Rosji – ostateczna mapa ryzyk zależeć będzie od warunków, na jakich zakończy się konflikt w Ukrainie oraz krajów, które to wynegocjują. Kształt i warunki pokoju zdeterminują nie tylko przyszłość regionalną, ale również charakter relacji Polski z Rosją, w tym ryzyka cyberataków i destabilizacji. To samo dotyczy innych krajów Unii Europejskiej" - powiedział.
Zdaniem prezesa, najczęstszą ofiarą najpoważniejszych ataków cyberbezpieczeństwa są Stany Zjednoczone.
"Supermocarstwo wydające fortunę względem Europy ulega systematycznym i poważnym cyberatakom wymierzonym nie tylko w kluczowe agencje rządowe, ale i w największe technologiczne firmy, na czele z tymi, którzy wydają ponad mld USD rocznie na cyberbezpieczeństwo. W mojej ocenie wszystkie inwestycje cyberbezpieczeństwa w Polsce, łącznie z rządowymi i prywatnymi, stanowią znacznie mniejszą wartość niż kwota, którą na swoje cyberbezpieczeństwo wydaje sam Microsoft. I nawet ta firma ma poważne problemy z atakami i włamaniami do swojej infrastruktury" - powiedział Dyki.
"Rozmawiamy nie o powszechnych i prostych zagrożeniach typu phishing czy DDoS (niedostępność usługi), tylko o zaawansowanych atakach dokonywanych przez profesjonalne grupy przestępcze, przeważnie z Rosji. Ataki te polegają na bardzo głębokiej infiltracji i eksploitacji (penetracji systemów informatycznych z praktycznym wykorzystaniem luk w systemie) infrastruktury kluczowych jednostek rządowych Stanów Zjednoczonych i największych firm, nie wspominając już o infrastrukturze krytycznej" – dodał.
W ocenie prezesa, skuteczne cyberataki w USA świadczą o skali wyzwań, przed jakimi stoją pozostałe kraje, w tym Polska.
"Skoro bardzo duże nakłady na cyberbezpieczeństwo nie wystarczają, aby być bezpiecznym, to jako Polska powinniśmy wyciągnąć z tego wnioski. Nikt nie może być w pełni bezpieczny, ale może zwiększyć swoje bezpieczeństwo i zarządzać ryzykiem. Cyberbezpieczeństwo to świadomość i zdolność do zarządzania zagrożeniami. Nie jestem pewien, czy posiadamy je w wystarczającym zakresie" – powiedział.
Anna Lalek (PAP Biznes)
alk/ pr/ gor/






























































