Sejm odrzucił w poniedziałek wniosek o odrzucenie w pierwszym czytaniu projektu ustawy ws. głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich w 2020 r. Posłowie przeszli do drugiego czytania projektu. Rano PiS przegrał głosowanie w sprawie wprowadzenia pod obrady Sejmu niemal identycznego projektu.
Za odrzuceniem projektu w pierwszym czytaniu głosowało 225 posłów, 230 było przeciw, a 2 posłów wstrzymało się od głosu.
Opozycja mogła odrzucić projekt
Opozycja, czyli KO, Lewica, PSL-Kukiz15 i Konfederacja mogły w poniedziałek odrzucić projekt PiS ws. głosowania korespondencyjnego w pierwszym czytaniu, miały do tego odpowiednią większość - wynika z protokołu głosowania. Przeciw odrzuceniu głosowało jednak dwóch posłów PSL i jeden KO.
Wniosek o odrzucenie propozycji PiS w pierwszym czytaniu złożyły kluby: Koalicji Obywatelskiej, Lewicy oraz PSL-Kukiz15. Z protokołu głosowania, który dostępny jest na stronie sejmowej wynika, że opozycja, czyli kluby: KO, Lewicy, PSL-Kukiz15 oraz koło Konfederacji, gdyby zachowała jedność, miała szansę odrzucić projekt.
Za odrzuceniem projektu głosowało 225 posłów, 230 było przeciw, dwóch wstrzymało się od głosu. Nie głosowało trzech posłów.

Przeciwko odrzuceniu była zadecydowana większość posłów PiS (227). Troje posłów tego klubu (dwóch związanych z Porozumieniem: Wojciech Maksymowicz i Michał Wypij oraz Agnieszka Soin) głosowało przeciwko. Dwie posłanki wstrzymały się od głosu (Iwona Michałek i Magdalena Sroka z Porozumienia). Trzech posłów PiS nie głosowało: Jarosław Gowin, Michał Jach i Katarzyna Sójka.
Za odrzuceniem projektu opowiedziały się: cały klub Lewicy, całe koło Konfederacji, zdecydowana większość posłów: Koalicji Obywatelskiej i PSL-Kukiz15 oraz poseł niezrzeszony Ryszard Galla. Przeciwko odrzuceniu głos oddał poseł KO Tomasz Lenz oraz dwóch posłów PSL-Kukiz15: Dariusz Kurzawa i Radosław Lubczyk.
Marszałek Witek poinformowała, że wpłynął wniosek Koalicji Obywatelskiej o reasumpcję w sprawie tego głosowania. Szef PO Borys Budka uzasadniając wniosek podkreślił, że w głosowaniu numer 39 troje posłów zgłasza, że system inaczej policzył ich głosy. "Podobna sytaucja miała miejsce wcześniej w innych głosowaniach. Zgłaszaliśmy to wielokrotnie, państwo dzisiaj chyba widzieliście jakie niebezpieczeństwa niesie ten system głosowania. Więc dla mnie oczywistym jest, że pani marszałek powinna przeprowadzić ponowne głosowanie, ponieważ zachodzi uzasadniona obawa, że wyniki tego głosowania odbiegają od woli Wysokiej Izby" - powiedział Budka.
"Raz jeszcze podkreślam - trzech posłów zagłosowało inaczej, są stosowne ich oświadczenia. Głosują w systemie zdalnym, niestety system inaczej zagłosował" - dodał szef PO.
Marszałek Sejmu Elżbieta Witek poinformowała po posiedzeniu Konwentu Seniorów, że nie przyjęła wniosku opozycji o reasumpcję głosowania ws. odrzucenia projektu PiS dot. głosowania korespondencyjnego w pierwszym czytaniu.
Udany trik PiS po przegranym głosowaniu
Przed godz. 20 Prawu i Sprawiedliwości udało się wprowadzić projekt ustawy ws. głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich w 2020 r. pod obrady Sejmu. Wcześniej w poniedziałek PiS przegrał głosowanie w tej samej sprawie.
Za uzupełnieniem porządku obrad o ten punkt opowiedziało się 230 posłów, 227 było przeciw, a 2 wstrzymało się od głosu.
Za głosowało 230 posłów PiS. Przeciwni wprowadzeniu projektu PiS do porządku obrad byli wszyscy posłowie klubów: KO, Lewicy i PSL-Kukiz15, koła Konfederacja oraz jeden poseł niezrzeszony. Ponadto, przeciw zagłosowało dwóch posłów zasiadających w klubie PiS, a wywodzących się z Porozumienia Jarosława Gowina: Wojciech Maksymowicz oraz Michał Wypij.
Wstrzymały się od głosu zasiadające w klubie PiS, a wywodzące się z Porozumienia posłanki: Iwona Machałek oraz Magdalena Sroka.
W głosowaniu nie wziął udział lider Porozumienia Jarosław Gowin.
Wcześniej poseł Lewicy Krzysztof Śmiszek złożył wniosek o przerwę w obradach i uzupełnienie porządku obrad o projekty autorstwa posłów Lewicy, dotyczące ochrony miejsc pracy. Poinformował też o uruchomieniu strony internetowej z białą księgą "zaniedbań i nieprawidłowości w czasach zarazy".
Marszałek Sejm Elżbieta Witek zapewniła, że wszystkie projekty ustaw, autorstwa klubów opozycji, będą rozpatrywane. Przekazała jednocześnie, że opinie prawne do tych projektów spłynęły dopiero w poniedziałek po południu.
Szef PO Borys Budka wniósł o przerwę i przedstawienie Konwentowi Seniorów opinii prawnych o zgodności projektu ustawy, autorstwa PiS, z konstytucją i prawem UE.
Witek poinformowała, że są opinie Biura Analiz Sejmowych do projektu ustawy.
Poseł Konfederacji Grzegorz Braun złożył wniosek o odroczenie obrad do chwili przedstawienia posłom opinii, która "do tej pory pozostaje nieujawniona".
Klub PiS złożył w poniedziałek w Sejmie nowy projekt ws. głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich w 2020 r. Zakłada on m.in. że wybory prezydenckie w 2020 r. zostaną przeprowadzone wyłącznie w drodze głosowania korespondencyjnego. Projektowane przepisy stanowią też, że w stanie epidemii, marszałek Sejmu może zarządzić zmianę terminu wyborów, określonego wcześniej w postanowieniu. Nowy termin wyborów prezydenta określony przez marszałka Sejmu musi odpowiadać terminom przeprowadzenia wyborów prezydenta określonym w konstytucji.
Wcześniej tego dnia Sejm nie zgodził się, aby wprowadzić do porządku obrad poprzedni projekt PiS ws. głosowania korespondencyjnego. Projekt ten dotyczył wprowadzenia głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich a zgłoszona do niego autopoprawka zakładała, że w wyborach prezydenckich w 2020 r. ma być to jedyny sposób oddania głosu.PiS zastosowało jednak trik i złożyło projekt ustawy ponownie, z niewielkimi zmianami.
Budka: po raz kolejny bawicie się w wielkie oszustwo
Po raz kolejny bawicie się w wielkie oszustwo - chcecie utrzymać władzę, zamiast pomagać ludziom - mówił Borys Budka (KO) w debacie nad projektem PiS w sprawie głosowania korespondencyjnego. W imieniu klubu KO wniósł o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu.
"Przegraliście dzisiaj głosowanie, to złamaliście kręgosłupy, być może szantażem, być może kupnem, po to, by jeszcze raz przedłożyć taki projekt ustawy. Za grosz wstydu nie macie" - powiedział Budka w poniedziałkowej debacie w Sejmie.
Według niego, ta sytuacja oszukiwania wyborców - że z jednej strony wybory nie mogą się odbyć, a z drugiej strony politycy PiS na siłę dążą do rozprzestrzenienia wirusa - zemści się na PiS.
"Nie macie szacunku nie tylko dla tych, którzy myślą inaczej, niż wy, nie macie szacunku dla własnych wyborców" - ocenił Budka wskazując, że organizowanie wyborów i udział w nich w majowym terminie będzie w skrajnych przypadkach oznaczało śmierć. "Gdy władza chyli się ku upadkowi, to właśnie tak kurczowo trzyma się tej władzy" - mówił.
"Jest mi po ludzku wstyd, że przyszło nam zasiadać w parlamencie z takimi ludźmi, którzy są nieczuli na błagania tych, którzy dziś wołają o pomoc, matek, ojców, przedsiębiorców, pracowników, tylko kolejny dzień tracicie, żeby utrzymać się przy władzy" - powiedział Budka.
Według niego, ta władza gnije od środka, łamane są kręgosłupy. "To jest początek waszego końca. Polacy wam tego nie zapomną" - stwierdził.
"Ta władza się skończy, prędzej, czy później, ale tacy ludzie jak wy przejdą do historii, tej niechlubnej historii (...) gdzie dla własnego interesu poświęcacie życie i zdrowie Polaków" - oświadczył lider PO.
Jego zdaniem, PiS dlatego nie wprowadzi - zgodnie z konstytucją - stanu klęski żywiołowej, ponieważ nie chce płacić odszkodowań. "Król jest nagi" - ocenił.
Budka powiedział też, że przykro mu, iż dożył czasów, w których większość parlamentarną, tworzą obłudni cynicy. "To co dzisiaj robicie pokazuje wasze prawdziwe zepsucie" - ocenił.
Schreiber: Projekt PiS nie jest ani łatwy, ani popularny, ale potrzebny
Ten projekt nie jest ani łatwy, ani radosny, ani popularny, ale w czasach ciężkiego kryzysu nie można podejmować tylko decyzji łatwych i popularnych - powiedział Łukasz Schreiber (PiS) w sejmowej debacie nad projektem PiS dot. głosowania korespondencyjnego.
Schreiber, który zabrał podczas poniedziałkowej debaty głos jako przedstawiciel klubu PiS, przyznał, że nie wyznaczono mu łatwego zadania. "Ten projekt, ta ustawa nie jest ani łatwa, ani radosna ani popularna (...), ale jesteśmy w czasie niezwykłych. W czasach ciężkiego kryzysu nie można prowadzić tylko polityki +ciepłej wody w kranie+, nie można podejmować tylko decyzji łatwych i popularnych. W takich czasach trzeba przede wszystkim podejmować decyzje odpowiedzialne, a kierować się tylko jednym - racją stanu" - podkreślił polityk.
Poseł PiS odniósł się do sześciu, jak to określił, "fake newsów" na temat intencji, jakie przyświecają Prawu i Sprawiedliwości w dążeniu do przeprowadzenia wyborów prezydenckich w drodze głosowania korespondencyjnego.
"Pierwszy z nich, wyjątkowo podły muszę powiedzieć, to że wnioskodawcy zajmują się tylko tematem wyborów. Otóż Wysoka Izbo, chcę zapewnić, że rząd premiera Mateusza Morawieckiego, większość parlamentarna pod przewodnictwem prezesa Jarosława Kaczyńskiego przede wszystkim dziś mają na celu walczyć o zdrowie i życie Polaków. Mają na celu walczyć o miejsca pracy" - podkreślił Schreiber. Dodał, że celem rozpatrywanego projektu jest właśnie walka o zdrowie i życie Polaków.
Kolejne "fake newsy", do których się odnosił, dotyczyły braku dążenia PiS do kompromisu, sensowności głosowania korespondencyjnego, możliwości przesunięcia terminu wyborów, możliwości wprowadzenia stanu nadzwyczajnego oraz zarzutów, że PiS "kalkuluje" w sprawie terminu wyborów.
Polityk PiS zarzucił opozycji odrzucenie kompromisowej - w jego odczuciu - propozycji zmian w konstytucji, zgłoszonej przez lidera Porozumienia Jarosława Gowina. Dowodził też, że wyborów - wbrew twierdzeniom m.in. opozycji - nie można przesunąć w zgodzie z konstytucją. "Konstytucja jasno stanowi, że te wybory muszą się odbyć w terminie" - powiedział. Wymieniał przy tym kraje, które - mimo pandemii koronawirusa - nie przesunęły terminu wyborów, czyli Niemcy (wybory lokalne w Bawarii), Koreę Południową i Szwajcarię.
Odnosząc się do postulowanego przez opozycji wprowadzenia stanu nadzwyczajnego, Schreiber ocenił, że nie jest to żadne "lekarstwo". "Nie wprowadza się stanu nadzwyczajnego po to, by przesunąć termin wyborów" - zaznaczył poseł PiS. Jak zauważył ponadto, że wynik wyborów nie jest przesądzony, więc - jego zdaniem - nie może być tu mowy o żadnej kalkulacji. "Zawsze łatwo można poznać głupca - to ten, kto twierdzi, że wie jak się skończą wybory. Otóż my tego nie wiemy. (...) Przyświeca nam tylko jedna kalkulacja - to chęć stabilizacji sytuacji w państwie, abyśmy wszyscy po tych wyborach, niezależnie od ich wyniku, razem z prezydentem nowo wybranym, mogli się zjednoczyć tylko w jednej sprawie - w walce z pandemią koronawirusa" - zapewnił Schreiber.
Poseł złożył w imieniu swego klubu wniosek o niezwłoczne przejście do drugiego czytania, co oznacza skrócenie czasu pracy nad nim.
Występujący w imieniu wnioskodawców Krzysztof Sobolewski (PiS) zaapelował do posłów "o powściągnięcie emocji, zawieszenie walki politycznej" oraz o "odłożenie na bok wszelkich uprzedzeń i partykularnych interesów partyjnych".
"W nadzwyczajnej sytuacji pokażmy, że potrafimy, nie gorzej niż inne narody, współdziałać dla dobra obywateli w pierwszej kolejności, a także poszanowania fundamentalnych zasad demokracji. To nie czas na przepychanki, dezinformację i jałowe spory" - apelował Sobolewski. Dodał, że wspólnym celem klasy politycznej powinna być jak najwyższa frekwencja wyborcza, osiągnięta bez narażania zdrowia i życia obywateli.
Gowin: Nie możemy skazać Polski na rząd mniejszościowy
Jesteśmy wszyscy w Porozumieniu odpowiedzialnymi politykami, nie możemy doprowadzić do skazania Polski na rząd mniejszościowy, czyli na niepewność przyszłości naszej polityki. Musimy mieć stabilne państwo - mówił w poniedziałek lider Porozumienia Jarosław Gowin.
"Pytany w Polsat News, czy jego partia jest jeszcze jednością, czy też większość kolegów partyjnych odmówiła mu w niedzielę posłuszeństwa, Gowin zapewnił, że Porozumienie "istnieje i jest jednością".
"To, że są różnice zdań w tak dramatycznych sytuacjach, to jest rzeczą naturalną, ale 17-tu na 18-tu posłów wczoraj udzieliło pełnego poparcia stanowisku, które zaprezentowałem" - oświadczył.
Pytany, czy proponował prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu, żeby przełożyć wybory prezydenckie w formule korespondencyjnej na sierpień, i czy prezes PiS się na to nie zgodził, Gowin przyznał: "Proponowałem, żeby do tej ustawy wprowadzić vacatio legis; było 17 podpisów posłów Porozumienia pod poprawką. Ponieważ ta poprawka została odrzucona przez partnerów ze Zjednoczonej Prawicy, z Prawa i Sprawiedliwości, w związku z tym podałem się do dymisji. Natomiast, ponieważ jestem - jesteśmy wszyscy w Porozumieniu odpowiedzialnymi politykami, nie możemy doprowadzić do skazania Polski na rząd mniejszościowy, czyli na niepewność dotyczącą przyszłości naszej polityki. Rząd musi mieć stabilne państwo, musimy mieć stabilne państwo" - podkreślił.
Pytany o najbardziej prawdopodobny dla niego scenariusz dotyczący przeprowadzenia wyborów prezydenckich, powiedział: "moim zdaniem potrzebna jest ustawa wprowadzającą głosowanie korespondencyjne, ale nie da się z nią zdążyć na 10-go maja. Czy 17-go, czy 24-go maja to jest jeszcze termin konstytucyjny, to muszą się wypowiadać prawnicy, eksperci, konstytucjonaliści. Na pewno swoje stanowisko zajmie Sąd Najwyższy i Trybunał Konstytucyjny".
Zapytany, na ile ocenia obecnie "niebezpieczeństwo rozpadu koalicji rządzącej", lider Porozumienia odparł: "podjąłem bardzo trudną decyzję osobistą, a moi przyjaciele z Porozumienia, posłowie Porozumienia, podjęli równie trudną, chociaż przeciwną - często na moją prośbę - decyzję o tym, żeby zagłosować za tą ustawą (ws. głosowania korespondencyjnego - PAP), właśnie w imię tego, żeby nie doszło do rozpadu koalicji rządowej" - powiedział.
Sejm będzie pracował we wtorek i środę
Sejm jeszcze w poniedziałek zajmie się dalszym procedowanie ustawy ws. głosowania korespondencyjnego, a we wtorek wznowi obrady o godz. 15 i zajmie się m.in. projektami ustaw: rządowego o szczególnych instrumentach wsparcia w sytuacji epidemii koronawirusa oraz poselskiego "o utworzeniu prawdziwej Tarczy antykryzysowej".
Na wtorek przewidziano czytania rządowego projektu ustawy o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 oraz poselskiego projektu ustawy o utworzeniu prawdziwej Tarczy antykryzysowej oraz o zmianie niektórych innych ustaw. Przed głosowaniami przewidziano 5-minutowe oświadczenia w imieniu klubów i koła Konfederacja.
Po godz. 16.05 Sejm planuje kontynuowanie rozpatrywania pierwszego czytania rządowego projektu ustawy o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 oraz rozpatrywania pierwszego czytania poselskiego projektu ustawy o utworzeniu prawdziwej Tarczy antykryzysowej oraz o zmianie niektórych innych ustaw.
O 16.45 ma być ogłoszona przerwa w obradach Sejmu do środy, bez oświadczeń poselskich
W środę na godz. 10–13 zaplanowano głosowania.
(PAP)
autorzy: Aleksandra Rebelińska, Mieczysław Rudy, Marta Rawicz
reb/ mrr/ ago/ rud/ mkr/




























































