REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Sąd: Oskarżeni godzili w autorytet NIK. Wyroki dla znanych polityków

2025-11-25 14:47, akt.2025-11-25 18:46
publikacja
2025-11-25 14:47
aktualizacja
2025-11-25 18:46
Dodaj Bankier.pl w Google

Warszawski sąd okręgowy wymierzył we wtorek kary 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu senatorowi, b. prezesowi NIK Krzysztofowi Kwiatkowskiemu oraz 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu b. szefowi klubu PSL Janowi Buremu w sprawie dotyczącej obsadzania stanowisk w NIK.

Sąd: Oskarżeni godzili w autorytet NIK. Wyroki dla znanych polityków
Sąd: Oskarżeni godzili w autorytet NIK. Wyroki dla znanych polityków
fot. Andrzej Hulimka / / FORUM

To nieprawomocny finał toczącego się od 2018 r. procesu dotyczącego zarzutów nadużycia władzy przy obsadzaniu stanowisk w Najwyższej Izbie Kontroli w 2013 r.

Akt oskarżenia w tej sprawie został skierowany przez prokuraturę w sierpniu 2017 r. Kwiatkowskiemu zarzucono cztery przestępstwa m.in. nadużycia władzy w związku z postępowaniami konkursowymi na stanowiska dyrektora delegatury NIK w Łodzi, wicedyrektora delegatury w Rzeszowie i wicedyrektora departamentu środowiska Izby. Natomiast Bury został m.in. oskarżony o podżeganie do nadużycia władzy przy okazji konkursów na stanowiska dyrektora delegatury NIK w Rzeszowie i jego zastępcy.

Sąd uniewinnił Kwiatkowskiego od jednego z czterech zarzutów, a Burego uniewinnił od jednego z trzech zarzutów. Obaj byli obecni we wtorek w sądzie - zgodzili się na podawanie nazwisk.

W sprawie oskarżony był też b. wicedyrektor rzeszowskiej delegatury NIK Paweł A. Jemu również sąd wymierzył karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Wakacje na giełdzie

Kary wobec wszystkich oskarżonych zostały zawieszone na okres próby dwóch lat. Jednocześnie sąd wymierzył grzywny - Kwiatkowskiemu i Buremu po 50 tys. zł, zaś Pawłowi A. - 30 tys. zł.

- Sąd wymierzając kary zobligowany był do uwzględnienia, że swoim zachowaniem oskarżeni godzili w tak fundamentalne dobro prawne, jakim jest autorytet i prawidłowość funkcjonowania Najwyższej Izby Kontroli oraz w interes prywatny osób startujących w konkursach. Tak wymierzone kary, zdaniem sądu, są słuszne i sprawiedliwe - mówiła w uzasadnieniu wyroku sędzia Izabela Szumniak. 

Sąd nie miał żadnej wątpliwości co do autentyczności materiału dowodowego ws. byłego prezesa NIK

Sędzia Izabela Szumniak podkreśliła, że pozyskany w tej sprawie w drodze kontroli operacyjnej materiał dowodowy „ma charakter autentyczny, był obiektem stosownych badań i ekspertyz”. Jak mówiła, sąd dokonał analizy na podstawie całości załączonych nagrań, a nie fragmentów umieszczonych przez prokuratora w akcie oskarżenia. Wobec tego – mówiła sędzia - sąd „nie ma żadnych wątpliwości” co do autentyczność materiału dowodowego i w związku z tym „dokonania na jego podstawie ustaleń w zakresie przebiegu stanu faktycznego” w procesie.

Według sędzi, przesłuchani w sprawie świadkowie „zasadniczo nie mieli wiedzy o pozaprawnych i nieoficjalnych działaniach Krzysztofa Kwiatkowskiego i Jana Burego” w zakresie wyłonienia konkretnych osób na stanowiska w delegaturach NIK. Dodała jednak, że świadkowie „bez trudu rozpoznali głosy osób uczestniczących w dowodowych nagraniach rozmów telefonicznych, co potwierdzało ich autentyczność”. Wobec tego - podkreśliła sędzia - zeznania te należy uznać za „w znacznej części” wiarygodnie.

- Oskarżony Krzysztof Kwiatkowski jako funkcjonariusz publiczny przekroczył swoje uprawienia prowadząc postępowania konkursowe wbrew zasadom obiektywizmu i bezstronności, doprowadzając do ustawienia wyniku konkursu na stanowiska w NIK pod wygraną konkretnych osób – podsumowała sędzia.

Dodała jednak, że okolicznością „zdecydowanie łagodzącą” w tej sprawie dla skazanych było to, że do tej pory nie wchodzili oni w konflikt z prawem, nie są karani sądownie, a przypisane im czyny zabronione stanowiły, w ocenie sądu, zdarzenia incydentalne.

Sędzia zaznaczyła też, że oskarżeni „spełniali warunki ustawowe dla przyjęcia warunkowego zawieszenia wymierzonych im kar pozbawienia wolności”.

Prokurator usatysfakcjonowany wyrokiem ws. b. szefa NIK, Kwiatkowski zapowiada apelację

- Jestem usatysfakcjonowany tym orzeczeniem. Nie tylko zapadł wyrok, ale też zatriumfowała sprawiedliwość. (...) Na sali sądowej przemówiły dowody – powiedział PAP po wyroku prok. Rodzaj, który w 2018 r. odczytał akt oskarżenia w tej sprawie.

Z kolei Kwiatkowski zapowiedział złożenie apelacji. Po wyroku, w rozmowie z dziennikarzami, odniósł się do kwestii dowodów i ocenił, że „całe postępowanie było oparte o nagrania pocięte pod z góry założoną tezę". - Do tej pory nie mamy oryginałów tych nagrań - zaznaczył.

- Składaliśmy wnioski, żeby sąd doprowadził do sytuacji, żebyśmy mogli przeanalizować materiał dowodowy. Wiem, że trudno w to uwierzyć, oryginały podsłuchów zaginęły w trakcie rządów Prawa i Sprawiedliwości - mówił Kwiatkowski. Według niego cały proces oparty był o materiał dowodowy, którego - jego zdaniem - „nie ma".

- Ze stu kilkudziesięciu świadków żaden nie powiedział, że naciskałem na któregoś z członków komisji konkursowej, celem wybrania takiego, a nie innego kandydata - podkreślił Kwiatkowski.

Sędzia Maciej Gruszczyński, który był w składzie orzekającym w tej sprawie obok przewodniczącej Izabeli Szumniak i Marii Turek, powiedział na koniec ustnego uzasadnienia orzeczenia wygłoszonego przez Szumniak, że „sąd nie miał żądnych wątpliwości co do przebiegu zdarzeń" w tej sprawie. - Sąd chciał tym orzeczeniem dać wyraz, że takie standardy będą stosowane do wszystkich, czy to jest konkurs w ramach tego postępowania, czy to jest konkurs przed Krajową Radą Sądownictwa, czy to jest konkurs w sprawach o objęcie najwyższych posad w spółkach Skarbu Państwa. Sąd chciałby, aby te standardy obowiązywały powszechnie - podkreślił sędzia.

Krzysztof Kwiatkowski: Sąd skazał mnie bez dowodów

B. prezes NIK, senator KO Krzysztof Kwiatkowski, skazany przez sąd w sprawie obsadzania stanowisk w Najwyższej Izbie Kontroli, ocenił w stanowisku przekazanym PAP, że sąd podjął decyzję bez materiału dowodowego. Kwiatkowski zapowiedział apelację.

We wtorek Sąd Okręgowy w Warszawie wymierzył kary 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu senatorowi, b. prezesowi NIK Krzysztofowi Kwiatkowskiemu oraz 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu b. szefowi klubu PSL Janowi Buremu w sprawie dotyczącej obsadzania i konkursów na stanowiska w NIK w 2013 r. Wyrok jest nieprawomocny.

Kwiatkowski przekazał PAP, że będzie się odwoływał od wyroku, gdyż - jak podkreślił - sąd "podjął decyzję bez materiału dowodowego i z nagraniami, których nigdy nie odsłuchał". Ponadto, jak dodał, "stenogramy są inne niż ich treść".

- Przesłuchanych zostało ponad 130 świadków - wszyscy mówili, że nie wpływałem na decyzje żadnej z tych osób w rozstrzygnięciach konkursowych - stwierdził Kwiatkowski.

Jak powiedział, oryginały nagrań podsłuchanych rozmów, które miały być dowodem w sprawie, zaginęły w trakcie rządów PiS, a materiał, który trafił do sądu był "pocięty, zmanipulowany i niezgodny ze stenogramami".

Kwiatkowski zaznaczył też, że wyrok wydała sędzia, której mąż jest obrońcą w postępowaniu dyscyplinarnym Łukasza Piebiaka, sędziego, b. wiceministra sprawiedliwości, zamieszanego w tzw. aferę hejterską.

Sędzia Izabela Szumniak w uzasadnieniu wtorkowego wyroku wskazała, że sąd nie miał żadnej wątpliwości co do autentyczności materiału dowodowego.

Według sędzi, przesłuchani w sprawie świadkowie „zasadniczo nie mieli wiedzy o pozaprawnych i nieoficjalnych działaniach Krzysztofa Kwiatkowskiego i Jana Burego” w zakresie wyłonienia konkretnych osób na stanowiska w delegaturach NIK. Dodała jednak, że świadkowie „bez trudu rozpoznali głosy osób uczestniczących w dowodowych nagraniach rozmów telefonicznych, co potwierdzało ich autentyczność”. Wobec tego - podkreśliła sędzia - zeznania te należy uznać za „w znacznej części” wiarygodnie.

Proces dotyczący zarzutów nadużycia władzy przy obsadzaniu stanowisk w Najwyższej Izbie Kontroli w 2013 r. toczył się od 2018 r.

Akt oskarżenia w tej sprawie został skierowany przez prokuraturę w sierpniu 2017 r. Kwiatkowskiemu zarzucono cztery przestępstwa m.in. nadużycia władzy w związku z postępowaniami konkursowymi na stanowiska dyrektora delegatury NIK w Łodzi, wicedyrektora delegatury w Rzeszowie i wicedyrektora departamentu środowiska Izby. Natomiast Bury został m.in. oskarżony o podżeganie do nadużycia władzy przy okazji konkursów na stanowiska dyrektora delegatury NIK w Rzeszowie i jego zastępcy.

Sąd uniewinnił Kwiatkowskiego od jednego z czterech zarzutów, a Burego uniewinnił od jednego z trzech zarzutów. Obaj byli obecni we wtorek w sądzie - zgodzili się na podawanie nazwisk.

W sprawie oskarżony był też b. wicedyrektor rzeszowskiej delegatury NIK Paweł A. Jemu również sąd wymierzył karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Kary wobec wszystkich oskarżonych zostały zawieszone na okres próby dwóch lat. Jednocześnie sąd wymierzył grzywny - Kwiatkowskiemu i Buremu po 50 tys. zł, zaś Pawłowi A. - 30 tys. zł.

Marcin Jabłoński, Nina Leszczyńska (PAP)

mja/ nl/ mok/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (4)

dodaj komentarz
yaro800
7 lat do wyroku I instancji. SIEDEM LAT ! A teraz pewnie apelacja i kolejne 4 lata z gołowy. Polski wymiar sprawiedliwości nie istnieje. Zapaść to "ciężka" praca i PIS i PO. Wyobraźcie sobie, że oszuka was jakaś firma, to macie ze 3 lata prowadzenia śledztwa przez prokuraturę, która pod drodze spokojnie może parę razy umarzać,7 lat do wyroku I instancji. SIEDEM LAT ! A teraz pewnie apelacja i kolejne 4 lata z gołowy. Polski wymiar sprawiedliwości nie istnieje. Zapaść to "ciężka" praca i PIS i PO. Wyobraźcie sobie, że oszuka was jakaś firma, to macie ze 3 lata prowadzenia śledztwa przez prokuraturę, która pod drodze spokojnie może parę razy umarzać, a jak jesteście zawzięci to złoży akt oskarżenia, potem 7 lat I instancja, 4 lata II instancja i już po 14 latach macie prawomocny wyrok. W międzyczasie spółka może już zbankrutować, po 5 latach wyrzuci wszystkie dokumenty, SMS i billingi idą do kosza po 1 roku. A przede wszystkim może wyprowadzić majątek na wiele sposobów, może też na luzie zrobić "sztuczną" restrukturyzację i np. umorzyć wszelkie odsetki i np. 70% należności głównej. Po 14 latach zostajecie z niczym. O przepraszam, nie z niczym, z kosztami prawnymi i zszarganymi nerwami. W TAKIM KRAJU ŻYJECIE.
klimaciarz
w Polsce, większe wyroki dostają ”szczęściarze”, którzy się dali przyłapać z gwizdkiem od blanta...wszak szkodliwość społeczna zapalonego jointa, jest nieporównywalnie ”większa”, od kumoterstwa w szeregach władzy i kupczenie stanowiskami
energizerjohn51
Żaden nie przyznał się do winy i w nagrodę dostali wyrok w zawieszeniu. Ciekawe co by było jak by wyrazili skruchę? Przyznał by im sąd odszkodowania za cierpienia psychiczne? Takie rzeczy to tylko w Polsce z Tuskiem u władzy. W USA za samo trwanie w fałszu delikwent dostał by dodatkową dekadę...
to_i_owo
On jest z PO a tam sami niewinni

Powiązane: Polityka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki