[Aktualizacja - godz. 15:20] Sąd Najwyższy orzekł, że brytyjski rząd potrzebuje zgody parlamentu na uruchomienie procedury opuszczania UE.


Decyzja podjęta została większością głosów (8-3). Zdaniem Sądu Najwyższego, rząd ma prawo wypowiadać umowy międzynarodowe tylko wówczas, gdy nie zmieniają one brytyjskiego prawa. W przypadku opuszczania UE sytuacja ta nie zachodzi, ponieważ unijne prawa są jednym ze źródeł prawa w Wielkiej Brytanii. Jednocześnie postanowiono, że rząd Theresy May nie musi uzyskiwać zgody lokalnych władz Szkocji, Irlandii Północnej czy Walii.
W momencie odczytywania werdyktu, funt brytyjski zgodnie z oczekiwaniami (wymóg zgody parlamentu daje większe szanse na Brexit „łagodniejszy”, niż chce tego rząd) umacniał się względem dolara. Kilka chwil potem brytyjska waluta powróciła jednak do spadków. Warto jednak pamiętać, że już w ostatnich dniach, kiedy inwestorzy czekali na decyzję Sądu Najwyższego, obserwowaliśmy umocnienie funta.
Osłabienie funta widać także na parze GBP/PLN. Brytyjska waluta kosztuje 5,072 zł wobec 5,09 zł przed decyzją Sądu.
3 listopada Wysoki Trybunał Zjednoczonego Królestwa orzekł, że wszelkie kroki brytyjskiego rządu ws. Brexitu, m.in. dotyczące jego zainicjowania (uruchomienie słynnego artykułu 50. Traktatu Lizbońskiego), wymagają zgody parlamentu. Rząd Theresy May natychmiast odwołał się od tej decyzji właśnie do Sądu Najwyższego. Proces apelacyjny trwał od 5 do 8 grudnia, a swoje argumenty poza stroną rządową przedstawiali także przedstawiciele władz Szkocji i Walii, którzy popierają stronę parlamentarną.

Orzeczenie sądu nie zmienia planów czasowych rządu ws. Brexitu
Wtorkowa decyzja brytyjskiego Sądu Najwyższego nie wpłynie na plany rządu w Londynie, aby do końca marca uruchomić procedurę wychodzenia z Unii Europejskiej - zapowiedział rzecznik premier Theresy May.
Rzecznik podkreślił, że rząd szanuje decyzję sądu, który orzekł, że May potrzebuje zgody parlamentu do uruchomienia procedury z art. 50 traktatu lizbońskiego.
Oznajmił też, że wkrótce rząd przedstawi parlamentowi kolejne kroki.
Prokurator generalny Jeremy Wright oświadczył, że "oczywiście rząd jest rozczarowany z powodu takiego rezultatu". "Rząd zastosuje się do orzeczenia sądu i zrobi wszystko, co konieczne, by wprowadzić je w życie" - dodał.
Rząd: projekt ustawy ws. Brexitu w najbliższych dniach
Brytyjski minister odpowiedzialny za wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej David Davis zapowiedział we wtorek, że rząd "w najbliższych dniach" przedstawi projekt ustawy, która pozwoli na uruchomienie procesu opuszczania Wspólnoty.
"Będziemy działać szybko" - powiedział Davis, przedstawiając rządowe plany w Izbie Gmin. Jak dodał, projekt ustawy trafi pod obrady "w ciągu kilku najbliższych dni". Będzie to "możliwie najprostszy" projekt - zaznaczył.
Jak podkreślił, rząd wciąż spodziewa się, że rozpocznie procedurę wyjścia z UE przed końcem marca, co wielokrotnie zapowiadała już premier Theresa May.
"Szanujemy i cenimy niezależność naszego sądownictwa, a także zastosujemy się do wyroku, (...), ale nie zmienia on faktu, że Wielka Brytania opuści Unię Europejską i jest naszym obowiązkiem działać zgodnie z otrzymanymi od obywateli instrukcjami" - dodał Davis.
Odpowiadając na jego oświadczenie, Keir Starmer, który jest ministrem ds. Brexitu w gabinecie cieni Partii Pracy, zapowiedział, że jego ugrupowanie "zaakceptuje wynik referendum" w sprawie Brexitu z czerwca 2016 roku, ale zgłosi szereg poprawek do proponowanej ustawy, które "pozwolą pociągnąć rząd do odpowiedzialności".
Partia Pracy oczekuje, że Downing Street przedstawi szczegółowy plan negocjacji z pozostałymi 27 krajami UE. "Przemówienie premier May to nie plan, to nie wystarczy" - podkreślił, nawiązując do ubiegłotygodniowego wystąpienia szefowej rządu.
Starmer ocenił decyzję rządu o odwołaniu się od wyroku Wysokiego Trybunału (High Court) za "marnowanie pieniędzy i 82 dni".
Sturgeon zawiedziona wyrokiem Sądu Najwyższego
Pierwsza minister Szkocji Nicola Sturgeon podkreśliła we wtorek, że jest "zawiedziona" wyrokiem Sądu Najwyższego, który zdecydował, że brytyjski rząd nie ma prawnego obowiązku konsultacji w procesie wyjścia z Unii Europejskiej ze szkockim parlamentem.
Szefowa szkockiego rządu zaznaczyła jednak, że przyjęła ogólny wyrok Sądu Najwyższego, zobowiązujący rząd do uzyskania zgody obu izb brytyjskiego parlamentu, "z zadowoleniem". "To potępiający wyrok dla administracji, który wierzyła, że może naciskać na tzw. twardy Brexit, nie zwracając w ogóle uwagi na parlament" - oceniła.
Jak zapowiedziała, posłowie Szkockiej Partii Narodowej w parlamencie w Westminsterze będą współpracowali z innymi partiami, aby "zatrzymać marsz w kierunku +twardego Brexitu+". Jej zdaniem pomimo prawnej interpretacji Sądu Najwyższego, obowiązujące pozostaje także "jasne polityczne zobowiązanie" do konsultacji z lokalnym szkockim parlamentem.
Sturgeon dodała, że temat roli szkockiej administracji w procesie wyjścia z Unii Europejskiej zostanie także poruszony podczas przyszłotygodniowego posiedzenia Wspólnego Komitetu Ministerialnego (Joint Ministerial Committee), w którym zasiadają przedstawiciele wszystkich narodów wchodzących w skład Wielkiej Brytanii, a także premier Theresa May.
"Staje się jednak coraz bardziej klarowne, że głos Szkocji nie jest słyszany w ramach Wielkiej Brytanii. Deklaracje, że jesteśmy traktowani jako równy partner okazują się niczym innym jak pustą retoryką" - oceniła pierwsza minister Szkocji.
Wskazując na narastające zainteresowanie drugim referendum niepodległościowym w Szkocji, Sturgeon napisała, że obecna postawa brytyjskiego rządu "stawia przed nami fundamentalne pytania sięgające daleko poza członkostwo w Unii Europejskiej".
"Czy Szkocja jest zadowolona z tego, że jej przyszłość jest dyktowana przez coraz bardziej prawicowy rząd w Westminsterze (...) czy lepiej, żebyśmy wzięli naszą przyszłość we własne ręce? Staje się coraz bardziej oczywiste, że to wybór, którego musimy dokonać" - pytała retorycznie.
Michał Żuławiński B.pl/ PAP/




























































