Pożar w departamencie Żyrondy w południowo-zachodniej Francji jest nieprzewidywalny i rozwija się w sposób nieoczekiwany, co utrudnia jego gaszenie - powiedziała w niedzielę Sophie Brocas, szefowa prefektury departamentu. Dodatkowym utrudnieniem może być powrót upałów, przed czym ostrzegają meteorolodzy.


Brocas powiedziała dziennikarzom, że pożar „wciąż jest zjawiskiem nieprzewidywalnym”. „Jest połączeniem jednocześnie ognia, burzy i wiatru” - opisywała. Jak dodała, „to zjawisko wytwarza się w szczególności pod koniec dnia i w nocy, w sposób nieoczekiwany i z nieprzewidywalnymi skutkami”. Podkreśliła, że gdy tak wiele czynników jest niepewnych, działania są utrudnione.
Zjawisko, z którym mają do czynienia strażacy to pyrocumuloninmbus, czyli chmura typu burzowego, która wytwarza się nad wielkimi pożarami roślinności. Chmury tego typu wypiętrzają się do góry niekiedy na kilkanaście kilometrów, zasysają w atmosferę dymy i popiół i same wytwarzają silne porywy wiatru.
Wewnątrz chmury wytwarzają się również pioruny, które uderzają w żar na ziemi, w ten sposób wciąż podsycając pożar - powiedział agencji AFP Eric Brodardi, rzecznik Narodowej Federacji Strażaków. - Front pożaru (który zwykle porusza się zgodnie z wiatrem-PAP) bez przerwy zmienia pozycję. Walka jest niemożliwa; jesteśmy jak Dawid przeciwko Goliatowi - dodał Brocardi.
W tych warunkach strażacy w Żyrondzie koncentrują się na ochronie domów, licząc na pojawienie się w pożarze słabego punktu, bądź też nadejście deszczu. Jednak na razie prognozy tego nie przewidują.

Urząd meteorologiczny Meteo France spodziewa się, że na południowym zachodzie Francji od wtorku znów pojawią się upały. Temperatury mogą sięgnąć nawet 40 st. C.
Mimo tej skali pożar w Żyrondzie nie spowodował dotąd ofiar śmiertelnych, natomiast 75 strażaków jest rannych. Zniszczonych jest 240 domów.
Z Paryża Anna Wróbel (PAP)
awl/ adj/




























































