Brytyjska waluta bardzo pozytywnie reagowała podczas przemówienia premier Theresy May, w którym szefowa rządu Wielkiej Brytanii nakreśliła priorytety procesu rozwodowego z Unią Europejską.
[Aktualizacja, godz. 18:00] W reakcji na słowa May funt zaliczył największe dzienne umocnienie względem dolara od 1998 r. Kurs GBP/USD wzrastał nawet 2,8 proc. Przed godz. 18.00 para ta kwotowana była w okolicach 1,237, o 2,1 proc. w górę względem poniedziałkowego zamknięcia.
Theresa May powiedziała, że ostateczna umowa między Wielką Brytanią a Unią Europejską o Brexicie zostanie poddana głosowaniu w parlamencie. May zaznaczyła również, że w interesie Wielkiej Brytanii leży sukces UE, a rozpad Unii byłby sprzeczny z interesami kraju.
O 13:58 kurs GBP/USD wyniósł 1,2326 dolara za funta wobec ok. 1,2116 na początku przemówienia brytyjskiej premier. Oznacza to wzrost o 1,7% w godzinę i zwyżkę aż o 2,6% względem poziomu z zamknięcia poniedziałkowych notowań.
Szterling umocnił się także wobec euro. Kurs EUR/GBP obniżył się o 1,65%, do 86,71 eurocentów za jednego funta.
Na polskim rynku przełożyło się to na wzrost notowań funta powyżej pięciu złotych. O 14:00 za brytyjską walutę płacono 5,0375 zł, a więc o blisko dziewięć groszy więcej niż w poniedziałek.
Premier W. Brytanii: Brexit musi oznaczać kontrolę nad imigracją z Europy
Brexit musi oznaczać kontrolę nad tym, ilu obywateli krajów europejskich przybywa do W. Brytanii, i to właśnie Londyn zamierza uzyskać - oświadczyła we wtorek premier Theresa May. Zapewniła, że nie chce, by Brexit stał się początkiem końca Unii Europejskiej.
"Nasza decyzja (o wystąpieniu z UE - PAP) nie zawsze spotyka się ze zrozumieniem u naszych przyjaciół i sojuszników w Europie; wiele osób obawia się, że będzie to początek wielkiego upadku UE. Chcę jednak jasno powiedzieć, że nie chcę, by do tego doszło. Nie leżałoby to w jak najlepiej pojmowanym interesie Wielkiej Brytanii" - podkreśliła May.
Dodała, że wraz z wystąpieniem Wielkiej Brytanii z unijnego rynku jej kraj przestanie wpłacać "ogromne sumy" do unijnego budżetu. "Być może będą konkretne programy unijne, w których będziemy chcieli uczestniczyć, ale skończą się czasy wpłacania wielkich składek przez Wielką Brytanię" - podkreśliła brytyjska premier.
May: Obywatele UE "nadal mile widziani" po Brexicie
Brytyjska premier Theresa May powiedziała w specjalnym wystąpieniu we wtorek, że obywatele krajów Unii Europejskiej będą "nadal mile widziani" w Wielkiej Brytanii po wystąpieniu tego państwa ze Wspólnoty oraz że chce jak najszybciej zagwarantować ich prawa.
Podkreśliła, że jej kraj nie chce dążyć do "połowicznej obecności" w UE.
Zapowiedziała też, że w brytyjskim parlamencie odbędzie się głosowanie w sprawie Brexitu oraz że Wielka Brytania wyjdzie spod jurysdykcji Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
May zapowiada wyjście Wielkiej Brytanii z unijnego rynku
Wielka Brytania będzie dążyła nie do zachowania członkostwa w rynku UE, lecz do jak największego dostępu do niego - oświadczyła premier Theresa May we wtorek. Dodała, że jej kraj będzie chciał wypracować ambitne porozumienie o wolnym handlu z UE.
Szefowa brytyjskiego rządu powiedziała, że jej kraj chce prowadzić handel z partnerami na całym świecie oraz że zaczęła już kontaktować się z innymi krajami w tej kwestii.
Dodała, że "jest otwarta" na propozycje porozumienia w sprawie nowej umowy celnej z UE.
"Rozmowy ws. Brexitu potrwają dwa lata"
Premier Wielkiej Brytanii Theresa May powiedziała we wtorek, że chce, by negocjacje z UE w sprawie Brexitu zakończyły się w ciągu dwóch lat, zaznaczyła jednak, że porozumienie powinno być realizowane stopniowo, by uniknąć zbyt radykalnej zmiany.
May ostrzegła UE przed chęcią "ukarania" Wielkiej Brytanii za wystąpienie ze Wspólnoty. "Nie byłoby to postępowanie przyjaciela" - oceniła.
Droga przed nami będzie niekiedy niepewna, ale Wielka Brytania wyłoni się na jej końcu jako silniejszy kraj - zapewniła.
May: Przestaniemy wpłacać ogromne sumy do unijnej kasy
Brytyjska premier Theresa May ogłosiła we wtorek, że z chwilą wystąpienia z unijnego wspólnego rynku Wielka Brytania przestanie przekazywać ogromne sumy do budżetu UE. To uszczupli unijną kasę w przyszłości, bo Londyn płaci jedną z najwyższych składek.
Wielka Brytania jest jednym z płatników netto do unijnego budżetu, co oznacza, że więcej do niego wpłaca niż z niego otrzymuje.
Według danych Komisji Europejskiej, w 2015 roku brytyjska składka do budżetu UE, obliczona na podstawie wielkości PKB, wyniosła 20,599 mln euro. Ale wkład Londynu do unijnej kasy pomniejszony jest o tzw. rabat brytyjski, który w 2015 r. wyniósł 6,038 mln euro. Ten wynegocjowany w 1984 r. upust we wpłatach do unijnej kasy wynika z tego, że Wielka Brytania w niewielkim stopniu korzysta z unijnych funduszy rolnych, pochłaniających wciąż dużą część wydatków UE.
Do unijnego budżetu trafia też z Wielkiej Brytanii, tak jak z pozostałych krajów Unii, część dochodów z podatku VAT (3,737 mln euro w 2015 r.) oraz tzw. tradycyjne zasoby własne, czyli cła, opłaty rolne oraz opłaty wyrównawcze od cukru i izoglukozy.
Wydatki UE w Wielkiej Brytanii wyniosły w 2015 r. 7,457 mln euro.
Najwięcej do unijnego budżetu wpłacają Niemcy; w 2015 r. składka na podstawie wielkości PKB wynosiła 20,238 mln euro. Następne są Francja (14,661 mln euro) i Włochy (11,613 mln euro). Polska składka do unijnej kasy wynosiła w 2015 r. 2,897 mln euro - wynika z zestawienia KE. Z kolei wydatki UE w Polsce wyniosły 13,357 mln euro. Polska, która w największym stopniu korzysta z unijnych funduszy, może też stracić najwięcej na pomniejszeniu przyszłego budżetu UE.
We wtorkowym wystąpieniu brytyjska premier zapowiedziała, że Wielka Brytania wraz z Brexitem opuści wspólny rynek UE i będzie chciała wynegocjować nowe porozumienie o wolnym handlu, bez zachowania dotychczasowych czterech swobód. Zaakcentowała, że kraj ten przestanie wpłacać "ogromne sumy" do unijnego budżetu. "Być może będą konkretne programy unijne, w których będziemy chcieli uczestniczyć, ale skończą się czasy wpłacania wielkich składek przez Wielką Brytanię" - podkreśliła.
May chce złożyć formalny wniosek w sprawie wystąpienia z UE do końca marca br. Zgodnie z unijnym traktatem, który daje dwa lata na uregulowanie warunków wystąpienia z UE, Brexit będzie musiał nastąpić w marcu 2019 r., czyli jeszcze przed zakończeniem wieloletniego budżetu UE na lata 2014-2020.
Na razie nikt w UE nie wie, co Brexit będzie oznaczać dla obecnego wieloletniego budżetu; zależy to od wyniku negocjacji między Londynem a pozostałymi państwami członkowskimi. Przedstawiciele niektórych krajów UE już oświadczyli, że uważają, iż Wielka Brytania powinna dotrzymać swych zobowiązań finansowych wobec obecnego budżetu UE.
Taką opinię wyraził w listopadzie ub. roku wiceminister spraw zagranicznych Konrad Szymański. Jak tłumaczył, UE razem z Wielką Brytanią uzgodniła zobowiązania finansowe wobec unijnego budżetu do roku 2020. "Wewnętrzna sytuacja w jednym z krajów członkowskich nie może automatycznie skutkować wygaszeniem tego typu obligacji" - ocenił minister. "To logiczne i jasne stanowisko, że zobowiązania, co do których Wielka Brytania sama dobrowolnie przystała, powinny być respektowane" - dodał.
Niektórzy urzędnicy UE wskazują m.in., że po Brexicie nadal będzie trzeba wypłacać emerytury dla byłych pracowników unijnych instytucji z Wielkiej Brytanii i Londyn powinien uczestniczyć w finansowaniu tych wydatków.
KK/PAP



























































