Niespełna dwa tygodnie musieliśmy czekać na nowe rekordy wszech czasów w wykonaniu czołowych amerykańskich indeksów. Świeże szczyty zostały okraszone trzema bilionami dolarów kapitalizacji Nvidii.


Akcje Nvidii podrożały w środę o 5,14% i na zamknięciu sesji osiągnęły cenę 1 224,40 dolarów. To daje 3,011 bln dolarów wartości rynkowej. W ten sposób firma z Santa Clara znalazła się w liczącym sobie trzy korporacje gronie „trójbilionerów”. Bo tylko dwie inne giełdowe spółki warte są ponad trzy biliony dolarów: Microsot (3,15 bln USD) oraz Apple (3,003 bln USD).
Ale tym razem zwyżkowały nie tylko notowania Nvidii. W górę szedł prawie cały amerykański rynek akcji, choć nadal ton hossie nadawały wielkie technologiczne quasi monopole. Akcje Mety zyskały 3,75%, Microsoftu 1,8%, Broadcomu 6,25%, zaś AMD o blisko 4%. Po mniej więcej 1% podrożały też walory Apple’a, Google’a oraz Amazona.
Dzięki temu Nasdaq zawędrował 1,96% w górę i zakończył środową sesję na rekordowo wysokim poziomie 17 187,90 punktów. Tak samo jak S&P500, który poszedł w górę o 1,19% i zameldował się na wysokości 5 354,20 pkt. Wybicie ponad majowe szczyty było więcej niż przekonujące i nie pozostawiało wątpliwości, że giełdowe byki niepodzielnie władają na Wall Street.
Zaryzykowałbym jednak twierdzenie, że środowej zwyżki by nie było, gdyby nie sygnały, jakie w ostatnich dniach wysyła rynek długu. W zaledwie tydzień rentowność 10-letnich obligacji rządu USA spadła z przeszło 4,60% do niespełna 4,30%. Dochodowosć 2-latek obniżyła się z 5% do 4,735%.

To jasny sygnał, że inwestorzy wciąż wierzą w obniżki stóp procentowych w Rezerwie Federalnej. Po rynku krążą plotki, że na pierwsze cięcie Fed może zdecydować się już w lipcu. Jednak póki co to tylko spekulacje, których szanse realizacji rynek terminowy wycenia na niespełna 20%. Ale już obniżka na wrześniowym posiedzeniu FOMC obstawiana jest z 70-procentowym prawdopodobieństwem. To wyraźnie więcej niż jeszcze tydzień temu.
Zmiana oczekiwań nastąpiła za sprawą serii słabszych (ale nie katastrofalnie słabszych) danych makro z USA. Majowy raport ADP pokazał tylko 152 tys. nowych etatów utworzonych w maju w sektorze prywatnym. Liczono na 175 tys. wobec 188 tys. odnotowanych w kwietniu. Poniżej krytycznej wartości 50 punktów znalazł się subideks zatrudnienia w majowym badaniu ISM dla sektora usług. W poprzednich dniach dowiedzieliśmy się, że w kwietniu znacznie spadła liczba wakatów wg. ankiety JOLTS, a z przemysłu (indeks ISM) nie dochodzą jakiekolwiek oznaki ożywienia.
To wszystko może skłonić Powella i spółkę do porzucenia polityki „wyżej na dłużej” i przedwczesnego obniżenia stopy funduszy federalnych. Przedwczesnego, czyli w sytuacji, gdy inflacja od blisko roku nie chce już spadać i utrzymuje się wyraźnie powyżej 2-procentowego celu. Przed czerwcowym posiedzeniem Komitetu poznamy jeszcze majowy raport z rynku pracy (to już w piątek) oraz majowy odczyt CPI dla USA (to w przyszłą środę).





























































