Kredytobiorcy spierający się z bankami zyskali jesienią zeszłego roku nowe wsparcie. Rzecznik Finansowy może m.in. żądać od kredytodawców wyjaśnień, gdy reklamacja klienta zostanie odrzucona. Z pomocy rzecznika chętnie korzystają posiadacze kredytów walutowych, a jedną ze spornych kwestii może być sposób obliczania całkowitego kosztu kredytu.
Kilka miesięcy temu donosiliśmy o „nowym froncie” otwartym przez kredytobiorców spłacających kredyty denominowane i indeksowane do walut obcych. Zarzuty podnoszone przez klientów zwykle dotyczą sposobu ustalania oprocentowania (jak w przypadku „Nabitych w mBank”) i dopuszczalności klauzul indeksacyjnych oraz pobierania spreadu. W październiku 2015 r. grupa kredytobiorców zwróciła uwagę na fakt, że w niektórych umowach banki zaniżały prognozowany koszt kredytu. Przedstawiciele frankowców złożyli w tej sprawie doniesienie do UOKiK.
W serwisie odfrankujkredyt.info pojawił się kilka dni temu opis sprawy, w której kredytobiorca zdecydował się zwrócić o pomoc do Rzecznika Finansowego. Przypomnijmy, że instytucja ta nadzoruje m.in. sposób, w jaki banki rozpatrują reklamacje klientów i ma szereg instrumentów pozwalających skutecznie wyegzekwować wyjaśnienia.
Czy całkowity koszt kredytu uwzględnia spread?
Kredytobiorca zaciągnął w Polbanku EFG (dziś Raiffeisen Polbank) dwa zobowiązania. Jednym z nich była pożyczka hipoteczna denominowana w walucie obcej. Ponieważ kwota pożyczki mieściła się w obowiązującym wówczas zakresie obowiązywania ustawy o kredycie konsumenckim (poniżej 80 tys. zł), bank był zobowiązany zaprezentować klientowi całkowity koszt kredytu. Jak wskazuje klient skarżący się na kredytodawcę, przy wyliczeniu tej wartości bank nie uwzględnił różnicy pomiędzy kursem kupna a kursem sprzedaży waluty, co poskutkowało wpisaniem do umowy zaniżonego całkowitego kosztu kredytu.
Klienci (współkredytobiorcy) złożyli w banku oświadczenie woli o uchyleniu się od umowy. Wskazali, że została ona zawarta w oparciu o błędnie wyliczony koszt. W odpowiedzi bank podkreślił, że sporny parametr został wyliczony we właściwy sposób i nie ma podstaw prawnych do uznania żądań kredytobiorców. Odwołał się także do zapisu mówiącego o nieuwzględnianiu w kalkulacji ewentualnych różnic kursowych. W ten sposób wyczerpana została droga reklamacyjna, a klienci zwrócili się do Rzecznika Finansowego.

Rzecznik – różnica kursów to nie „zmienność w czasie”
Rzecznik Finansowy zwrócił w piśmie przesłanym do banku uwagę, że „jest oczywistym, iż zarówno koszt kredytu jak i jego oprocentowanie, to najważniejsze dla klienta banku elementy zawieranej umowy”. Rzecznik podkreślił, że kredytodawca odpowiadając na reklamację, nie wskazał metodologii wyliczania całkowitego kosztu kredytu ani nie przedstawił wyliczeń, mimo że klient wnioskował o udzielenie takich informacji. Odniósł się także do kwestii kursów walutowych – „W niniejszej sprawie – gdzie bank stosował dwa różne kursy (kupna do wypłaty i sprzedaży do spłaty) ryzyko kursowe nie występowało. Różnica tych dwóch parametrów jest konsekwencją polityki banku, a nie zmienności kursu w czasie”. Rzecznik wskazuje, że nie wiadomo, czy o tym fakcie poinformowano kredytobiorcę.
Korzystając ze swoich uprawnień, Rzecznik zwrócił się do banku z żądaniem m.in. przekazania metodologii wyliczania RRSO i całkowitego kosztu kredytu tak, aby klient mógł zweryfikować składowe wyliczenia. Bank został także wezwany do udzielenia odpowiedzi na pytanie, czy przy określaniu kosztu kredytu wzięto pod uwagę różnicę wynikającą ze stosowania różnych kursów do wypłaty i spłaty zobowiązania.
Ile banki zarobiły na kredytach walutowych?

W latach 2000-2015 łączny wynik odsetkowy banków wypracowany na hipotecznych kredytach walutowych wyniósł 12,9 mld zł, a wynik z prowizji 1,6 mld zł. Dodatkowo dokonując wymiany walut kredytodawcy zarobili 5,5 mld zł. Takie dane znajdziemy w raporcie przygotowanym przez Komisję Nadzoru Finansowego w odpowiedzi na prośbę Kancelarii Prezydenta.
Kredytobiorcy przebijają informacyjną blokadę
Przedstawiona sprawa nie została jeszcze zakończona. Zgodnie z ustawą o Rzeczniku Finansowym bank ma 30 dni na przedstawienie swojego stanowiska i dostarczenie żądanych dokumentów. Przypadek ten pokazuje jednak jasno, że nowa instytucja może okazać się istotną pomocą dla klientów zmagających się z bankami. Interwencja rzecznika pozwala rozbić swoistą blokadę informacyjną, stosowaną czasem przez instytucje finansowe i polegającą na udzielaniu zdawkowych odpowiedzi na składane wnioski i reklamacje.
Zgodnie ze sprawozdaniem Rzecznika Finansowego, jednym z najczęściej poruszanych tematów we wnioskach konsumentów są właśnie kredyty denominowane w walutach obcych, a w szczególności kwestia zasad przeliczania zobowiązania i spłat na walutę polską.































































