[Aktualizacja godz. 16:35] Osłabienie dolara, umocnienie funta i złotego, złoto w dół, ropa w górę, giełdy azjatyckie lekko w górę, giełdy europejskie w górę – tak w ekspresowym tempie wygląda wtorkowe popołudnie na rynkach finansowych na świecie. Rynkowy sentyment zatem jest kompletnie odwrotny od tego, który panował jeszcze w poniedziałek.


Około godz. 16.35 euro kosztowało 4,42 zł, dolar - 4 zł, frank szwajcarski - 4,08 zł, a funt - 5,34 zł.
Brytyjski funt umacnia się we wtorkowe popołudnie, po tym jak w poniedziałek zanotował najniższe od 1985 roku notowania w stosunku do dolara. Brytyjskiej walucie nie zdołało już zaszkodzić obniżenie ratingu przez dwie z trzech kluczowych agencji ratingowych – S&P Global Ratings oraz Fitch Ratings. S&P obniżył rating Wielkiej Brytanii o dwa poziomy, do AA z wcześniejszego AAA, który jest najwyższym możliwym ratingiem w skali stosowanej przez S&P. Fitch natomiast obniżył rating o jeden poziom, do AA z wcześniejszego AA+. Poziom AA+ jest drugim możliwym najwyższym poziomem w skali tej agencji.
Jeszcze w poniedziałek funt szorował po trzydziestojednoletnim dnie (minimum na poziomie 1,31205), jednak od tego czasu zyskał na wartości niemal 2%. We wtorek po południu brytyjska waluta zyskuje do dolara niemal 1% i jest notowana na poziomie 1,33301.
Wokół poziomu 1,10 od początku tygodnia krążą notowania eurodolara. Po wczorajszych spadkach, dziś euro odbudowuje siły i zyskuje do dolara 0,6%. Po południu para walutowa EUR/USD notowana była na poziomie 1,1086.
Wtorek jest dobrym dniem dla polskiej waluty – złoty zyskuje po kilka groszy do głównych walut światowych. Najwyraźniej widać to na notowaniach par dolarowej i frankowej. Kurs USD/PLN przebił granicę 4 zł, umacniając się o ponad 1,5%. Umocnienie w podobnej skali jest udziałem kursu franka, gdzie wyraźnie spadliśmy poniżej poziomu 4,1 zł, natomiast za euro trzeba zapłacić 4,429 zł, co oznacza umocnienie złotego o niespełna jeden procent.
Spore odbicie jest także udziałem polskiej giełdy – już po pierwszym kwadransie sesji główne indeksy notowały ponad jednoprocentowe wzrosty i utrzymują je także we wtorek po południu. Indeks mWIG40 jest tutaj liderem, zyskując 1,8%, notowany jest na poziomie 13372,44 pkt. WIG20 rośnie o 1,6% do 1760,1 pkt. Największe, ponad 4-procentowe wzrosty wśród spółek wchodzących w skład indeksu WIG20 notują Eurocash, KGHM i PGNiG.
Takie zachowanie polskiej giełdy jest zgodne z trendami na niemal wszystkich bez wyjątku rynkach europejskich. Po wczorajszych wyraźnych 2-3-procentowych spadkach, najważniejsze europejskie giełdy notują dziś podobnej skali odbicie. Niemiecki DAX, francuski CAC i brytyjski FTSE zwyżkują w podobnej, ponad 2-procentowej skali. W ten sposób rynki próbują zapomnieć o swoim najgorszym dwusesyjnym zachowaniu od początku kryzysu finansowego w 2008 roku.
W czasie ostatnich dwóch sesji brytyjskie banki spotkał prawdziwy pogrom, ich kursy spadały o kilkanaście procent na sesję. Dziś banki notowane są na zielono, ale w porównaniu do wcześniejszych spadków, odbicie można uznać za mało satysfakcjonujące, w najlepszym przypadku sięga kilku procent. Notowania Deutsche Banku zwyżkują dziś o ponad 3%, po tym, jak w poniedziałek znajdowały się na historycznych minimach. Tak, jak funtowi nie zaszkodziło wczoraj obniżenie ratingów, tak niemieckiemu kolosowi nie zaszkodziła na razie informacja, że George Soros od piątku gra na spadek akcji tego banku.
Zgodnie z rynkowym schematem zachowują się także notowania najważniejszych surowców. Spadają notowania złota, które zwyżkowały w czasie spadków na giełdach. Dziś po południu za uncję złota trzeba zapłacić 1311 dolarów, czyli o 1,25% mniej niż na zakończeniu poniedziałkowych notowań.
O ponad 1,5% odbijają natomiast notowania ropy – cena baryłki ropy brent wynosi 48,9 dolara.































































