

Polski rynek obligacji korporacyjnych Catalyst w ostatnich latach znajduje się w stabilnym i bardzo wyraźnym trendzie wzrostowym. Najlepiej obrazuje to sam wzrost wartości notowanych obligacji z 6,8 mld złotych w 2009 roku, czyli roku jego powstania, do 68,8 mld złotych w 2016 roku.
Wzrost o ponad 900 proc. w 7 lat robi wrażenie. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele, poczynając od zmiany nastawienia inwestorów i emitentów do obligacji, kryzysu finansowego (zwrócenie się inwestorów w kierunki bezpieczniejszych aktywów jakimi są obligacje), a kończąc na elastyczności jaką zapewniają obligacje. Jednak nie można zapominać o tym, że każdy trend, nawet najbardziej zrównoważony i pewny, może ulec odwróceniu lub korekcie. Przed rynkiem obligacji korporacyjnych wciąż stoi wiele poważnych przeszkód i wyzwań, które wymagają przezwyciężenia.
Na początek skupmy się na pierwszej przywołanej
informacji, czyli wzroście wartości obligacji notowanych na
Catalyst. W 2009 roku wynosiła ona 6,8 mld złotych, w 2010 roku –
17,3 mld (wzrost r/r 154 proc.), w 2012 – 46,4 mld, w 2014 – 56,1
mld, a w 2016 – 68,8 mld złotych. Widoczny jest tutaj dynamiczny
wzrost rynku w latach 2010-2012, średniorocznie o 90 proc., a
następnie spadek jego tempa do 10 proc. średniorocznie w latach
2013-2016. Oznacza to, że rynek Catalyst w latach 2010-2016 rósł
przeciętnie o 39 proc. rocznie. Te dane wskazują na dużą siłę
trendu wzrostowego na rynku długu korporacyjnego w Polsce. Ukazują
jednak także spadek tempa wzrostu – z 90 proc
w latach
2010-2012 do 10 proc. w latach 2013-2016. Dane ta mogą wydawać się
niepokojące, jednak spowolnienie tłumaczyć można wkraczaniem
przez Catalyst w fazę dojrzałości i zakończeniem etapu
dynamicznego rozwoju. Świadczy to pozytywnie o trendzie panującym
na rynku i jego stabilności.
Zobacz także
Kolejnymi danymi ukazującymi siłę trendu
wzrostowego na Catalyst jest liczba emitentów oraz serii
wyemitowanych obligacji. W 2011 roku, czyli dwa lata od powstania
Catalyst-u, liczba emitentów obligacji korporacyjnych wynosiła 66,
a liczba serii 140. Rok później było to odpowiednio 121 (83 proc.
r/r) emitentów i 244 serii (74 proc. r/r), w 2013 – 134 (11 proc.
r/r) emitentów i 302
(24 proc. r/r) serii. W 2014 i 2015 liczba
emitentów wynosiła odpowiednio 149 i 148, a liczba serii 361 i 360.
Natomiast ostatni rok zakończył się drugim od 2009 roku spadkiem
liczby emitentów do 133
( -10 proc. r/r), a liczba serii
wyniosła 385. Zatem średnioroczna dynamika wzrostu liczby firm
oferujących obligacje w latach 2012-2016 wyniosła 15 proc., a serii
wyemitowanych obligacji – 22 proc.

Rozpoczynając analizę tych danych widać, że na
początku istnienia Catalyst tj. w latach 2012-2014 był wyraźny
wzrost zarówno liczby emitentów jak i serii obligacji, później w
roku 2014 i 2015 wartości pozostały te same, a następnie nastąpił
spadek o 10 proc. r/r liczby emitentów oraz wzrost liczby serii o 7
proc. r/r w roku 2016. Można powiedzieć, że początkowe dynamiczne
wzrosty wynikały
z wchodzenia firm na nowy rynek jakim był
Catalyst. Zjawisko to jest typowe dla nowo powstałych systemów
notowań instrumentów finansowych. Natomiast późniejsza
stabilizacja liczby emitentów,
a nawet ich lekki spadek, wynika
między innymi z opuszczenia rynku przez takie podmioty jak Dayli
Polska, Property Lease Fund, Topmedical czy też Włodarzewska, a
więc emitentów, którzy nie wykupili swoich obligacji. Wpływ na to
miało także wyjście z rynku Catalyst podmiotów które nigdy nie
powinny się na nim znaleźć – np. z powodu bardzo złych danych
finansowy; emisji obligacji „ratunkowych”, bez których firma nie
byłaby w stanie dalej funkcjonować (Fluid S.A.) czy wielkości
emisji nieadekwatnej do rozmiarów firm i jej możliwości
finansowych. W dłuższym horyzoncie czasowym może mieć to
pozytywny wpływ na Catalyst, poprzez wyeliminowanie z niego
najbardziej ryzykownych papierów i zmniejszenie liczby default-ów –
ilość obligacji zostanie zastąpiona przez ich jakość.
Ostatnią z najważniejszych danych dotyczących
Catalyst-u jest wartość obrotów, to znaczy suma wartości
transakcji sesyjnych i transakcji pakietowych (powyżej 100 tys.
złotych). W 2010 roku wartość ta wynosiła 713 mln złotych, rok
później już 1 mld 492 mln (109 proc. r/r), a w 2012 roku
2 mld
97 mln (41 proc. r/r). Następnie 2013 rok jest ostatnim ze
wzrostowych lat, w którym wartość obrotów obligacjami
korporacyjnymi wyniosła 2 mld 795 mln (33 proc. r/r). W latach
2014-2016 wartości obrotów zmniejszała się, wynosząc w 2014 roku
2 mld 32 mln (-27 proc. r/r), w 2015 spadając jeszcze niżej do
poziomu 1 mld 771 mln, aby w 2016 odbić do wartości 2 mld 67 mln
złotych. Widzimy tu dynamiczny wzrost wartości obrotów w
pierwszych latach po powstaniu Catalyst-u, następnie spadek w latach
2014 i 2015 i odbicie w roku 2016. Niski poziom obrotów,
a także
ich wahania wytłumaczyć można wewnętrzną specyfiką Catalyst-u i
jego uczestników - zarówno inwestorzy indywidualni, jak i fundusze
inwestycyjne z reguły stosują strategię trzymania obligacji do
momentu wykupu przez emitenta, tym samym na własne życzenie
zmniejszając płynność rynku. Wraz z dalszym rozwojem zarówno
Catalyst-u jak i świadomości inwestorów, płynność rynku powinna
ulec poprawie.
Przyczyn dynamicznego wzrostu Catalyst-u jest
wiele, zatem postaram się omówić te najważniejsze. Wychodząc z
pozycji inwestora, ważnym aspektem są niskie stopy procentowe,
które spowodowały spadek oprocentowania lokat do 1-2 proc. w skali
roku. Inwestorzy indywidualni szukając zatem alternatywnych sposobów
lokowania pieniędzy, związanych z większym ryzykiem, ale też 2-3
krotnie wyższą stopą zwrotu, zwrócili się ku obligacjom
korporacyjnym. Aktywa funduszy
w obligacjach przedsiębiorstw
zwiększyły się z poziomu około 2 mld złotych w 2011 do ponad 15
mld w styczniu 2017 roku, widzimy tu zatem wzrost o około 650 proc.
w przeciągu 6 lat. Kolejną
z przyczyn, wychodząc tym razem z
pozycji emitenta obligacji korporacyjnych, jest zmiana nastawienia
przedsiębiorców do finansowania swojej działalności poprzez
instrumenty dłużne. Widać tutaj wyraźny rozwój świadomości
firm w tym zakresie oraz coraz częstsze zwracanie się ku
dywersyfikacji źródeł pozyskiwania kapitału poprzez emisję
obligacji. W 2009 roku firmy posiadały 222 mld zł kredytów w
bankach oraz zaledwie 12,2 mld zł zobowiązań wobec obligatariuszy.
W roku 2012 było to odpowiednio 272 i 31,4 mld zł, natomiast w 2014
już 301 i 52,7 mld zł. Zatem średnioroczna dynamika wzrostu
zadłużenia przedsiębiorców w bankach wynosiła zaledwie 8 proc.,
podczas gdy średnioroczna dynamika wzrostu finansowania poprzez
obligacje korporacyjne wynosiła 44 proc. Analiza została oparta o
wartości dotyczące całego rynku obligacji korporacyjnych, bez
obligacji wyemitowanych przez banki. Z innych przyczyn wymienić
można między innymi kryzys finansowy i odwrócenie się inwestorów
indywidualnych oraz instytucjonalnych od rynku akcyjnego na rzecz
właśnie korporacyjnego (pośrednio związane z przyczynami
wymienionymi wyżej). Ważny był również wzrost świadomości
inwestycyjnej inwestorów indywidualnych, którzy nie akceptując
zbyt dużego ryzyka właśnie w obligacjach korporacyjnych widzieli
alternatywę zarówno dla innych inwestycji jak i dla lokat. Warto
też wspomnieć o tym, że niektóre obligacje, te bardziej
ryzykowne, mogą dawać ponadprzeciętną stopę zwrotu co zachęciło
niektórych inwestorów do lokowania pieniędzy właśnie w te
aktywa.
Warto omówić również wewnętrzną specyfikę
rynku Catalyst, ukazując tym samym jego mocniejsze oraz słabsze
strony. Po pierwsze polscy emitenci obligacji korporacyjnych nie
posiadają nadanych ratingów inwestycyjnych (poza nielicznymi
wyjątkami), ponieważ polskie przepisy tego nie wymagają. Z
pewnością jest to czynnik odwracający uwagę zagranicznych
inwestorów od obligacji polskich firm, tym samym zmniejszając na
nie popyt, co prowadzi do mniejszej liczby przeprowadzanych emisji,
ale także ich wolumenu. Wynika to poniekąd z tego, że w Polsce
poza przypadkami wymienionymi powyżej, większość emitentów
(których i tak nie ma za wielu) stanowią małe i średnie firmy,
których po prostu nie stać na luksus zapłacenia agencji ratingowej
za przyznanie oceny inwestycyjnej. Jednak władze Giełdy Papierów
Wartościowych wraz z Instytutem Analiz
i Ratingu oraz Polskim
Funduszem Rozwoju dostrzegają ten problem i planują powołać do
życia polską agencję ratingową, która ma wystawiać oceny
wiarygodności kredytowej właśnie małym
i średnim spółkom.
Warto zwrócić uwagę na fakt, że w Polsce
istnieją właściwie cztery podstawowe grupy emitentów – banki
(największa z nich), windykatorzy, deweloperzy oraz spółki z
branży paliwowo-energetycznej. Mała różnorodność emitentów
ogranicza możliwość dywersyfikacji naszego portfela. Jest to
czynnik, który zniechęca niektórych inwestorów do tego rynku. Na
koniec warto ukazać cechę, która wyraźnie przyciąga inwestorów
do polskiego rynku długu, poprzez wyraźnie zmniejszenie ryzyka
inwestycyjnego – większość obligacji korporacyjnych notowanych
na Catalyst jest zmiennokuponowa. Oznacza to, że w wyniku zmiany
stóp procentowych, zmienia się również stopa zwrotu wynikająca
z obligacji. Dzieje się tak za sprawą oparcia oprocentowania o
WIBOR. Kiedy rosną stopy procentowe, rośnie WIBOR, a tym samym
oprocentowanie obligacji. Odwrotna sytuacja zachodzi w przypadku
spadku stóp. Zapewnia to inwestorom większą elastyczność,
mniejsze ryzyko inwestycyjne oraz przede wszystkim ograniczenie
wahania cen obligacji, a tym samym ich rentowności.
Catalyst w przeciągu 7 lat stał się dojrzałym i
największym w naszej części Europy rynkiem obligacji
korporacyjnych. W pierwszych latach swojego istnienia znajdował się
w dynamicznym trendzie wzrostowym, obecnie wciąż się rozwija, choć
stabilniej niż wcześniej. Po przedstawieniu drogi jaką przeszedł,
omówieniu jego specyfiki, a także ukazaniu wyzwań jakie przed nim
stoi, można powiedzieć, że Catalyst ma przed sobą ogromne
perspektywy, pomimo problemów z jakimi się mierzy. W przeciągu
następnych kilku lat, dowiemy się, czy Catalyst sprostał
oczekiwaniom jakie są
i będą przed nim stawiane, ale na
podstawie powyższej analizy można stwierdzić, że najbardziej
prawdopodobnym scenariuszem na przyszłość dla Catalyst jest
kontynuacja wzrostowego trendu.
Szymon Gil, makler papierów wartościowych, Dom Maklerski Michael/Ström































































