Ostatnie dni przebiegały pod znakiem dramatycznej wyprzedaży akcji na światowych giełdach. Najpierw inwestorzy żyli sporem wokół limitu zadłużenia dla amerykańskiego rządu. Następnie przypomniał o sobie europejski kryzys finansów publicznych. Tłem dla sytuacji na rynkach były rozczarowujące raporty, które powoli odsłaniały słabość światowej gospodarki.
Mimo że amerykańscy politycy zażegnali kryzys, a Europejski Bank Centralny zapowiedział skupowanie obligacji Włoch i Hiszpanii, to sytuacja na rynkach pozostała bardzo napięta. Wszystko przez decyzję Standard & Poor's – agencja pozbawiła Stany Zjednoczone elitarnego ratingu AAA oraz ostrzegła przed możliwością kolejnych cięć. Decyzja była podyktowana niezdolnością Kongresu i rządu do rzeczywistej naprawy finansów publicznych oraz pogorszeniem perspektyw gospodarki.
Rezerwa Federalna w trackie dwóch interwencji wpompowała na rynki finansowe 2,3 bln dolarów. Jednak mimo wysiłków banku centralnego amerykańska gospodarka nie powróciła na ścieżkę trwałego wzrostu, a bezrobocie nie zostało zredukowane poniżej 9 proc. Ponadto indeksy koniunktury, zarówno dla przemysłu oraz usług, pokazują pogorszenie perspektyw przedsiębiorstw. Podobnie wyglądają wskaźniki nastroju gospodarstw domowych oraz raporty dotyczące wydatków konsumpcyjnych.
Realizacja scenariusza oczekiwanego przez inwestorów powinna przynieść zmniejszenie napięcia na rynkach. Tym samym powinno dojść do osłabienia franka szwajcarskiego. Dzisiaj przed 9.00 helwecka waluta traciła na wartości wobec euro oraz złotego. Euro odzyskało wobec franka 0,9 proc. do 1,0793 franka. Za szwajcarski pieniądz płacono 3,7675 złotego wobec najwyższego poziomu w historii wynoszącego 3,8456 złotego jeszcze dzisiejszej nocy. W oczekiwaniu na posunięcie Rezerwy Federalnej dolar tracił 0,8 proc. do euro do 1,4273 dolara.
P.L.






























































