REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Ruszają negocjacje budżetowe. Tusk przywiezie 300 mld zł?

2013-02-07 06:29
publikacja
2013-02-07 06:29
Dodaj Bankier.pl w Google
Pieniądze na rozwój polskich regionów raczej zapewnione, nie wiadomo co funduszami na rolnictwo. W Brukseli rozpoczyna się dwudniowy szczyt, na którym europejscy przywódcy spróbują porozumieć się w sprawie budżetu Wspólnoty na lata 2014-2020.

Ruszają negocjacje budżetowe. Tusk przywiezie 300 mld zł?
kprm

To drugie podejście do ustalenia unijnego budżetu. Poprzednie - w listopadzie ubiegłego roku - zakończyło się fiaskiem.

Wynik tych negocjacji zdecyduje jak duży strumień pieniędzy popłynie do Polski. Po listopadowym szczycie, który zakończył się fiaskiem, oferta dla Polski jest taka - 72,4 mld euro na politykę spójności, z której finansowany jest rozwój regionów. To pieniądze na drogi, oczyszczalnie ścieków, na zatrudnienie. W przeliczeniu na złotówki, to obiecywane przez polskiego premiera około trzystu miliardów złotych. Jedziemy na szczyt z przekonaniem, że te wymarzone 300 miliardów złotych leży w zasięgu naszych możliwości - mówił wczoraj Donald Tusk.

Polska nie potrzebuje unijnej jałmużny»Polska nie potrzebuje unijnej jałmużny
Premier pytany w środę na konferencji prasowej, czy jedzie na szczyt z hasłem "300 miliardów albo śmierć", czy też dopuszcza redukcję tej kwoty, żartował, że nie wybiera się na tamten świat. "Jest dla mnie oczywiste, że przeszliśmy dość długą drogę, na której Polska wykazywała się naprawdę daleko idącą odpowiedzialnością" - podkreślił Donald Tusk.

Proeuropejskość dodatkową amunicją

O nastroje towarzyszące polskiej delegacji premier pytany był także dzisiaj. - Optymistą będę jak już wszystko będziemy mieli na papierze - powiedział Tusk tuż przed wejściem do budynku Komisji Europejskiej.

- Trudniej chyba będzie przekonać do kompromisu jako całości, niż do polskich postulatów - powiedział w rozmowie z dziennikarzami.

Spytany o wieloletni budżet UE Tusk powiedział: Odrzucam filozofię, byle by był, bo to musi być dobry budżet i dla Polski i dla Unii Europejskiej. Nasza współpraca z Hermanem van Rompuyem, z Jose Manuelem Barroso, w ogóle z instytucjami europejskimi, jest dla nas najlepszą gwarancją, może nie gwarancją, ale przesłanką do osiągnięcia sukcesu, ponieważ Polska, podobnie jak instytucje europejskie, opowiada się od początku za możliwie dużym, możliwie elastycznym budżetem.

Zaznaczył, że "polskie stanowisko jest traktowane jako bardzo proeuropejskie. To nam daje dodatkową amunicję w tych negocjacjach - podkreślił.

12552 Pula obiecana Polsce teraz jest szczuplejsza o prawie cztery i pół miliarda euro od tego co proponowała nam Komisja Europejska, ale te pieniądze już są nie do odzyskania. Polska już o nie walczyć nie będzie. I kiedy premier zapowiada - te godziny będą jednak godzinami pełnymi napięcia oznacza, że będzie starał się obronić to co ma.

Unijni dyplomaci mówią, że Polska wydaje się być zadowolona z obecnego projektu. Możliwa jest ewentualnie strata kilkuset milionów euro, gdyby trzeba było szukać większych cięć w unijnym budżecie.

A co z pieniędzmi na polskie rolnictwo? Obecnie przewidziano dla nas około trzydziestu miliardów euro i ta kwota już nie jest taka pewna. By zwiększyć pulę pieniędzy dla Francji, która stanowczo się ich domaga, możliwe są przesunięcia funduszy i - jak szacują dyplomaci - Warszawa może stracić nawet około miliarda euro.

Wielka Brytania w centrum uwagi

Chociaż krajowe media zajmują się głównie tym, ile z miliardów "przywiezie" z Brukseli polska delegacja, to reszta Europy zdecydowanie więcej uwagi poświęca Wielkiej Brytanii. Stanowisko premiera Camerona doprowadziło do fiasku poprzedniego szczytu budżetowego. Istnieją obawy, że i tym razem Brytyjczycy nie dojdą do porozumienia z resztą Unii.

Hugo Brady ekspert londyńskiego instytutu badawczego Centre for European Reform uważa, że unijni liderzy mają świadomość, że jeśli teraz nie uzgodnią wydatków, to później będzie jeszcze gorzej.

 Europa lubi szczyty ostatniej szansy » Europa lubi szczyty ostatniej szansy
- Przywódcy będą chcieli doprowadzić do porozumienia, nawet gdyby miałoby ono zapaść o piątej nad ranem. Jeśli nie uda się to na tym szczycie miną miesiące zanim podjęta zostanie kolejna próba. Sytuacja będzie jeszcze gorsza niż obecnie, bo niektórzy przywódcy już szykują się do wyborów - skomentował w rozmowie z Polskim Radiem londyński ekspert.

Zbliżające się wybory we Włoszech i w Niemczech sprawią, że te kraje usztywnią stanowiska i dlatego o porozumienie później będzie jeszcze trudniej.

- To oczywiście nie będzie koniec świata, ale sygnał będzie taki, że Unia znowu jest w kryzysie - dodał ekspert.

Na pewno unijni liderzy będą musieli się porozumieć w sprawie wysokości cięć, bo to że one będą, jest pewne. Mówi się, że od 15 do 30 miliardów euro, co byłoby spełnieniem żądań Wielkiej Brytanii. Ale jeśli któryś kraj będzie domagał się zwiększenia funduszy w wybranym obszarze - na przykład Francja w rolnictwie, wtedy będą konieczne kolejne cięcia. Do ustalenia pozostaje gdzie i o ile.

Zawiadowcy i kalkulatorzy

Przez następne trzy dni oczy całej Europy zwrócone będą na przywódców państw i szefów unijnych instytucji. Cameron, Merkel, Hollande czy Tusk nie będą jednak negocjować w pojedynkę. Każdy premier czy prezydent ma za sobą sztab ludzi, spośród których najważniejsze role odgrywają tzw. "zawiadowcy" i "kalkulatorzy".

Zwiadowcy to osoby, które zbierają wszystkie informacje - sprawdzają, co się mówi w kuluarach, na jakiem etapie są negocjacje, który kraj, ile żąda. Później przekazują te dane swoim przywódcom. Tak zwani kalkulatorzy to eksperci, którzy przeliczają zapisy w projekcie budżetu na konkretne liczby. Muszą uważnie prześledzić każdy zapis w kilkudziesięciostronnicowym dokumencie, by mieć gwarancje, że nie ma pułapek, które oznaczają zmniejszenie puli pieniędzy.

Walka o budżet UE » Gorący temat: Walka o budżet UE
Minister do spraw europejskich Piotr Serafin jest spokojny o pracę naszych kalkulatorów. On sam nim był, kiedy Polska kończyła negocjacje z Unią Europejską. W roku 2002 to było bardzo stresujące doświadczenie. Ale ci ludzie, którzy dziś pracują nad stroną obliczeniową, mają sporo doświadczeń. W przypadku propozycji, które teraz się pojawią, obliczenia zajmą 40 minut do godziny - powiedział Polskiemu Radiu minister Serafin.

Kiedy więc o 17.30 (godzina została zmieniona, pierwotnie szczyt miał rozpocząć się o 15.00) , otwierając szczyt, szef Rady Europejskiej Herman Van Rompuy przedstawi najnowszy projekt budżetu, kalkulatorzy zaczną pracę. Godzinę później polska delegacja będzie wiedziała, czy projekt jest do zaakceptowania, czy też nie.

Kaczyński: Cel dla Tuska - 470 miliardów złotych

Swoje stanowisko przed rozpoczęciem negocjacji budżetowych przedstawiła także opozycja. PiS kibicuje premierowi w walce o unijny budżet i wzywa go do rozmów z Wielką Brytanią. Jarosław Kaczyński mówił na konferencji prasowej, że bezwzględnie potrzebne jest, by w ostatnich godzinach negocjacji przed unijnym szczytem w Brukseli Donald Tusk rozmawiał ze wszystkimi płatnikami netto, nikogo nie wyłączając. Prezes Prawa i Sprawiedliwości przypomniał przy tym list od premiera Wielkiej Brytanii do niego, w którym David Cameron zapewniał o swoim poparciu dla dobrego dla Polski budżetu UE

Jarosław Kaczyński podkreślił, że Polska powinna otrzymać w budżecie, przy dzisiejszym kursie euro, co najmniej 470 miliardów złotych, w tym wynikające z prawa 170 miliardów na politykę rolną.

Szef PiS mówił, że powtarzana suma 300 miliardów złotych może w istocie oznaczać dużo mniejszą kwotę, także niższą niż suma przyznana Polsce w 2007 roku. Przypomniał, że trzeba brać pod pod uwagę inflację, polską składkę do budżetu UE oraz proponowane ograniczenia w sposobie wydatkowania funduszy. Jarosław Kaczyński dodał, że 300 miliardów oznaczałoby faktyczną redukcję poziomu funduszy przeznaczonych dla Polski.



Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)

Źródło:IAR
Tematy

Komentarze (18)

dodaj komentarz
~kkk
śmierci może nie ale agonia powolna na pewno.
robercik212
Jak ich nie wywalczy to powinien oddać się do dymisji
~dickidik
Nasz premier żebrak jedzie wyżebrać dla nas trochę kasy. Ludzie, trochę więcej optymizmu. Cokolwiek dostanie to i tak będzie lepiej niż nic ;). Ciekaw jestem, kiedy na zachodzie będą się z Polakami liczyć. Przecież oni nas mają za kraj rolniczy i robotniczy. Jesteśmy tylko rynkiem zbytu, tanią siłą i nic więcej. Mamy rząd żebraków.Nasz premier żebrak jedzie wyżebrać dla nas trochę kasy. Ludzie, trochę więcej optymizmu. Cokolwiek dostanie to i tak będzie lepiej niż nic ;). Ciekaw jestem, kiedy na zachodzie będą się z Polakami liczyć. Przecież oni nas mają za kraj rolniczy i robotniczy. Jesteśmy tylko rynkiem zbytu, tanią siłą i nic więcej. Mamy rząd żebraków. Taką drogę obraliśmy więc odwrotu nie ma. Z unii nie wyjdziemy bo innej alternatywy nie ma.
~Pewniak
Po co ta gadka ??? I tak wiadomo , że cokolwiek tam zdecydują , to Tusk wróci i przy współudziale TVP info odtrąbi się sukces .
~zbyszek
kochanie moje pisiorki a gdzie Wasze 3 miliony mieszkan , tak ujadacie.
~Floryda odpowiada ~zbyszek
Nie wiem czy zauważyłeś ale od 5 lat i obecnie "rządzi" Partia Oszustów ,więc nie cofaj się do 3 milionów mieszkań ,bo ja sie cofnę do zdrajcy Konrada Mazowieckiego i stwierdzę ,ze to był pradziadek Ryżej kanalii.Z resztą Ryży sam powiedział ,ze liczy się tylko tu i teraz.
~spoko odpowiada ~zbyszek
Donald ma nową strategię - Posada w Brukseli, albo śmierć oczywiście Polaków ? Co do mieszkań, 3 miliony to obecne potrzeby młodych ludzi, co robi ta ekipa aby choć 100 tys. oddać do użytku w roku ? Jak na razie to tyle mieszkań zbiera komornik rocznie.
~Ekwilibrysta
To już nie 500 mld zł? Tak łatwo odpuścił 200 mld i jeszcze się cieszy,jakby kto mu w kieszeń nas..rał?Takiego tumana to jeszcze Polacy na oczy nie widzieli,ale cyrk.
~Darek
Może już czas wrócić do malowania kominów panie Tusk?
~Willi
Umie Polska cos zrobic sama a nie kleczec pod Kosciolem i Zebrac

Powiązane: Walka o budżet UE

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki