Polska nie potrzebuje unijnej jałmużny

główny analityk Bankier.pl
Cała Polska stoi murem za premierem Donaldem Tuskiem, który jedzie do Brukseli walczyć o unijne dotacje. Tyle że waga tych pieniędzy jest w Polsce stanowczo przeszacowana, przez co tracimy z oczu istotniejsze sprawy.

euro
Źródło: Thinkstock

Media lamentują, że unijni płatnicy netto domagają się cięć w unijnym budżecie. I że z tego powodu w latach 2014-20 do Polski trafi mniej pieniędzy, za które przez ostatnie lata budowaliśmy drogi, koleje, chodniki czy oczyszczalnie ścieków. Premier zapewnia, że jego celem jest wynegocjowanie 300 mld złotych dla Polski w następnej unijnej siedmiolatce.

Gra idzie o pulę wydatków w kolejnej perspektywie budżetowej. Komisja Europejska zaproponowała 1.033 mld euro, w tym 386 mld (37,4%) na rolnictwo i 379 mld (36,7%) na „politykę spójności”. Czyli na wszystkie fundusze strukturalne, z których finansujemy budowę infrastruktury. Według propozycji KE Polsce przypadłoby 77 mld euro z polityki spójności i 34,5 mld euro na dopłaty dla rolników. Dla porównania, w latach 2007-13 przydzielono nam odpowiednio 69 mld euro i 27 mld euro.

Bogaci chcą oszczędzać


Ale już wiadomo, że Polska nie dostanie tylu pieniędzy, ilu życzyłby sobie komisarz Lewandowski. Bogate kraje Unii – tzw. płatnicy netto – nie bez racji argumentują, że jest kryzys i że skalę unijnego rozdawnictwa wypadałoby nieco ograniczyć. Domagają się tego przede wszystkim coraz bardziej eurosceptyczni Brytyjczycy, którzy najchętniej widzieliby cięcia rzędu 200 mld euro (czyli 20% 7-letniego budżetu). Niemcy chcieliby zaoszczędzić sto miliardów euro, a punktem wyjścia w negocjacjach jest propozycja zmniejszająca skalę wspólnotowego budżetu o 75 mld euro.

»Premier prezentuje stanowisko Polski ws. budżetu UE

W tym ostatnim wypadku Polska mogłaby liczyć na 72,7 mld euro z funduszy spójności, czyli około 303 mld złotych przy obecnym kursie euro (4,17 zł). Zapewne tych pieniędzy będzie nieco mniej, bo bogate kraje UE dopadła recesja i trudno będzie wytłumaczyć wyborcom, że budżetowe cięcia ominą unijny budżet. Dotyczy to nie tylko premiera Davida Camerona, ale przede wszystkim kanclerz Angeli Merkel, którą za niespełna rok czekają wybory parlamentarne. A Niemcy zirytowani płaceniem na Greków raczej niechętnie widzieliby hojną zrzutkę na Polaków.

Nie każdy korzysta, ale każdy płaci


Odnoszę wrażenie, że w Polsce mało kto rozumie, skąd w unijnym budżecie biorą się pieniądze. Wbrew pozorom tego biliona euro nie wydrukuje Europejski Bank Centralny. Wszystkie te fundusze biorą się z podatków płaconych przez obywateli UE. Podobnie jak każdy rząd, Komisja Europejska ma tylko tyle pieniędzy, ile zabierze podatnikom.

Dochody UE płyną z dwóch zasadniczych źródeł: udziału w cłach oraz w podatku VAT wpłacanych proporcjonalnie do wielkości dochodu narodowego brutto państw członkowskich. W pewnym uproszczeniu można powiedzieć, że składka poszczególnych krajów do budżetu UE jest proporcjonalna do ich PKB.

Walka o unijny budżet»Walka o unijny budżet
Tegoroczna składka Polski do unijnego budżetu wyniosła 16,1 mld złotych. Ministerstwo Finansów szacuje, że w przyszłym roku wzrośnie ona aż o 10,5% do 17,8 mld zł. Jeśliby polska składka rosła w tym tempie, to za 7 lat uległaby podwojeniu i w latach 2014-20 wpłacilibyśmy do budżetu Unii niemal 190 mld złotych. Czyli prawie 2/3 kwoty, o jaką zabiega premier Tusk.

Czy Polaków nie stać na nowe drogi?


W 2011 roku polska gospodarka wytworzyła towary i usługi finalne o łącznej wartości 513,8 mld dolarów. Uwzględniając parytet siły nabywczej, stawia to nasz kraj na 21. miejscu na świecie. Nie dajmy sobie wmówić, że gospodarkę niewiele mniejszą od szwedzkiej czy belgijskiej nie stać na zbudowanie sieci dróg ekspresowych. Gdybyśmy choć 2% PKB przeznaczali na infrastrukturę, to potrzebne drogi, mosty i koleje wybudowalibyśmy bez pomocy Brukseli. Główny Urząd Statystyczny podsumował ubiegłoroczny PKB na 1.523 mld złotych. Zakładając, że nominalny PKB będzie rósł w średnim tempie 5% rocznie, to w latach 2014-20 skumulowany PKB wyniesie niemal 14,5 biliona złotych. 300 mld zł unijnych dotacji stanowi tylko 2,1% tej kwoty.

Niewątpliwie lepiej mieć dodatkowe 300 miliardów, niż ich nie mieć. Fundusze unijne to miły bonus, który przy całym biurokratycznym marnotrawstwie przyczynia się do rozwoju cywilizacyjnego Polski i który przez ostatnie lata pomagał napędzać koniunkturę gospodarczą. Ale nie można opierać długoterminowego rozwoju kraju na unijnych dotacjach. Dlatego wbrew dominującej nad Wisłą histerii uważam, że skala napływu unijnych środków do Polski jest obecnie kwestią drugorzędną.

Jeśli chcemy się szybko rozwijać i dogonić bogaty Zachód, to sami musimy stworzyć warunki do dynamicznego wzrostu gospodarczego. Do tego nie potrzebujemy unijnej jałmużny, tylko fundamentalnych zmian w funkcjonowaniu państwa. Polsce potrzeba więcej wolności, mniej regulacji, mniej biurokracji, niższych podatków i sprawnego sądownictwa. Resztę zrobią sami Polacy. Wystarczy, że rząd nie będzie im w tym przeszkadzał, jak to czyni obecnie.

Krzysztof Kolany
Główny analityk Bankier.pl

Krzysztof Kolany

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 0 ~asten

Chyba Panu Kolany coś się popieprzyło...

! Odpowiedz
0 0 ~paweł

Co do artykułu PKB w 2011 w Polsce wyniosło 514 mld , ktoś może wytłumaczyć co znaczy tą wartość"Główny Urząd Statystyczny podsumował ubiegłoroczny PKB na 1.523 mld złotych"bo nie bardzo się orientuję , co to za rozbieżność , z góry dz

! Odpowiedz
0 0 ~Oliwia

jest to ta sama kwota. pkb to jest po prostu wartosc wszystkich towarów i usług finalnych wyprodukowanyh na terenie daneg kraju. 524 mld dolarów to +/- 1.523 mld złotych.

! Odpowiedz
0 0 ~Manolo

Bardzo dobry i słuszny artykuł, sam zwróciłem na to uwagę kilka lat temu - pytanie tylko kto rozkrada wypracowany dochód, bo w 21 gospodarce świata jest NĘDZA a pieniędzy nie widać !

! Odpowiedz
0 0 ~jono

juz ten gosciu mnie nudzi...

! Odpowiedz
0 0 ~EDFAZ

waszyscy TYLKO NIE JA !!!
UMIEM LICZYĆ I LICZE NA SIEBIE !!!!
A KORO POLSKE STAĆ NA DROGI TO DLA CZEGO ICH NIE MA , PROSTE BO KRADĄ NA LEWO I PRWAO POLITYCY A

! Odpowiedz
0 0 ~precz:-)

I tak nie wykorzystają nawet połowy z tych pieniędzy. I bardzo dobrze. Bo pieniądze Unijne nam szkodzą. Unia nie daje nigdy 100% na pokrycie kosztów, tylko np. połowę. Przez co budżet centralny i samorządy zadłużają się na potęgę, żeby wykorzystać jak najwięcej środków. Poza tym, nie dopłaca do tego, czego nam potrzeba, tylko do tego co jest dla nich wygodne. Poparłbym zrzeczenie się budżetu dla Polski z unijnych pieniędzy. To by oznaczało mniej interwencjonizmu państwowego oraz mniejszy dług publiczny i brak zniekształcenia gospodarki przez socjalizm.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~Reall

"tylu pieniędzy, ilu"
Tyle to zaimek liczebny zastępujący liczebniki główne

prawidłowo to
tyle pieniędzy, ile

! Odpowiedz
0 0 ~Janina

Co za glupoty ludzie pisza o jalmuznie ,trzeba brac ile bedzie przyznane dla Polski ! Grecy stale placza o wsparcie Grecy moga sprzedac jedna wyspe i beda bardzo dobrze egzystowac .

! Odpowiedz
0 0 ~kraken

Do kuchni wracaj durnoto.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,6% XI 2019
PKB rdr 3,9% III kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,0% X 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 213,27 zł X 2019
Produkcja przemysłowa rdr 3,5% X 2019

Znajdź profil