Początek gorący, a to dopiero rozgrzewka! Ruszyły Wakacje na Giełdzie

    Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 17.04.2022 r.

    2022-04-18 06:00
    publikacja
    2022-04-18 06:00

    Niedziela była pięćdziesiątym trzecim dniem inwazji Rosji na Ukrainę. Według komunikatu sztabu ukraińskich sił zbrojnych wojska rosyjskie planują przeprowadzenie desantu morskiego na terytorium Ukrainy. Pięć osób zginęło, a 20 zostało rannych w niedzielę w wyniku ostrzału centrum Charkowa na wschodzie Ukrainy - przekazał portal Suspilne. Nie wierzę już światowym przywódcom, bo nie powstrzymali rosyjskiej agresji, ale wierzę w ukraińską armię i ludzi - oświadczył prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

    Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 17.04.2022 r.
    Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 17.04.2022 r.
    fot. Sergei Bobylev / / TASS

    Relację z soboty zapisaliśmy tutaj. 

    Ukrinform: żołnierze rosyjscy zamalowują literę „Z” na sprzęcie wojskowym, możliwe prowokacje

    Żołnierze rosyjscy zamalowują literę „Z” na sprzęcie wojskowym w obwodzie zaporoskim na południu Ukrainy, prawdopodobnie w celu przeprowadzania prowokacji – poinformowała w niedzielę agencja Ukrinform, powołując się na Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.

    „W rejonie miejscowości Wasylówka w obwodzie zaporoskim stwierdzono, że wróg, prawdopodobnie w celu przeprowadzenia prowokacji, zamalowuje litery +Z+ na sprzęcie wojskowym i umieszcza flagi ukraińskie” – poinformował sztab generalny na Facebooku.

    "Z" często malowane jest na rosyjskich czołgach i mundurach. Symbolu używają też osoby okazujące poparcie dla wojny Rosji z Ukrainą - w mediach społecznościowych, a także oznaczając tak swą odzież, samochody lub budynki. Według ministerstwa obrony Rosji litera ta oznacza "za pobiedu" - "za zwycięstwo".

    W prawosławną Niedzielę Palmową siły rosyjskie ostrzelały cerkiew w Siewierodoniecku

    Siły rosyjskie ostrzelały w niedzielę cerkiew w Siewierodoniecku na wschodzie Ukrainy. Tego dnia, według prawosławnego kalendarza liturgicznego, przypada Niedziela Palmowa - przekazał na Telegramie szef władz obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj, cytowany przez agencję Ukrinform.

    "Te orki (tj. Rosjanie - PAP) ostrzelały cerkiew w Siewierodoniecku w Niedzielę Palmową. To czwarte uderzenie w Sobór Narodzenia Pańskiego w Siewierodoniecku. Tym razem pociski uderzyły w dach" - przekazał Hajdaj (https://tinyurl.com/yckn6hu4).

    Jak dodał, od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę w wyniku ostrzału wojsk rosyjskich zostało uszkodzonych 10 obiektów religijnych w obwodzie ługańskim.

    Pięć osób zginęło, 20 rannych w ostrzale Charkowa

    Pięć osób zginęło, a 20 zostało rannych w niedzielę w wyniku ostrzału dzielnic mieszkalnych Charkowa na wschodzie Ukrainy – poinformował szef władz obwodu charkowskiego Ołeh Syniehubow na Telegramie.

    „Dziś w biały dzień znów były ostrzały centralnych miejsc miasta, dzielnicy mieszkaniowej Sałtiwka z wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych i artylerii. Niestety są poszkodowani - 20 osób, a pięć zginęło. Uszkodzono wielopiętrowe budynki i inną infrastrukturę cywilną” – powiadomił Syniehubow.

    Powiedział, że siły ukraińskie przeprowadziły w obwodzie kilka udanych operacji, wypierając wojska rosyjskie na większą odległość od Charkowa – wyzwolono m.in. wioski Bazalijiwka oraz Lebjaże i częściowo Kutuziwka (https://t.me/synegubov/2912).

    Sztab generalny: wróg atakuje Mariupol i częściowo blokuje Charków

    Rosyjscy okupanci nadal atakują ogniem rakietowo-bombowym obiekty infrastruktury, zarówno przemysłowej, jak i cywilnej.

    Na kierunku północnym utrzymuje się prawdopodobieństwo działań dywersyjno-zwiadowczych oraz ataków rakietowych z terytorium Rosji na infrastrukturę.

    Wojska rosyjskie zintensyfikowały działania na kierunku donieckim i tawrijskim. Atakowany jest Mariupol na południowym wschodzie kraju, m.in. z użyciem bombowców strategicznych Tu-22M3.

    Z powodu niedostatku zasobów ludzkich strona rosyjska próbuje włączyć do działań zbrojnych mieszańców okupowanych terytoriów, np. w mieście Izium w obwodzie charkowskim przystąpiono do przymusowej mobilizacji (https://tinyurl.com/2seb975j).

    Szef dyplomacji Ukrainy: sytuacja w Mariupolu może stać się "czerwoną linią" w rozmowach z Rosją

    Szef ukraińskiej dyplomacji Dmytro Kułeba powiedział, że w ostatnich tygodniach Ukraina nie miała "żadnych kontaktów z rosyjskimi dyplomatami na poziomie ministerstw spraw zagranicznych". "Jedynym poziomem kontaktu jest zespół negocjacyjny, który składa się z przedstawicieli różnych instytucji i parlamentarzystów. Kontynuują oni konsultacje na poziomie ekspertów, ale nie odbywają się żadne rozmowy na wysokim szczeblu" - wyjaśnił.

    Wyraził przypuszczenie, że w najbliższych tygodniach dojdzie do "intensyfikacji walk na wschodzie Ukrainy". "(Spodziewam się) rosyjskiej ofensywy na wielką skalę w tej części Ukrainy, w Donbasie, a poza tym - desperackich prób ze strony sił rosyjskich wykończenia Mariupola za wszelką cenę. (...) Oczywiście wciąż trwają też ataki rakietowe na Kijów i inne ukraińskie miasta" - powiedział.

    Zapytany o ewentualną wizytę prezydenta USA Joe Bidena na Ukrainie, Kułeba podkreślił, że jego kraj chętnie przyjąłby amerykańskiego przywódcę, a wizyta ta byłaby "sygnałem wsparcia". "(...) Spotkanie obu prezydentów (USA i Ukrainy, Joe Bidena i Wołodymyra Zełenskiego) mogłoby utorować drogę do nowych dostaw (...) broni USA na Ukrainę oraz do dyskusji na temat ewentualnego politycznego rozwiązania obecnego konfliktu" - dodał.

    W piątek rzeczniczka Białego Domu Jen Psaki powiedziała, że Biały Dom nie przygotowuje się do wizyty Bidena na Ukrainie, ale rozważa wizytę w Kijowie wysokiego rangą urzędnika administracji Stanów Zjednoczonych. Według amerykańskich mediów może to być szef Pentagonu Lloyd Austin lub szef dyplomacji Antony Blinken.

    Mikołajów pod ciągłym ostrzałem, w mieście nie ma bieżącej wody

    Szef władz obwodu mikołajowskiego Witalij Kim powiedział, że w niedzielę rano Mikołajów i okolice były nieustannie ostrzeliwane ogniem rakietowym. Uszkodzone zostały linie wysokiego napięcia, dostarczające prąd do jednej z dzielnic miasta, które przed wojną liczyło niespełna 500 tys. mieszkańców.

    Siły ukraińskie w mieście uniemożliwiają wojskom rosyjskim zajęcie południowo-zachodniej części Ukrainy i strategicznego portu Odessa. Kim zaznaczył, że Rosjanom nie udało się przesunąć linii frontu. „Na razie nie ma żadnego ryzyka, że nas otoczą albo będą okupować” – oznajmił.

    Już czwarty dzień z rzędu obwód mikołajowski jest jednak pozbawiony wody po wybuchu centralnego wodociągu biegnącego wzdłuż linii działań bojowych. Większość mieszkańców może nabierać wodę ze studni, ale nie ma wody bieżącej.

    Kim oraz mer Mikołajowa Ołeksandr Senkewycz powiedzieli, że próbowali rozmawiać z siłami rosyjskimi, by naprawić wodociąg w uszkodzonym miejscu, do którego strona ukraińska nie ma dostępu, ale nie przyniosło to rezultatów.

    Choć miasto leży nad dwiema rzekami – Boh i Inguł, wodę otrzymywało z rzeki Dniepr w obwodzie chersońskim. Właśnie ten wodociąg został uszkodzony.

    Do ponad 10 punktów dostarczono cysternami wodę zdatną do picia, ale tylko po przegotowaniu, działają hydranty przeciwpożarowe, można też czerpać wodę z rzek.

    Ukrinform: do Rosji wywieziono już ponad 800 tys. osób

    Już 808 tys. osób, w tym 153 tys. dzieci, wywieziono z terytorium Ukrainy do Rosji - poinformowała w niedzielę agencja Ukrinform, powołując się na ukraińską rzeczniczkę praw człowieka Ludmyłę Denisową.

    "Niemal codziennie media kraju-okupanta, powołując się na informacje rosyjskich urzędników wysokiej rangi, donoszą o wywiezieniu z Ukrainy naszych obywateli. Według ich danych na 16 kwietnia przemieszczono już 808 tys. osób, z czego 153 tys. dzieci" - oznajmiła Denisowa na Telegramie.

    Dodała, że w zeszłym tygodniu skontaktowali się z nią wolontariusze z Rosji, którzy widzieli trzy obozy dla osób deportowanych z Ukrainy w obwodzie penzeńskim na południe od Moskwy.

    "Odwiedzili jeden z takich obozów, gdzie przebywało wówczas ponad 400 osób – głownie kobiety i 147 dzieci w różnym wieku, w tym niemowlęta. Nasi obywatele byli w bardzo trudnej sytuacji i przygnębieni, nie mieli ubrań, jedzenia, środków higieny, bo zabrali ich z Mariupola prosto ze schronu" - powiedziała Denisowa.

    Zaznaczyła, że dzięki współpracy m.in. z rosyjskimi wolontariuszami i konsulatem Estonii dzień wcześniej pierwszych siedmiu Ukraińców z jednego z tych obozów zostało przewiezionych do miasta Narwa w Estonii i jest im udzielana pomoc. Dodała, że znajdujący się w Rosji Ukraińcy, którzy nie wiedzą, jak wrócić do kraju, mogą skorzystać z przejścia granicznego w Narwie, gdzie pomogą im ukraińscy konsulowie i miejscowa ludność.

    Prezydent: Nie wierzę światowym przywódcom, ale wierzę naszej armii

    Nie wierzę już światowym przywódcom, bo nie powstrzymali rosyjskiej agresji, ale wierzę w ukraińską armię i ludzi - oświadczył prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w wywiadzie dla telewizji CNN.

    "Nie wierzę światu. Po tym, co widzieliśmy, co się dzieje w Ukrainie... Nie mam tego zaufania, że powinniśmy wierzyć jakimś krajom i jakimś liderom. Nie wierzymy w słowa. Po rosyjskiej eskalacji nie wierzymy sąsiadom. Już w to wszystko nie wierzymy" - powiedział.

    Podkreślił, że nie wierzy już nawet dokumentom (prawa międzynarodowego), wskazując w tym kontekście podpisane w 1994 roku Memorandum Budapeszteńskie, na mocy którego USA, Rosja i Wielka Brytania zobowiązały się m.in. do respektowania suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy, gdy ta zrezygnowała z odziedziczonej po ZSRR broni jądrowej. "Dla mnie to tylko kartka papieru, która nic nie znaczy" - oznajmił.

    "Wierzymy w rzeczy praktyczne, co do których można się umówić. Jeśli jesteście naszymi przyjaciółmi czy partnerami, dajcie nam broń, pomóżcie nam, dajcie wsparcie, pieniądze i atakujcie Rosję, żeby ją zatrzymać. Możecie to zrobić, jeśli jesteście naszymi przyjaciółmi" - oznajmił.

    "Jedyna wiara, jaka pozostała, to wiara w nas samych, w naszych ludzi, w nasze siły zbrojne i wiara, że kraje będą nas wspierać nie tylko słowami, ale i uczynkami.(…) Wszyscy o tym mówią, ale nie wszyscy się odważają" - dodał.

    Podkreślił, że nie wierzy także w deklaracje rosyjskich władz i sądzi, że wojsko rosyjskie może jeszcze raz zająć Kijów.

    Prezydent podziękował wszystkim partnerom, którzy dostarczyli i nadal dostarczają Ukrainie broń, ale podkreślił, że potrzebne są większe i szybsze dostawy.

    Premier Ukrainy: Żołnierze broniący Mariupola nie poddali się

    Siły ukraińskie, które pozostały w Mariupolu, wciąż walczą i przeciwstawiają się żądaniom rosyjskiego wojska, by się poddały - powiedział premier Ukrainy Denys Szmyhal w opublikowanej w niedzielę rozmowie z telewizją ABC.

    "Miasto nadal nie padło" - oświadczył szef ukraińskiego rządu w programie "This Week". Jak dodał, ukraińscy żołnierze kontrolują niektóre części Mariupola, który jest oblegany przez wojska rosyjskie od początku inwazji na Ukrainę 24 lutego. Podkreślił, że katastrofa humanitarna w tym mieście jest "gigantyczna". Cywile od wielu dni nie mają wody, jedzenia, ciepła, elektryczności - powiedział.

    Jak zaznaczył, poza Chersoniem na południu kraju żadne duże ukraińskie miasto nie jest kontrolowane przez siły rosyjskie. "Niektóre miasta są oblężone, ale wciąż kontrolowane przez Ukrainę. 900 miast i wiosek zostało wyzwolonych w ostatnich tygodniach z rąk rosyjskich. Wciąż walczymy. Bitwy toczą się w Donbasie, nie mamy zamiaru się poddawać" - oznajmił.

    W najbliższych dniach Szmyhal uda się do Waszyngtonu. Wizyta przypadnie na czas wiosennych posiedzeń Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego. "Będziemy negocjowali pomoc dla naszego kraju" - powiedział dziennikarzowi ABC.

    Szmyhal podkreślił, że "obecnie działa jedynie połowa ukraińskiej gospodarki", w związku z tym potrzebne jest finansowe wsparcie. "Z powodu wojny w ciągu ostatniego miesiąca nasz deficyt budżetowy osiągnął 5 mld dolarów. (...) Potrzebujemy więcej pieniędzy, by pomóc naszym ludziom - uchodźcom, osobom przesiedlonym wewnętrznie - oraz by zabezpieczyć naszą gospodarkę na cele odbudowy kraju w przyszłości, mamy nadzieję, że najbliższej" - wyjaśnił.

    Podziękował USA, a w szczególności prezydentowi Joe Bidenowi, za okazaną jego krajowi pomoc militarną i humanitarną. "Doceniamy każde wsparcie ze strony naszych partnerów" - zapewnił.

    Pięcioro dzieci zginęło z powodu min w Trościańcu

    Pięcioro dzieci zginęło dotąd na skutek wybuchów min w Trościańcu w obwodzie sumskim na północy Ukrainy - poinformował mer Jurij Bowa w telewizji ukraińskiej. Jak dodał, oprócz tego dzieci odnosiły też obrażenia.

    Według mera rosyjscy okupanci najczęściej minowali posterunki i miejsca, w których znajdował się ich sprzęt wojskowy.

    Jak podkreślił, wciąż wiele dróg nie zostało jeszcze skontrolowanych pod kątem min i dlatego specjaliści pracują bez dni wolnych.

    Rosjanie ostrzelali miasto Zołote - dwóch zabitych

    Dwie osoby zginęły, a cztery odniosły obrażenia na skutek ostrzelania przez wojsko rosyjskie centrum miasta Zołote w obwodzie ługańskim na wschodzie Ukrainy - poinformował szef władz obwodowych Serhij Hajdaj na Telegramie.

    "To umyślne zabijanie ludzi. Oprócz budynków mieszkalnych w pobliżu niczego nie ma. Rosjanie celowo atakowali ludność. W jednym z wielopiętrowych budynków zniszczono dwa piętra - pociski przeszły na wylot" - oznajmił Hajdaj.

    Dodał, że cztery osoby odniosły obrażenia różnego stopnia.

    Żołnierze rosyjscy ostrzelali grupę nastolatków idących po chleb - jeden poniósł śmierć

    Żołnierze rosyjscy ostrzelali grupę nastolatków idących po chleb w miejscowości Hawryłówka w obwodzie chersońskim na południu Ukrainy; jedno z dzieci zostało ranne i w niedzielę umarło - poinformowano na forum mieszkańców regionu na Facebooku.

    Nastolatki "szły do sklepu, rozmawiały przez telefon. Rosjanie to zobaczyli i oddali strzały ostrzegawcze. Dzieci się przestraszyły i zaczęły biec. Okupanci zaczęli za nimi strzelać. Jedno dziecko zranili. Dziś zmarło w szpitalu na skutek odniesionych obrażeń" - poinformowało na forum.

    Zełenski zwrócił się do G7 o 50 mld dol. na załatanie budżetu

    Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zwrócił się do krajów G7 o pomoc w pokryciu deficytu budżetowego, na co w jego ocenie będzie potrzeba 50 mld dolarów w ciągu pół roku - poinformował w niedzielę doradca prezydenta Ołeh Ustenko w telewizji.

    "Nasze główne wydatki to wojsko i wszystko, co dotyczy sfery socjalnej. Żeby utrzymać jedno i drugie, jest nam potrzebna pomoc partnerów" - oznajmił Ustenko.

    Dodał, że rozmowy na temat przyznania środków mają się zacząć w przyszłym tygodniu, kiedy w Waszyngtonie będą się odbywać posiedzenia Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego.

    Do G7 należą: Niemcy, Francja, Włochy, Japonia, Kanada, USA i Wielka Brytania.

    Pięć osób zginęło, 13 jest rannych po ostrzale centrum Charkowa

    Pięć osób zginęło, a 13 zostało rannych w niedzielę w wyniku ostrzału centrum Charkowa na wschodzie Ukrainy - przekazał portal Suspilne, powołując się na lokalne władze zdrowotne.

    Jak przekazano, na miejscu pracują służby ratownicze.

    O wybuchach w centrum Charkowa informowały wcześniej w niedzielę ukraińskie media lokalne. Na profilu Charkow.Gławnoje w Telegramie opublikowano zdjęcie, na którym widać kłęby dymu unoszące się nad miastem.

    Na portalu Suspilne Charkiw zaapelowano do mieszkańców miasta o pozostawanie w ukryciu.

    Dla kijowian nabożeństwa wielkanocne to okazja do bycia razem

    W katedrze św. Aleksandra oraz w kościele św. Mikołaja w Kijowie odbyły się nabożeństwa wielkanocne, po których święcone były pokarmy przyniesione przez wiernych. Ponadto w kościele św. Mikołaja odbyła się msza rezurekcyjna, w której udział wziął ambasador RP w Kijowie Bartosz Cichocki. Dla wielu kijowian udział w nabożeństwach był okazją do podzielenia się przeżyciami i bycia razem.

    Nabożeństwo wielkanocne odprawione zostało także w kościele luterańskim pw. św. Katarzyny, który znajduje się obok Biura Prezydenta Ukrainy. Po jego zakończeniu wierni jeszcze długo nie opuszczali świątyni, bo spotkali się po raz pierwszy od początku wojny i chcieli podzielić się swoimi przeżyciami.

    Pani Walentyna, mieszkająca na kijowskim osiedlu Wynohradar, gdzie jeszcze cztery tygodnie temu toczyły się zacięte walki z wojskiem rosyjskim, powiedziała w rozmowie z PAP, że nie mogła się doczekać, kiedy będzie mogła przyjść do kościoła. "Dostałam dziś tyle ciepła od każdego, tyle radości, że starczy na długo - mówi. - Bardzo się cieszę, że mogliśmy dzisiaj wspólnie modlić się o pokój i zwycięstwo Ukrainy".

    Pan Mikołaj, który jest ochroniarzem w kościele, powiedział PAP, że obecnie parafia wspiera ukraińskich żołnierzy, którzy mogą tu dostać gorące napoje, skorzystać z łazienki lub po prostu odpocząć. "W czasie Majdanu mieliśmy tu szpital i noclegownię dla protestujących, czyli doświadczenie już mamy" - mówi. "Wierni przynieśli tu leki, jedzenie, środki higieniczne – wszystko, co może się przydać żołnierzom, (by mogli) wytrwać. Pomagamy naszemu wojsku wszystkim, czym możemy. Każdy daje od siebie to, co może" - dodaje.

    Pani Lidia, która jest przewodniczącą ds. organizacyjnych kijowskiej parafii św. Katarzyny, powiedziała PAP: "Szczególnie modliliśmy się dzisiaj w intencji naszego przyjaciela Artura Kożewnikowa, który jest przewodniczącym luterańskiej parafii w okupowanym przez wojska rosyjskie Berdiańsku". Jak dodaje, Kożewnikow został zatrzymany przez rosyjskich okupantów i przebywa w niewoli, nic nie wiadomo o jego losie. "Wielkanocną ofiarę mszalną przekażemy do Berdiańska. Na szczęście, oni jeszcze mają możliwość ściągnięcia gotówki w bankomatach" - mówi pani Lidia.

    Władze: w Mariupolu okupanci wydają mieszkańcom przepustki

    Rosyjscy okupanci w Mariupolu nad Morzem Azowskim wydają mieszkańcom przepustki, twierdząc, że bez nich nie będą mogli poruszać się po mieście - poinformował w niedzielę doradca mera Mariupola Petro Andriuszczenko na Telegramie.

    "Docierają informacje, że robi się to nie tylko w celu przefiltrowania (ludności), ale też jako przygotowanie do wydawania paszportów tym, którzy zostali. Sprawdzamy to" - oznajmił Andriuszczenko.

    Jak powiedział, przepustki wydawane są w jednym miejscu i setki ludzi czekają w kolejce, by je otrzymać. Według informacji podanej przez siły rosyjskie od przyszłego tygodnia bez nich nie będzie można przemieszczać się między dzielnicami miasta, a nawet przebywać na ulicy.

    Media informują o wybuchach w centrum Charkowa

    Ukraińskie media lokalne informują o wybuchach w centrum Charkowa. Na zamieszczonych zdjęciach widać kłęby dymu, unoszące się nad miastem.

    "Centrum Charkowa pod ostrzałem" - pisze portal Suspilne Charkiw, prosząc mieszkańców o pozostanie w ukryciu. 

    Na profilu Charkow.Gławnoje w Telegramie opublikowano zdjęcie, na którym widać kłęby dymu unoszące się nad miastem.

    Władze obwodu ługańskiego: na cmentarzu w Siewierodoniecku 400 nowych grobów

    W Siewierodoniecku w obwodzie ługańskim od początku wojny pojawił się nowy cmentarz, na którym jest już ponad 400 mogił - podaje szef władz obwodowych Serhij Hajdaj. W mieście wciąż jest blisko 20 tys. ludzi, których władze proszą o ewakuację.

    Przed wojną w mieście było 130 tys. mieszkańców, a obecnie jest ich blisko 20 tys. "Wyjeżdżajcie!" - zaapelował Hajdaj.

    Premier Johnson do Ukraińców: Wielkanoc jest triumfem dobra nad złem

    Premier Boris Johnson, powiedział w przesłaniu wielkanocnym, że dla Ukraińców przesłanie Wielkanocy - triumf dobra nad złem - jest szczególnie wymowne. Brytyjski następca tronu książę Karol podkreślił, że jest poruszony tym, ile osób otwiera swoje domy dla uchodźców,

    Książę Karol nie wymienił wprawdzie z nazwy Ukrainy, ale nie pozostawił wątpliwości, że nawiązał do dramatu w tym właśnie kraje. Podkreślił trudną sytuację osób pozostających w rozdartym wojną kraju i tych, które nadal szukają schronienia, idąc w ślady milionów uchodźców, którym udało się uciec przed inwazją.

    "Jednak pośród całego smutku i okrucieństwa, głęboko poruszający był widok tak wielu ludzi gotowych otworzyć swoje domy dla potrzebujących i ofiarować swój czas i środki, aby pomóc tym, którzy stoją w obliczu tak niszczącego duszę smutku i trudności" - powiedział książę Karol.

    W Wielkiej Brytanii ponad 200 tys. osób zgłosiło chęć przyjęcia do domów, na co najmniej sześć miesięcy, uchodźców z Ukrainy. Choć członkowie rodziny królewskiej z zasady nie wypowiadają się na tematy polityczne, książę Karol po rosyjskiej napaści dwa razy potępił ją wprost, a w marcu wraz żoną, księżną Camillą odwiedził ukraińską katedrę w Londynie.

    Z kolei Johnson w zamieszczonym na Twitterze nagraniu wideo mówił o znaczeniu Wielkanocy i podkreślił, że "dla Ukraińców Chrystusowe przesłanie nadziei, triumf życia nad śmiercią, dobra nad złem, będzie zapewne rozbrzmiewać w tym roku mocniej niż dla kogokolwiek innego". "Wielkanoc mówi nam, że jest światło za ciemnością, że za cierpieniem znajduje się odkupienie" - powiedział Johnson, po czym w języku ukraińskim dodał: "Bądźcie silni i miejcie odwagę w sercu, wszyscy, którzy ufają Panu". Zamieścił również zdjęcie ze swojej wizyty w ukraińskiej katedrze w Londynie.

    SBU publikuje kolejne nagranie: rosyjski wojskowy mówi o zastrzeleniu kobiety

    Służba Bezpieczeństwa Ukrainy publikuje kolejne przechwycone nagranie, na którym rosyjski wojskowy relacjonuje zabicie kobiety za to, że "miała brata w Azowie".

    "Baba leży i rzuca się (w agonii). Głowa przestrzelona. Że niby jej brat (służy) w Azowie" - słychać na nagraniu opublikowanym przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy. Słychać na nim męski i żeński głos. Według SBU to przechwycona rozmowa jednego z rosyjskich żołnierzy.

    "Zawołali (kogoś). On jeszcze raz strzelił, ona dalej się rzuca. Strzelił jeszcze raz" - mówi męski głos na nagraniu.

    SBU opisuje nagranie jako kolejny dowód rosyjskich zbrodni na ludności cywilnej w Ukrainie.

    W Borodziance pod Kijowem trwa usuwanie gruzów - wydobyto już 41 ciał

    16 kwietnia podczas usuwania gruzów zawalonych przez ostrzał rosyjski budynków w Borodziance pod Kijowem znaleziono ciało kolejnej osoby - poinformowali ratownicy. W sumie od 6 kwietnia, gdy służby ratunkowe rozpoczęły prace w mieście, spod gruzów wydobyto 41 zabitych.

    Jak dotąd udało się usunąć gruzy w pięciu z siedmiu zburzonych przez rosyjskie rakiety budynków mieszkalnych - podała państwowa służba ds. sytuacji nadzwyczajnych.

    Władze ukraińskie poinformowały o odzyskaniu kontroli nad obwodem kijowskim 2 kwietnia. Wtedy też ratownicy, policja i inne służby państwowe rozpoczęły działalność na tym terenie, w tym dokumentowanie śladów rosyjskich zbrodni na cywilach, rozminowywanie i odnawianie infrastruktury.

    Wereszczuk: W niedzielę bez ewakuacji, nie udało się uzgodnić korytarzy humanitarnych

    Nie udało się porozumieć z okupantem w sprawie przerwania ognia, by ewakuować mieszkańców - poinformowała w niedzielę rano wicepremier Iryna Wereszczuk. "Dlatego, niestety, dzisiaj nie będziemy uruchamiać korytarzy humanitarnych" - oświadczyła.

    W Charkowie w ciągu doby trzy ofiary śmiertelne, 31 rannych

    W ciągu minionej doby w Charkowie zginęły trzy osoby, 31 zostało rannych - poinformował w niedzielę szef władz obwodowych Ołeh Syniehubow.

    Rosjanie przeprowadzili 23 ostrzały z artylerii, moździerzy i wyrzutni wieloprowadnicowych, a także jeden atak rakietowy na Charków oraz pobliskie Dergacze. Wśród rannych jest czworo dzieci, zginęło troje cywilów

    Urzędnik poinformował również, że w trakcie rozminowywania pod Charkowem zginęło trzech saperów, a czterech zostało rannych.

    Rosjanie przeprowadzili w niedzielę atak rakietowy na Browary pod Kijowem

    Rosyjskie rakiety spadły w niedzielę na obiekty infrastruktury w okolicy miejscowości Browary pod Kijowem - poinformował mer tego miasta w Telegramie.

    Mer Ihor Sapożko oświadczył, że w wyniku ataku może dojść do problemów z dostawami energii elektrycznej i wody.

    Sztab straty Rosji to 20 300 żolnierzy, 773 czołgi i ponad 2 tys. wozów bojowych

    Rosja straciła od początku inwazji na Ukrainę około 20 300 żołnierzy, a także m.in. 773 czołgi, 2002 wozy bojowe i 376 zestawów artyleryjskich - poinformował w niedzielę rano sztab generalny armii ukraińskiej.

    Według opublikowanego na Facebooku oświadczenia od 24 lutego do soboty Rosja miała stracić w czasie działań na terenie Ukrainy około 20 300 członków sił zbrojnych, a także 773 czołgi, 2002 wozy opancerzone, 1471 innych pojazdów silnikowych, 165 samolotów, 146 śmigłowców i 8 łodzi patrolowych.

    Siły ukraińskie zniszczyły oprócz tego m.in. 376 rosyjskich zestawów artyleryjskich, 127 wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych, 66 zestawów przeciwlotniczych, 76 zbiorników paliwa, 148 dronów oraz cztery wyrzutnie pocisków balistycznych krótkiego zasięgu - podał ukraiński sztab.

    Dane te są szacunkowe i na bieżąco aktualizowane.

    W piątek prezydent Wołodymyr Zełenski powiedział amerykańskiej stacji CNN, że po stronie ukraińskiej zginęło od 2,5 tys. do 3 tys. żołnierzy, a około 10 tys. zostało rannych.

    Pod koniec marca Rosja informowała, że w walkach straciła 1351 wojskowych, zaś rannych – jak stwierdził tamtejszy resort obrony - miało zostać 3825 żołnierzy.

    Brytyjskie media: drugi brytyjski żołnierz na Ukrainie schwytany przez Rosjan

    Drugi brytyjski żołnierz walczący w szeregach ukraińskiej armii broniąc Mariupola, został schwytany przez Rosjan - podały w nocy z soboty na niedzielę brytyjskie media.

    Jak informują media, na portalach społecznościowych pojawiło się nagranie wideo, na którym mężczyzna przedstawia się jako Shaun Pinner, mówi, że jest Brytyjczykiem, walczył w Mariupolu, ale został schwytany i obecnie znajduje się na terytorium separatystycznej Donieckiej Republiki Ludowej.

    48-letni Pinner jest jednym z dwóch Brytyjczyków walczących w szeregach ukraińskich sił zbrojnych, z którymi w styczniu, jeszcze przed rosyjską napaścią, rozmawiała stacja Sky News, pytając ich, jak to się stało, że związali swoje życie z Ukrainą i dlaczego zamierzają jej bronić w razie wojny.

    Drugi to 28-letni Aiden Aslin, który na początku tygodnia przekazał poprzez media społecznościowe, że jego oddział broniący Mariupola musiał się poddać, gdy skończyły im się amunicja i jedzenie. W piątek w rosyjskich stacjach telewizyjnych wyemitowano fragment nagrania wideo z Aslinem, który według jego rodziny został przez Rosjan pobity. Obaj nie są najemnikami, lecz członkami regularnych sił zbrojnych Ukrainy.

    Nazwiska obu Brytyjczyków wymieniła Oksana Marczenko, żona aresztowanego przez władze Ukrainy prorosyjskiego polityka Wiktora Medwedczuka, sugerując, że brytyjski premier Boris Johnson mógłby wpłynąć na doprowadzenie do wymiany Brytyjczyków na jej męża. Ale żołnierze są w rękach Rosji, a ta nie wykazuje jak na razie woli, by pomóc Medwedczukowi.

    Relacja matki, której syna zabili Rosjanie: Pozwolili nam opuścić wieś, a potem zaczęli strzelać

    "Umówiliśmy się z okupantami i pozwolili nam wyjechać ze wsi. Machali rękami na pożegnanie. A potem zobaczyłam rakietę" - opowiada w telewizji Nastojaszczeje Wriemia Ukrainka Inna. Jej trzynastoletni syn i sześć innych osób zginęło w trakcie próby ewakuacji spod Kijowa.

    "13-letni syn Ukrainki Inny został zabity, gdy kobieta wraz z dziećmi próbowała wyjechać z okupowanej wsi Peremoha" - relacjonuje w reportażu z wyzwolonej wsi internetowa telewizja Nastojaszczeje Wriemia, prowadzona przez Radio Wolna Europa.

    W reportażu Inna opowiada, że wraz z dziećmi ukrywała się u krewnych w Peremosze, licząc, że nie dojdą tam rosyjskie wojska. Tak się jednak nie stało, a gdy siły przeciwnika zajęły wieś, kobieta wraz z rodziną ukrywała się w piwnicy w domu krewnych. Obawiając się o życie, kobieta postanowiła podjąć próbę opuszczenia okupowanego miasta. Wieś znalazła się na linii frontu, a - według relacji mieszkańców - Rosjanie zabijali w mieście cywilów.

    "Baliśmy się, ale słyszeliśmy, że ludzie wyjeżdżają ze wsi i postanowiliśmy spróbować. (…) Na każdym etapie umawialiśmy się z okupantami, prosiliśmy, żeby nas wypuścili" - opowiadała Inna.

    Próbę ewakuacji podjęło ok. 20 osób w pięciu samochodach. "Rosjanie postawili warunki: mamy jechać polną drogą, bo na asfaltowej stała rosyjska kolumna" - mówiła kobieta. Ludzie mieli iść pieszo obok samochodów.

    Na ostatnim posterunku Rosjanie pozwolili samochodom przejechać przez główną drogę, a potem "machali im z transporterów".

    Gdy samochody wjechały na pole i ludzie wsiedli do nich, rozpoczął się ostrzał.

    "Otworzyliśmy drzwi i rzuciliśmy się na ziemię. Czołgałam się po polu, ciągnąc za sobą trzyletniego syna za kaptur" - relacjonowała Inna.

    Jej starszy syn był w drugim samochodzie. Zginął, podobnie jak sześć innych osób.

    Prokuratura obwodu kijowskiego, opisując kilka dni temu podobną sytuację, w której zabity został m.in. trzynastoletni chłopiec, podaje, że podczas ostrzału ewakuujących się ze wsi Peremoha samochodów cywilnych zginęły cztery osoby.

    Mieszkańcom nie udało się wyjechać ze wsi - powrócili do niej, a później zabrali z pola ciała zabitych. Trzynastoletniego Jeliseja pochowano najpierw na podwórku - "przy krzaku maliny". Później, po wyzwoleniu wsi przez wojska ukraińskie, jego ciało ekshumowano i ponownie pochowano w rodzinnych Browarach.

    Brytyjskie MON: Rosja zmieniła miejsce działań militarnych, ale nie swój cel

    Choć Rosja skupiła się w swoich działaniach militarnych na wschodniej Ukrainie, jej ostateczny cel się nie zmienił, a pozostaje nim zmuszenie Ukrainy do porzucenia orientacji euroatlantyckiej - przekazało w niedzielę brytyjskie ministerstwo obrony.

    "Siły rosyjskie kontynuują przerzucanie sprzętu bojowego i pomocniczego z Białorusi w kierunku wschodniej Ukrainy. Dotyczy to miejsc w pobliżu Charkowa i Siewierdoniecka. Rosyjska artyleria kontynuuje ostrzeliwanie pozycji ukraińskich na wschodzie kraju, gdzie Rosja planuje wznowienie działań ofensywnych. Mimo że działania operacyjne Rosji przesunęły się na wschodnią Ukrainę, jej ostateczny cel pozostaje niezmienny. Chce ona zmusić Ukrainę do porzucenia orientacji euroatlantyckiej i zaznaczyć swoją dominację w regionie" - napisano w codziennej aktualizacji wywiadowczej.

    Prokuratura: w wyniku rosyjskiej agresji zginęło co najmniej 202 dzieci

    Prokuratura generalna Ukrainy podała w niedzielę, że liczba potwierdzonych ofiar śmiertelnych wśród dzieci, które zginęły z powodu rosyjskiej inwazji, wzrosła do 202. Dane te nie są kompletne, bo władze nie mają informacji z terenów objętych przez walki.

    Rannych od początku wojny zostało co najmniej 361 dzieci - podano w niedzielę rano. 

    W publikowanych codziennie w statystykach prokuratury generalnej nie ma np. informacji z oblężonego i pogrążonego w walkach Mariupola, gdzie według najostrożniejszych szacunków mogło już zginąć w wyniku działań rosyjskich 20 tys. ludzi.

    W niedzielę biuro prokuratora poinformowało o znalezieniu podczas prowadzenia czynności śledczych ciała 14-letniego chłopca w okolicach Buczy pod Kijowem. Rosyjskie wojska stacjonowały w tym rejonie do końca marca, a po ich odejściu na miejscu znajdowane są ciała setek zabitych cywilów.

    15 kwietnia w obwodzie chersońskim zginął 15-latek, który trafił pod rosyjski ostrzał w miejscowości Hawryliwka.

    W obwodzie charkowskim w sobotę podczas ewakuacji spod Iziumu ranna została 15-letnia dziewczynka. Rosjanie ostrzelali samochód, którym jechała wraz z rodziną.

    W Charkowie w wyniku ostrzałów co najmniej dwoje zabitych. Trwają ataki w obwodzie ługańskim

    W ciągu doby w Charkowie w wyniku rosyjskich ostrzałów wybuchło 11 pożarów, co najmniej dwie osoby zginęły, 18 jest rannych - poinformowali w niedzielę rano ratownicy. W nocy i rano przeciwnik kontynuował ostrzały Siewierodoniecka, Kreminnej i Nowodrużeska.

    Ratownicy służby ds. sytuacji nadzwyczajnych poinformowali, że w ciągu doby byli 31 razy wzywani do działań na terenie Charkowa. W wyniku ostrzałów wybuchło 11 pożarów.

    Wiadomo o co najmniej dwóch zabitych osobach, 18 jest rannych.

    W obwodzie ługańskim w nocy i rano przeciwnik kontynuował ostrzał miejscowości – poinformował szef obwodu Serhij Hajdaj.

    W Siewierodoniecku płonęły cztery bloki mieszkalne. Ostrzeliwane były także m.in. Nowodrużesk i Kreminna - tam ranna została co najmniej jedna osoba. 

    Sztab: armia rosyjska planuje operację desantu morskiego w Ukrainie

    Według niedzielnego komunikatu sztabu ukraińskich sił zbrojnych wojska rosyjskie planują przeprowadzenie desantu morskiego na terytorium Ukrainy.

    "Trwają przygotowania pododdziałów 810. i 155. Samodzielnych Brygad Piechoty Morskiej do przeprowadzenia operacji desantu morskiego" - podał sztab w porannym komunikacie, zaznaczając, że "szczegóły są ustalane".

    Wskazano również, że Rosjanie kontynuują przerzut swoich wojsk na Ukrainę z rosyjskich obwodów kurskiego, briańskiego i woroneskiego. Według sztabu siły przeciwnika, które znajdują się na terytorium Ukrainy, mają "istotne problemy z logistyką".

    Sztab podkreśla, że w dalszym ciągu istnieje zagrożenie atakami rakietowymi w obwodach czernihowskim i sumskim.

    Trwa częściowa blokada Charkowa i ostrzały dzielnic mieszkalnych w tym mieście.

    W obwodzie donieckim Rosjanie nadal bombardują Mariupol. W rejonie portu w tym mieście przeciwnik przeprowadził szturm.

    Według raportu sztabowego w ciągu doby w obwodach donieckim i ługańskim siły ukraińskie odparły dziesięć ataków przeciwnika, niszcząc piętnaście czołgów, 24 jednostek sprzętu opancerzonego oraz 10 samochodów, a także trzy zestawy artyleryjskie.

    Ponadto w ciągu doby zniszczono 13 rosyjskich celów w powietrzu - jeden samolot, jeden śmigłowiec, pięć bezzałogowców i sześć rakiet manewrujących.

    W Irpieniu pod Kijowem Rosjanie zniszczyli ok. 71 proc. budynków

    Siły rosyjskie zniszczyły całkowicie lub częściowo 71 proc. budynków w Irpieniu, w tym placówki oświatowe i medyczne - poinformował mer miasta Ołeksandr Markuszyn.

    "W mieście zniszczono ponad tysiąc budynków, w tym 115 całkowicie, 698 - w dużym stopniu. To 71 proc. terytorium miasta" - powiadomił Markuszyn w piątek wieczorem w Telegramie. Ogółem ucierpiało co najmniej 1060 obiektów infrastruktury mieszkalnej i socjalnej, w tym cztery placówki oświatowe i trzy - medyczne.

    Markuszyn powołał się na analizę zdjęć satelitarnych Unosat ONZ z 31 marca 2022 r. Z powodu zachmurzenia dane "nie są kompletne".

    Rosja zaprezentowała wideo z domniemanymi członkami załogi "Moskwy"

    Ministerstwo Obrony Rosji opublikowało w sobotę nagranie wideo, na którym rzekomo widać spotkanie szefa marynarki wojennej z rozbitkami z okrętu wojennego "Moskwa".

    Na nagraniu, które trwa około 30 sekund, widać kilkudziesięciu mężczyzn w mundurach marynarki wojennej, ustawionych w szeregu na baczność przed szefem marynarki wojennej Nikołajem Jewmienowem.

    Do spotkania doszło podobno w Sewastopolu na zaanektowanym Półwyspie Krymskim.

    To pierwsze zdjęcia przedstawiające domniemanych członków załogi statku "Moskwa" od czasu jego zatonięcia w czwartek.

    W czwartek wieczorem ministerstwo obrony Rosji poinformowało, że krążownik rakietowy Moskwa zatonął podczas holowania w sztormie. Nie wspomniało jednak nic o tym, że został trafiony, a jedynie, że przyczyną holowania był pożar. Ukraińską wersję zdarzeń - że okręt został trafiony dwiema ukraińskimi rakietami - potwierdziły w piątek też Stany Zjednoczone.

    Los ponad 500 członków załogi "Moskwy" pozostawał początkowo niejasny.

    W Kijowie słychać eksplozje

    We wczesnych godzinach rannych w niedzielę w stolicy Ukrainy, Kijowie, słychać było eksplozje, podała agencja Reuters, powołując się na lokalne media.

    W nocy nad prawie całą Ukrainą zawyły syreny przeciwlotnicze.

    Nie podano oficjalnego wyjaśnienia eksplozji, a Reuters nie był w stanie natychmiast zweryfikować tych doniesień.

    Zełenski: Sytuacja w Mariupolu jest nadal bardzo ciężka

    Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział w sobotę wieczorem podczas cyklicznego wystąpienia na Facebooku, że sytuacja w oblężonym porcie Mariupol pozostaje bardzo poważna, a władze w Kijowie są w stałym kontakcie z obrońcami miasta.

    Zełenski oskarżył Rosję o próbę zlikwidowania mieszkańców miasta, ale nie odniósł się do twierdzenia Moskwy, że wojska rosyjskie oczyściły cały obszar miejski Mariupola z sił ukraińskich.

    Ukraiński przywódca ponownie zwrócił się do państw zachodnich z żądaniem dostarczenia uzbrojenia, które umożliwiłoby obronę Ukrainy, zmniejszenie presji na Mariuopol i odblokowanie miasta.

    Zełenski zapewnił, że Ukraina po wojnie zostanie odbudowana.

    "Odbudujemy to, co okupanci próbowali zniszczyć. Wszystkie miasta i wioski, które ucierpiały" - powiedział Zełenski.

    Reuters opublikował nagranie z okupowanego Mariupola: ruiny budynków, ciała cywilów na ulicach

    W Mariupolu dziennikarze Reutersa przebywający w dzielnicach zajętych przez Rosjan dotarli do huty imienia Ilicza, w której obrońcy miasta bronili się w podziemnych tunelach i bunkrach. Nagranie opublikowane w sobotę na Twitterze pokazuje ruiny miasta i ciała cywilów na ulicach.

    Mariupolski kombinat metalurgiczny imienia Ilicza to obok Azowstalu jeden z dwóch zakładów, w których ukrywali się ukraińscy obrońcy miasta. Według Kremla huta została zdobyta w piątek.

    Na nagraniu Reutersa widzimy, że obecnie na jej terenie znajdują się tylko ruiny ze stali i betonu, bez śladu obrońców.

    Na pobliskich ulicach leżało kilka ciał cywilów. Ktoś namalował sprayem "zaminowane" na płocie przy zniszczonej stacji benzynowej. Na filmiku widać również czerwony samochód osobowy jadący powoli pustą ulicą z przyklejoną do przedniej szyby kartką z napisanym na niej słowem "dzieci".

    W położonym nad Morzem Azowskim oblężonym przez siły rosyjskie porcie Mariupol mają miejsce najcięższe walki i najgorsza katastrofa humanitarna toczącej się wojny na Ukrainie - ocenia agencja Reutera.

    W całkowicie okrążonym przez rosyjskie wojska od początku marca i stale ostrzeliwanym mieście według mera mogło zginąć dotychczas ponad 20 tysięcy cywilów. Pojawiają się doniesienia, że Rosjanie zaczęli spalać zwłoki zabitych mieszkańców w mobilnych krematoriach, by ukryć ślady zbrodni.

    Według najnowszych szacunków w mieście wciąż przebywa ponad 100 tys. osób. Przed wojną miasto liczyło ponad 400 tys. mieszkańców.

    Władze: w sobotę ewakuowano prawie 1,5 tys. osób

    Łącznie 1449 osób zostało ewakuowanych z ukraińskich miast przez korytarze humanitarne w sobotę, poinformował wiceszef prezydenckiego biura Kyryło Tymoszenko w komunikacie opublikowanym w komunikatorze Telegram.

    Około 1380 osób przybyło do miasta Zaporoże z kilku miast na południu i wschodzie kraju, w tym 170 z oblężonego miasta portowego Mariupol.

    Władze podały, że 68 osób zostało ewakuowanych "pod ciągłym ostrzałem" z trzech miast w obwodzie ługańskim.

    Ewakuacja z miasta Lisiczańsk, również znajdującym się w obwodzie ługańskim, została udaremniona z powodu "zmasowanego ostrzału".

    Ukraina i Rosja oskarżają się nawzajem o utrudnianie cywilom wydostania się z terenów objętych wojną poprzez tworzone codziennie tzw. korytarze humanitarne.

    Od 24 lutego w kraju zabito 21 przedstawicieli mediów

    Od 24 lutego, początku rosyjskiej agresji na Ukrainę, w kraju zabito 21 przedstawicieli mediów - poinformowała w sobotę agencja Ukrinform, powołując się na zajmującą się wolnością słowa komisję Rady Najwyższej Ukrainy.

    "Składamy szczere kondolencje rodzinom ofiar. Żądamy odpowiedzi świata na zbrodnie popełnione przez rosyjskich okupantów na Ukrainie, w tym niszczenie wolnych mediów" - napisano w komunikacie parlamentarnej Komisji Wolności Słowa.

    "Apelujemy do organów ścigania o dokładne dokumentowanie przestępstw przeciwko dziennikarzom. Informacja jest bronią, a media wnoszą nieoceniony wkład w nasze zwycięstwo. Wojna nie rozróżnia narodowości ani języków" - dodano. 

    Mer: W jednej ze wsi Rosjanie zostawili sarin

    W jednej ze wsi w obwodzie sumskim na północy Ukrainy po przejściu rosyjskich wojsk znaleziono sarin - poinformował w sobotę mer Trościańca Jurij Bowa.

    "Po tym jak rosyjskie wojska przebywały w obwodzie sumskim we wsi Biłka znaleziono pozostałości broni chemicznej - sarin i inne substancje" - powiedział mer, cytowany przez Suspilne. Jak dodał, znaleziono też ampułki.

    "Teraz zajmuje się tym SBU (Służba Bezpieczeństwa Ukrainy - PAP). Możliwe, że tą substancją chemiczną okupanci chcieli uderzać czy to w Kijów, czy w Połtawę, czy w inne miasta" - kontynuował mer.

    Sarin to bezbarwny i bezwonny, silnie toksyczny związek chemiczny w postaci cieczy, stosowany jako bojowy środek trujący. Wnika do organizmu poprzez drogi oddechowe i skórę, a już kilkanaście miligramów tego środka może spowodować śmierć w ciągu kilku minut.

    Bowa poinformował także, że w ciągu miesiąca Rosjanie zastawili w Trościańcu wiele pułapek, zaminowali wiele cmentarzy, lasów, parków, obiektów administracyjnych. 

    Wieczorem rosyjscy żołnierze znów ostrzelali Charków; jedna osoba zginęła, dwie zostały ranne

    W sobotę wieczorem rosyjscy żołnierze ponownie ostrzelali Charków; zginęła jedna osoba, dwie zostały ranne - poinformował mer tego położonego na wschodzie Ukrainy miasta Ihor Terechow, cytowany przez portal Ukraińska Prawda.

    "Osoby ranne w wyniku wieczornego ostrzału znajdują się w szpitalu, gdzie lekarze walczą o ich życie" - dodał Terechow.

    Tego samego dnia rano w wyniku rosyjskiego ostrzału w Charkowie zginęły dwie osoby, a 32 zostały ranne - przypomniał portal.

    Zełenski po rozmowie z Johnsonem: pracujemy nad gwarancjami bezpieczeństwa

    Pracujemy nad gwarancjami bezpieczeństwa dla Ukrainy - oświadczył w sobotę prezydent tego państwa Wołodymyr Zełenski po rozmowie z brytyjskim premierem Borisem Johnsonem.

    "Kontynuowałem dialog z premierem Wielkiej Brytanii Borisem Johnsonem. Omówiliśmy uzgodnienia osiągnięte podczas jego niedawnej wizyty, przede wszystkim w sprawie wsparcia obronnego i makrofinansowego" - napisał Zełenski na Twitterze.

    Jak dodał, poinformował Johnsona o sytuacji na froncie, w tym w Mariupolu. "Pracujemy nad gwarancjami bezpieczeństwa dla Ukrainy" - podkreślił.

    Johnson przekazał, również na Twitterze, że poinformował Zełenskiego o dalszej pomocy wojskowej dla Ukrainy, która zostanie dostarczona w najbliższych dniach. "Wielka Brytania nie cofnie się przed niczym, by zapewnić Ukraińcom zasoby, których potrzebują, żeby bronić się przed trwającym najazdem Rosji" - podkreślił.

    Wcześniej tego dnia w rozmowie z ukraińskimi mediami Zełenski zaznaczył, że Wielka Brytania, USA, Włochy i Turcja okazują gotowość, by zostać gwarantami bezpieczeństwa Ukrainy, ale - jak dodał - nie ma ostatecznej odpowiedzi od żadnego z tych krajów. Wyraził przypuszczenie, że taką gotowość wyrazi też oddzielnie Unia Europejska.

    Ukraiński prezydent przekazał, że pierwsze rozmowy w tej sprawie odbędą się w formacie Wielka Brytania, USA, Niemcy, Francja, Polska. Następnie negocjacje będą obejmowały inne kraje - zaznaczył.

    "Na razie nie otrzymałem potwierdzenia od innych" - powiedział Zełenski dodając, że omawiane są trudne kwestie dotyczącego tego, czego oczekuje strona ukraińska i tego, co mogą zaoferować inne państwa.

    Władze: Rosjanie uniemożliwili ewakuację z Lisiczańska i celowo ostrzelali transport chleba

    Rosjanie otworzyli ogień w stronę centrum Lisiczańska w obwodzie ługańskim na wschodzie Ukrainy, uniemożliwiając ewakuację ludności - poinformował w sobotę szef władz tego regionu Serhij Hajdaj. Dodał, że siły rosyjskie celowo ostrzelały osiem furgonetek dostarczających chleb.

    "Podczas zawieszenia broni rosyjska armia otworzyła ogień w stronę centrum Lisiczańska. Oczywiście miejscowi mieszkańcy zdecydowali o pozostaniu w tym czasie w piwnicach. Ewakuację faktycznie zerwano, bo udało się wywieźć tylko jedną osobę" - napisał Hajdaj w komunikatorze Telegram. (https://t.me/luhanskaVTSA/1651)

    Poinformował też, że rano Rosjanie po raz kolejny ostrzelali zakład przetwórstwa ropy naftowej w Lisiczańsku, wywołując pożar na powierzchni 5000 m kw. (https://t.me/luhanskaVTSA/1647)

    Według niego siły przeciwnika ostrzelały też osiem furgonetek dostarczających chleb. "Jestem przekonany, że strzelali świadomie. Byli naprowadzani. Zdrajca chciał, by mieszkańcy Lisiczańska zostali bez chleba" - napisał Hajdaj. Dodał, że Rosjanie zaatakowali auta ciężkim uzbrojeniem. Ratownikom udało się ugasić ogień, którym po ostrzale zajęły się trzy pojazdy.

    Władze: Rosjanie pod przymusem wywieźli do Rosji 50 mieszkańców Iziumu

    Z Iziumu w obwodzie charkowskim Rosjanie przymusowo wywieźli do Rosji 50 mieszkańców - poinformował w sobotę przedstawiciel władz tego miasta na wschodzie Ukrainy Maksym Strelnyk.

    "Już od dawna z Iziumu docierały informacje o tym, że rosyjscy okupanci wraz z miejscowymi zdrajcami dezinformują mieszkańców, którzy są w pełnej informacyjnej izolacji, i rozpowszechniają różne nieprawdziwe informacje dotyczące sytuacji w kraju i w mieście. Na przykład propagandyści przekazywali, że rzekomo Kijów i Charków upadły, a Izium został +poddany+" - napisał Strelnyk w mediach społecznościowych.

    W związku z tym - jak kontynuował - mieszkańcom proponowano samodzielną "ewakuację" z Iziumu do Rosji. Jednak większość mieszkańców odmówiła dobrowolnego wyjazdu z miasta, bez względu na stałe ryzyko ostrzałów.

    "Dlatego rosyjscy okupanci we współpracy z miejscowymi zdrajcami zorganizowali przymusową deportację z miasta ponad 50 mieszkańców. Autobusy z ludźmi przekroczyły granicę (z Rosją) przez przejście Czuhuniwka i pojechały w nieznanym kierunku" - dodał Strelnyk.

    Przedstawiciel lokalnych władz ocenił, że jest do zbrodnia przeciwko ludzkości, której wykonawcy i zleceniodawcy muszą być ukarani.

    Staruszka ewakuowała się z Mariupola, zabierając ze sobą koguta - nie zostawia się przyjaciół

    Staruszka ewakuowała się z atakowanego przez Rosjan Mariupola na południowym wschodzie Ukrainy, zabierając ze sobą koguta; tłumaczyła, że nie zostawia się przyjaciół - napisało w sobotę ukraińskie MSZ.

    "Ukraińska babcia, która uciekła z Mariupola, zabrała ze sobą swojego koguta. Tłumaczyła, że nie mogła zostawić swojego przyjaciela, z którym przetrwała bombardowanie i głód" - przekazało MSZ na Twitterze.

    Resort zamieścił też nagranie, na którym słychać pianie Toszy. Niektóre media podają, że kobieta wyjechała z ptakiem do Polski. 

    Źródło:
    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Powiązane: Wojna w Ukrainie

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki