Ceny ropy naftowej w Nowym Jorku poszły w górę o ponad 3% i po raz pierwszy od listopada przekroczyły 44 dolary za baryłkę. Drożały też akcje – indeks S&P500 osiągnął najwyższą wartość od 5 miesięcy, zbliżając się do rekordu wszech czasów z maja 2015 r.


Kontraktami na ropę Crude z majową dostawą handlowano w środę nawet po cenie 44,24 USD za baryłkę – czyli najdrożej od listopada i już niemal o 70% powyżej lutowego dołka. Do godziny 22:00 zwyżka cen ropy WTI została ograniczona do 3,1% i 43,77 USD za baryłkę.
Do tak silnego wzrostu notowań „czarnego złota” przyczyniła się niezbyt wiarygodna pogłoska o rzekomym zwołaniu w Moskwie spotkania przedstawicieli „ważnych producentów” ropy. Władze Rosji szybko zdementowały te doniesienia. W niedzielę kraje OPEC nie doszły do porozumienia w sprawie zatrzymania wzrostu wydobycia ropy.
Na fali droższej ropy popłynęły akcje, które od kilku miesięcy wykazują zadziwiająco wysoką pozytywną korelację z cenami czarnego surowca. Indeks S&P500 rósł nawet o 0,5%, ale w końcówce sesji zmniejszył zyski do 0,08%. Mimo to osiągnął najwyższy kurs zamknięcia od 4 listopada. Do rekordu wszech czasów z maja '15 brakuje już tylko 1,4%.
Od śródsesyjnego dna z 11 lutego S&P500 urósł o blisko 200 punktów, czyli 16%. Zwyżce nie towarzyszyła poprawa tzw. fundamentów. Według danych Thomson Reuters w pierwszym kwartale zyski spółek tworzących S&P500 spadły o 7,5% rdr. Analitycy tną też prognozy na resztę roku, w wyniku czego S&P500 jest obecnie wyceniany na równowartość 17,8-krotności oczekiwanych zysków. To najwięcej od 2004 roku.

Natomiast dane nadchodzące z gospodarki Stanów Zjednoczonych świadczą o gwałtownym wyhamowaniu wzrostu gospodarczego. Według modelu Fedu z Atlanty w pierwszym kwartale amerykański PKB urósł tylko o 0,3% w ujęciu annualizowanym wobec, i tak niezachwycających, 1,9% odnotowanych w ostatnich trzech miesiącach 2015 roku.
Fiasko rozmów w Doha? Jakie fiasko?

Główną ekonomiczną wiadomością początku bieżącego tygodnia jest rezultat niedzielnych negocjacji producentów ropy w Doha. Jednym z najczęściej padających w tym kontekście słów jest słowo „fiasko”. Ja wolę jednak używać innego słowa: „sukces”! - pisze Adam Torchała.
Krzysztof Kolany





























































