REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Rolls-Royce idzie na noże z liniami lotniczymi. IATA: To nie są nasi partnerzy

2026-02-03 11:17
publikacja
2026-02-03 11:17
Dodaj Bankier.pl w Google

Największe pokazy lotnicze w Azji Singapore Airshow, stały się przy okazji areną zakulisowej walki pomiędzy Rolls-Royce’em a liniami lotniczymi. Zdaniem producenta silników lotniczych drastyczne podwyżki za ich serwis to nie kaprys, a fundament programu transformacji.

Rolls-Royce idzie na noże z liniami lotniczymi. IATA: To nie są nasi partnerzy
Rolls-Royce idzie na noże z liniami lotniczymi. IATA: To nie są nasi partnerzy
fot. Patrick Pleul / / FORUM

Willie Walsh, dyrektor generalny Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA), w przededniu Singapore Airshow grzmiał, że problemy z dostawami i wynikający z nich wzrost cen części do silników pogłębiają przepaść między niewielkimi marżami linii lotniczych a marżami dostawców silników. "To nie jest zrównoważone... Myślę, że teraz będziemy musieli przeprowadzić na ten temat poważniejszą dyskusję" – powiedział.

Prezes IATA podważył także wizerunek współpracy przemysłu, jaki często prezentowany jest na wydarzeniach takich jak odbywające się w tym tygodniu największe w Azji pokazy lotnicze. "Denerwuje mnie, gdy słyszę, jak (producenci silników) mówią o partnerstwie i partnerach. Oni nie są naszymi partnerami" – powiedział Walsh.

Komentarze padające przy okazji szczytu Changi Aviation Summit są najnowszą odsłoną sporu o dostawy między liniami lotniczymi, producentami silników i producentami samolotów. Producenci silników rzadko poruszają kwestię cen, ale stanowczo bronią oni wysiłków mających na celu odzwierciedlenie skali inwestycji niezbędnych do rozwoju silników odrzutowych.

"Zakłócenia w łańcuchu dostaw spowodowane pandemią COVID"

Rob Watson, prezes działu lotnictwa cywilnego w firmie Rolls-Royce na marginesie targów Singapore Airshow przekazał, że "nasze ceny odzwierciedlają zakłócenia w łańcuchu dostaw spowodowane pandemią COVID". "Dla nas ceny były w pewnym stopniu funkcją kosztów.

Wakacje na giełdzie

Odzwierciedlają one wzrost kosztów, który wynika z wszystkich tych wyzwań w łańcuchu dostaw, o których wszyscy mówią" - dodał.

Krótko mówiąc: Rolls-Royce chce wreszcie zarabiać na tym, co produkuje. Ta "terapia szokowa" wywołała jednak wściekłość u największych graczy. I mają ku temu powody...

Rolls-Royce żąda stawek premium za produkt, który miewa humor

Tim Clark z Emirates, znany z tego, że nie gryzie się w język, wprost punktuje strategię producenta. Dla linii lotniczych sprawa jest prosta: Rolls-Royce żąda stawek premium za produkt, który – szczególnie w trudnych warunkach – miewa humory. Clark nie kryje irytacji, sugerując, że oczekiwanie ogromnych dopłat przy jednoczesnych problemach z trwałością silników to co najmniej brawurowy ruch marketingowy. Zresztą juz dwa lata temu zadeklarował, że Emirates nie kupią silników Rolls-Royce'a, dopóki nie będą wiedzieć, że działają.

Watson dodał, że Rolls-Royce jest "na dobrej drodze" w realizacji programu poprawy trwałości swojego największego silnika przeznaczonego dla dalekodystansowych samolotów Airbus A350-1000. ​​Wprowadzone usprawnienia pozwolą na wydłużenie czasu między przeglądami o 60%, a od 2028 r. spodziewane są dalsze udoskonalenia.

Rentowność wyzwaniem dla branży lotniczej

Rentowność nadal stanowi poważne wyzwanie dla naszej branży. Prognozujemy, że w 2025 roku rentowność wyniesie niewiele poniżej 40 miliardów dolarów, co przełoży się na marżę netto na poziomie 3,9%. W 2026 roku przewidujemy wzrost rentowności netto do 41 miliardów dolarów. Nadal jednak oznacza to bardzo niską marżę netto na poziomie 3,9%, czyli marżę operacyjną na poziomie 6,9% - mówił Willie Walsh, dyrektor generalny IATA na szczycie Changi Aviation Summit 2026.

Jak dodał, dla porównania, najlepszy rok w historii branży lotniczej pod względem rentowności przypadł na 2015 rok, kiedy osiągnęliśmy marżę operacyjną na poziomie 8,3% i marżę netto na poziomie 5,0%. Będzie to zatem nadal stanowić poważne wyzwanie dla naszej branży w 2026 roku. Zysk netto na pasażera w latach 2025 i 2026 wyniesie zaledwie 7,9 USD.

Problematyczny Trent XWB-97 napędzający gigantów

W samym centrum tej burzy kręcą się łopatki silnika Trent XWB-97. To technologiczne cudo napędzające Airbusy A350-1000 stało się symbolem branżowego pata. Przewoźnicy operujący w gorącym klimacie skarżą się, że silniki wymagają serwisu znacznie częściej, niż obiecywano w broszurach. Gdy dołożymy do tego nowe, wyższe cenniki usług, otrzymujemy równanie, w którym marża linii lotniczych zaczyna parować szybciej niż paliwo w dopalaczu.

Zdaniem Stevena Udvar-Hazy'ego z Air Lease Corp. problemem jest monopol. Producenci silników stworzyli system niemal idealny – kontrolują nie tylko produkt, ale i cały obieg części zamiennych oraz certyfikację serwisu. W takim układzie linie lotnicze są właściwie ich zakładnikami. Skoro nie mają alternatywy, muszą płacić, nawet jeśli jedynym uzasadnieniem podwyżki jest potrzeba poprawy wyników finansowych w Excelu Rolls-Royce’a.

Mimo wizerunkowego pożaru, Tufan Erginbilgic, szef Rolls-Royce’a nie zamierza sięgać po gaśnicę. Przeciwnie – dolewa oliwy do ognia. W jednym z wywiadów przyznał, że tylko zasobny portfel pozwoli firmie naprawić błędy z przeszłości i dostarczyć w końcu niezawodną technologię. To ryzykowna gra va banque. Rolls-Royce stawia wszystko na jedną kartę: albo zmusi rynek do zaakceptowania nowej rzeczywistości cenowej, albo zrazi do siebie klientów tak bardzo, że przy kolejnych zamówieniach Airbusy będą wyjeżdżać z fabryk z silnikami konkurencji.

Oprac. JM

Źródło:
Tematy

Komentarze (11)

dodaj komentarz
marianpazdzioch
Rolls-Royce jest zadłużony po uszy, co trochę przeczy wersji linii lotniczych. Wiele innych spółek na ich miejscu ogłosiłoby już dawno upadłość.
fargo12
Bo jak każde brytyjskie przedsiębiorstwo jest źle zarządzane, to samo było w motoryzacji i właściwie w każdym aspekcie biznesu. Motoryzacji angielska już istnieje tylko z nazwy bo jakby inni nie wykupili to by nic już nie było. Tam gdzie Anglik rządzi to jest drogo, słaba jakość a koszty idą do góry.
sajetan
Hmm... to może pretensje do Airbusa, który zaprojektował samolot pod silnik RR, podczas gdy konkurencyjne Boeing 787 czy 777 są przystosowane do silników RR, ale też GE czy PW ?
nierzad
Mozna kupowac silniki z Chin i Rosji.
marianpazdzioch
A z Korei Płn. macie, tania?
fargo12
Chińczycy i Rosjanie mają własne wersje, ale póki co jeszcze nieefektywne, choć za chwilę wyjdą i takie do produkcji.
pozhoga odpowiada marianpazdzioch
A jakie wy produkujecie, Hans? Tylko takie do pralek i odkurzaczy? No jakże mi przykro…
jan-kowalski
Branża lotnicza (przewoźnicy i producenci samolotów) sama zapędziła się w ten kozi róg, naciskając przed laty (tak ca. 40-45 lat temu) na redukcję liczby silników w samolotach zwłaszcza długodystansowych (transoceanicznych) - z 3 czy 4 (a nawet 6) do 2. Oczywiście nie bezinteresownie, tylko dla obniżenia kosztów i zwiększenia liczby Branża lotnicza (przewoźnicy i producenci samolotów) sama zapędziła się w ten kozi róg, naciskając przed laty (tak ca. 40-45 lat temu) na redukcję liczby silników w samolotach zwłaszcza długodystansowych (transoceanicznych) - z 3 czy 4 (a nawet 6) do 2. Oczywiście nie bezinteresownie, tylko dla obniżenia kosztów i zwiększenia liczby pasażerów (przychodów) przypadających na 1 silnik w samolocie i związane z nim koszty. I regulatorzy (tacy jak NTSB) się zgodzili, ale pod warunkiem, że te 2 silniki (pozostałe z poprzednio 3-4-6) będą skrajnie niezawodne (a teraz jeszcze mają dodatkowo być eco-, silent- i Bóg wie co jeszcze). A to kosztuje. I teraz przychodzi liniom lotniczym płacić rachunek (od producentów silników) i czas zapłaty za ten "wspaniały" pomysł. Tylko dlaczego udają jarząbka i nie mówią, skąd to się wzięło? - chyba, tak jak politycy w demokracji, liczą na krótką pamięć elektoratu.
men24a
Denerwuje mnie, gdy słyszę, jak (producenci silników) mówią o partnerstwie i partnerach. Oni nie są naszymi partnerami" – powiedział Walsh.

Powiedz to pisowcowi. Oni by powiedział panu Walsh że jest jego przyjacielem i by mu zaczęli łaskę robić a pan Walsh by zaczął opowiadać że Polacy są jego przyjacielski bo rżnie ich
Denerwuje mnie, gdy słyszę, jak (producenci silników) mówią o partnerstwie i partnerach. Oni nie są naszymi partnerami" – powiedział Walsh.

Powiedz to pisowcowi. Oni by powiedział panu Walsh że jest jego przyjacielem i by mu zaczęli łaskę robić a pan Walsh by zaczął opowiadać że Polacy są jego przyjacielski bo rżnie ich po cenie ile wlezie a oni się jeszcze cieszą
goscgumka
Za każdym razem gdy się odpalasz robisz mi dzień:)

Powiązane: Branża lotnicza

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki