Czeski rząd zatwierdził w poniedziałek projekt ustawy, która odchodzi od finansowania mediów publicznych z opłat abonamentowych i zamienia je na dotację z budżetu państwa. W radiu i TV zapowiedziano strajki ostrzegawcze, a minister kultury Ota Klempirz mówi, że wszyscy muszą oszczędzać


Obie instytucje otrzymają z budżetu państwa 7,8 mld koron, czyli około 1,4 mld złotych. Tym samym mają dysponować taką samą kwotą jak w 2024 r., czyli przed zeszłoroczną podwyżką opłat telewizyjnych i radiowych. W porównaniu z bieżącym rokiem jest to o około 15 procent mniej. Według Klempirza media będą musiały być bardziej efektywne, a szefowie obu instytucji będą mogli wykazać się zdolnościami menedżerskimi.
Według szefa TV Hynka Chudarka, kierowana przez niego instytucja musiałaby ograniczyć produkcję i zwolnić około 300–500 osób z 2900. Szef czeskiego radia publicznego Rene Zavoral mówił o zwolnieniach od 150 do 200 osób spośród 1350 pracowników. Wspomniał o konieczności zamknięcia kanału Radio Sport oraz likwidacji orkiestry symfonicznej Czeskiego Radia.
Pracownicy czeskich mediów publicznych są w stanie gotowości strajkowej i 22 czerwca zostanie przeprowadzony strajk ostrzegawczy. Akcja protestacyjna może zostać rozszerzona.
- Uważamy, że obie instytucje nie wykazały żadnego zainteresowania oszczędzaniem. Cała Europa oszczędza, a te dwa media nie oszczędzają i nikt ich nie kontroluje. No i najważniejsze jest to, że mieliśmy to w programie - powiedział Babisz, nawiązując do programu wyborczego ruchu ANO, które wygrało wybory jesienią 2025 r.

Premier odrzucił oskarżenia, że zmiany finansowania zagrażają niezależności mediów. Podkreślił, że zgodnie z prawem oba media publiczne są i będą kontrolowane przez swoje rady, a roczne sprawozdania z ich działalności i gospodarki będzie zatwierdzać izba poselska.
Oponenci takiego rozwiązania uważają, że każdoroczne uzależnienie nadawców od budżetu oznacza polityczną smycz. Od finansowania będzie można uzależnić potrzebę istnienia określonych programów, a mechanizm autocenzury może wymusić odejście od krytyki postępowania poszczególnych resortów, które będą współdecydować o przyszłym budżecie mediów.
Z Pragi Piotr Górecki (PAP)
ptg/ kj/






























































