Eurocash tanieje dziś najmocniej spośród całego WIG20. Najwyraźniej inwestorzy mocno wzięli sobie do serca dzisiejszą negatywną rekomendację od UBS, ponieważ nie pojawiły się żadne nowe komunikaty dotyczące tej spółki. Kurs Eurocashu nie był równie nisko już od lat.


Analitycy UBS wznowili dziś rekomendacje dla Eurocashu od zalecenia „sprzedaj", obniżając cenę docelową akcji spółki do 23 zł z 34,5 zł wcześniej. Za tą wyceną momentalnie podążył kurs spółki, która spadał dziś nawet o blisko 5 proc., a więc najwięcej spośród wszystkich blue chipów.
Jest to zatem kontynuacja trwającej zniżki, podczas której Eurocash potaniał już o ponad 30 proc. w zaledwie pół roku. Spadki sprawiły, że spółka ta nie była równie tania aż od końca 2011 roku.
Wyniki chwilowo nie zachwycają
Przecenę na akcjach Eurocashu teoretycznie uzasadniają jednak słabsze wyniki spółki. W szczególności złe okazały się pierwsze dwa kwartały 2017 roku, które Eurocash zakończył nawet stratą. Co prawda „na plus” spółka wyszła już w III kwartale zeszłego roku, jednak jego wyniki i tak były zdecydowanie niższe od konsensusu PAP.
Jak podano w raporcie, zysk operacyjny grupy Eurocash w trzecim kwartale sięgnął 58,2 mln zł wobec 85,1 mln zł zysku w konsensusie PAP, natomiast EBITDA grupy spadła rdr o 17,7 proc. do 101,5 mln zł wobec 131 mln zł oczekiwanych przez rynek.
Spółka tłumaczyła wtedy, że „spadek EBITDA związany był przede wszystkim ze spadkiem rentowności w formatach dystrybucji Cash&Carry oraz Papierosy i produkty impulsowe, a także wzrostem wydatków związanych ze strategicznymi projektami: rozszerzeniem oferty dla sklepów Delikatesy Centrum o towary świeże oraz rozwojem formatów sprzedaży detalicznej pod markami Kontigo, 1minute, abc na kołach, Duży Ben”.
Jak już pisaliśmy, Eurocash cały 2017 rok zakończyć może na ledwie niewielkim plusie, choć jest to głównie spowodowane zawiązaniem rezerwy na zobowiązania z tytułu zaległego VAT-u (-114,4 mln zł). Gdyby nie ona, Eurocash byłby wyraźnie lepszy niż przed rokiem. Potwierdza to m.in. świetny czwarty kwartał, w którym - według analityków - spółka poprawiła się o 31,6 proc. Wbrew pozorom Eurocash będzie więc można prawdopodobnie zaliczyć do pozytywów tego sezonu wynikowego, o czym ostatecznie przekonamy się wraz z najbliższym raportem (28 lutego).
Ostatnie rekomendacje
Oprócz UBS, rekomendacje dotyczące Eurocashu wydały ostatnio także dwa inne domy maklerskie. Jak dotąd, każda kolejna okazuje się jednak coraz gorsza. Pierwszy w tym miesiącu analizy dokonał Haitong Bank, który określił cenę docelową dla spółki na poziomie 31,6 zł i zalecił „kupuj”. Potencjał wzrostowy uzasadniano m.in. atrakcyjnym wskaźnikiem EV/EBITDA na 2018 r. oraz pozytywną oceną planów transformacji Eurocashu z hurtownika w detalistę.
Nieco później natomiast o wycenę tej spółki pokusił się Goldman Sachs, który ustalił cenę docelową na poziomie 28 zł, z jednoczesną rekomendacją „neutralnie”. Dziś z kolei poznaliśmy wspomnianą już rekomendację od UBS, a więc najgorszą z powyższych. Więcej analiz domów maklerskich można znaleźć w naszym zestawieniu rekomendacji dla spółek.
Mimo wszystko można jednak powiedzieć, że handel nadal jest w cenie. Spółki z tego sektora ciągle się bowiem cieszą dobrą opinią wśród analityków, którzy mało komu wystawiają równie dużo pozytywnych rekomendacji. Stoją za tym w szczególności wyceny właśnie dla Eurocashu, ale także dla gwiazdy minionego roku - Dino.
„O obliczu polskiego rynku FMCG obecnie decydują dwa główne czynniki. Po pierwsze, wskazują na strukturalny trend, w ramach którego małe i średnie sklepy zwiększają swój udział w rynku kosztem sklepów tradycyjnych oraz super- i hipermarketów. Po drugie, korzystne warunki makroekonomiczne, rosnące pensje, niskie bezrobocie, program "Rodzina 500+" oraz inflacja znacząco wspierają sprzedaż” – piszą w swoim najnowszym raporcie analitycy Haitong Banku. Szerzej pisaliśmy o tym tutaj.





























































