Qumak w związku z niższym portfelem zamówień i niewielką liczbą nowych przetargów na rynku spodziewa się 2016 r. około 20 proc. spadku przychodów. Pomimo to, spółka zakłada poprawę rentowności i wypracowanie wyniku netto nie niższego niż w 2015 r. Ma w tym pomóc m.in. redukcja kosztów i bezpieczniejsze podejście do kontraktów.


"Patrząc na przychody na pewno w tym roku będziemy mniejszą firmą. Zakładamy, że spadek może wynieść około 20 proc." - powiedział na spotkaniu z dziennikarzami Marek Tiahnybok, pełniący obowiązki prezesa Qumaka.
"Naszym celem na ten rok jest podniesienie rentowności brutto na sprzedaży. Docelowo chcielibyśmy ją zwiększyć o 2 p.p., ale nie wiem, czy osiągniemy to już w tym roku. Pomimo niższej sprzedaży spodziewamy się, że wypracujemy w tym roku raportowany zysk netto nie niższy niż w 2015 r." - dodał.
W 2015 roku przychody netto ze sprzedaży grupy wyniosły 780 mln zł, a wynik netto 7,9 mln zł. W 2015 r. zysk Qumaka był obciążony rezerwami na dodatkowe koszty na kontrakt ISOK oraz dodatkowe koszty serwisowe.
"Te rezerwy są czysto księgowe i dotyczą m.in. kosztów serwisu ISOK od 2017 r., które musieliśmy ująć w wyniku. Gdyby nie zdarzenia jednorazowe zanotowalibyśmy w minionym roku ponad 15 mln zł zysku" - powiedział Tiachnybok.

Obecna wartość portfela zamówień Qumaka do realizacji na rok 2016 i lata późniejsze, sporządzona na dzień publikacji raportu, wynosi ponad 328 mln zł, z czego 308 mln zł dotyczy 2016 roku. Portfel jest wyraźnie niższy niż przed rokiem, kiedy jego wartość wynosiła 486 mln zł, z tego 446 mln zł dotyczyło 2015 r.
"To nie jest tak, że nie wygrywamy przetargów, gdyż ich po prostu nie ma, co ma związek m.in. ze zmianą perspektywy unijnej" - powiedział wiceprezes Qumaka Jacek Suchenek.
"Spodziewamy się, że nowe projekty powinny być uruchamiane w II kw. i mamy sygnały, że tak będzie. Jeśli to się jednak nie stanie będzie to powodem do niepokoju dla działów sprzedaży" - dodał wiceprezes Wojciech Strusiński.
W związku z mniejszą liczbą zleceń na rynku spółka planuje działania optymalizacyjne.
"Konsekwentnie wdrażamy plan optymalizacji kosztowej, co ma spowodować redukcję kosztów operacyjnych. Uruchomiony w mienionym roku dział zakupów ma pomóc w zredukowaniu kosztów zewnętrznych sprzedaży. W IV kw. uruchomiliśmy dział audytu i kontroli wewnętrznej, który ma czuwać nas zwiększeniem bezpieczeństwa procesów sprzedaży i realizacji" - powiedział Tiachnybok.
"Optymalizacja ma polegać także m.in. na wyeliminowaniu dublujących się kompetencji w pionach. Zapewne będzie tak, że z niektórymi osobami się rozstaniemy" - dodał.
Dodatkowo w poprawie rentowności ma pomóc wyższa rentowność kontraktów w backlogu.
"Będziemy realizować więcej mniejszych kontraktów, które są bezpieczniejsze, a jednocześnie bardziej rentowne" - powiedział Strusiński.
Qumak w 2015 r. wypracował 52,7 mln zł przepływów operacyjnych i zakończył rok z 67 mln zł gotówki. Na wysoką pozycję gotówkową wpłynęło zakończenie kilku istotnych projektów w IV kw. i otrzymanie płatności. Jednocześnie przedstawiciele spółki podkreślają, że Qumak praktycznie nie ma oprocentowanego zadłużenia.
Tiachnybok poinformował, że w I kw. 2016 r. spółka rozpoczyna nowe projekty, które się dopiero rozkręcają, więc nie należy w tym okresie oczekiwać dodatnich przepływów z działalności operacyjnej.
Pomimo wysokiego stanu gotówki, zarząd Qumaka ostrożnie wypowiada się o możliwych sposobach redystrybucji ewentualnych nadwyżek do akcjonariuszy.
"Zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy spółką publiczną i akcjonariusze mają swoje oczekiwania. Zaproponowaliśmy radzie kilka rozwiązań. Albo będzie dywidenda, albo jakaś alternatywa" - powiedział Strusiński.
Istotnym kontraktem Qumaka, który miał wpływ na wyniki był projekt ISOK. Zgodnie z pierwotną umową realizacja miała nastąpić do końca 2014 roku. Według ostatniego aneksu, zakończenie realizacji umowy miało nastąpić z końcem czerwca 2015 r. Od tamtej pory Qumak nie informował jednak o aneksowaniu terminu realizacji umowy.
"Zakładamy, że kontrakt zakończy się we wrześniu 2016 r. Nie mamy aneksu wydłużającego oficjalny termin, ale nie mamy też specjalnego ciśnienia, żeby go podpisać. Formalnie jesteśmy obecnie w opóźnieniu piątego etapu. Jeśli klient podejdzie do tego tak jak do tej pory, to możemy się spodziewać kary w wysokości około 1,2 mln zł. Rezerwa na taka kwotę jest już ujęta w naszych wynikach, więc nie obciąży ona tegorocznego zysku" - powiedział Tiachnybok. (PAP)
gsu/ jtt/




























































