Zamiast typowego ubezpieczenia sprzętu RTV/AGD sprzedawcy coraz częściej proponują klientom tzw. umowy serwisowe. W przypadku problemów z naprawą zepsutego telefonu czy pralki walka o swoje będzie trudniejsza - ostrzega Rzecznik Finansowy, który coraz częściej odbiera zgłoszenia od konsumentów w tej sprawie.
Tego rodzaju praktyk przybywa zarówno w sklepach ze sprzętami RTV/AGD, jak i u operatorów komórkowych, przy sprzedaży telefonów.
Serwis to nie ubezpieczenie
– W ostatnich miesiącach do Rzecznika Finansowego częściej zaczęli zgłaszać się klienci którzy są niezadowoleni ze sposobu obsługi w przypadku awarii sprzętu AGD/RTV. Jednak po analizie okazuje się, że Rzecznik nie ma możliwości podjęcia interwencji – informuje Biuro Rzecznika Finansowego.
ReklamaZobacz także
Klasyczne polisa na wypadek awarii czy zniszczenia sprzętu, nawet jeśli sprzedawana przez dystrybutora sprzętu, jest umową podpisywaną z towarzystwem ubezpieczeń. Skoro tak, w razie niezadowolenia z jakości obsługi w przypadku np. awarii smartfona, choćby przy odmowie pokrycia kosztów naprawy, konsument może złożyć skargę do Rzecznika Finansowego.
Instytucja ta jednak może podejmować jedynie sprawy w zakresie działania podmiotów rynku finansowego. Nie będzie zatem w stanie rozpatrywać zgłoszeń od klientów, którzy podpisali umowy łudząco podobne do ubezpieczenia sprzętu, jednak nazwane "umowami serwisowymi". Drugą stroną kontraktu jest w tym przypadku nie zakład ubezpieczeń, ale sprzedawca sprzętu. Niesatysfakcjonującą obsługę należy wówczas zgłosić do rzecznika konsumentów.
– Skutek (...) może być taki, że konsumentom będzie trudniej dochodzić swoich roszczeń, niż w przypadku korzystania z umowy ubezpieczenia oferowanej przez zakład ubezpieczeń bezpośrednio podlegający polskiemu Nadzorowi – mówi Aleksandra Wiktorow, Rzecznik Finansowy.
Jak zaznacza Rzecznik, umowy serwisowe nie są niezgodne z prawem, jednak "wstępne analizy tego zjawiska pokazały, że były one mniej korzystne niż podobne w skutkach umowy ubezpieczenia". Podobne, bowiem oba rodzaje umów przewidują świadczenie pozwalające pokryć skutki zniszczenia sprzętu bądź je zmniejszyć, w umowie pojawia się konkretne, kwotowe ograniczenie odpowiedzialności, zbliżona jest też wysokość składek.
Niepokojące praktyki
To nie jedyne praktyki, przed którymi ostrzega Rzecznik Finansowy w opublikowanym w tym tygodniu aneksie do "Raportu o ubezpieczeniach sprzętu elektronicznego". Instytucja informuje o znaczącym wzroście liczby skarg składanych przeciwko zagranicznym zakładom ubezpieczeń. Jeszcze w 2016 r. stanowiły ona 18% całości, dziś już 34%. Sęk w tym, że podmioty takie nie podlegają Komisji Nadzoru Finansowego. Tym samym w razie dostrzeżenia niepokojących praktyk, KNF musi występować do organów nadzoru w kraju, w którym zarejestrowana jest spółka będąca stroną umowy.
W opublikowanym przed dwoma laty raporcie Rzecznik ostrzegał przed częstymi odmowami pokrycia kosztów naprawy awarii, w których decyzję podpiera się argumentem, że do awarii nie doszło w sposób niezależny od użytkownika. Prowadzi to do kuriozalnych przypadków typu: firma odmawia naprawy pralki, która nagle przestała działać, bowiem doszło do niej na skutek zepsucia pompy, a "jest to element ulegający naturalnemu zużyciu eksploatacyjnemu".
Instytucja chwali się , że "dużo spraw" tego rodzaju kończy się pozytywnie dla konsumentów. – Ubezpieczyciele czy firmy prowadzące w ich imieniu likwidację szkód nie są w stanie wyjaśnić podstaw swojej decyzji [odmownej - red.] – informuje RF. Podmioty, których decyzje zakwestionował Rzecznik, często uznają przedstawioną argumentację i odstępują od dochodzenia roszczeń.
MW






























































