Prezydent Brazylii Luiz Inacio Lula da Silva oświadczył w czwartek, iż nie doszłoby do wydarzeń z 8 stycznia, czyli próby dokonania puczu po wyborach przegranych przez jego poprzednika Jaira Bolsonaro, gdyby „nie wziął on udziału w zmontowaniu tego zamachu”.


Brazylijska policja federalna rozpoczęła w czwartek dochodzenie w sprawie próby dokonania zamachu stanu i obalenia demokratycznego państwa prawa w celu utrzymania u władzy przez Bolsonaro.
„Obywatel, który sprawował przede mną rządy nie miał nawet odwagi, aby wziąć udział w przekazaniu władzy prezydenckiej, pozostał w domu, a następnie szybko wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Prawdopodobnie uczestniczył w przygotowaniach do zamachu stanu, ale zaczekajmy na wyniki śledztwa w tej sprawie” – powiedział Lula da Silva w wywiadzie dla rozgłośni radiowej Itatiaia.
Na pytanie dotyczące szczegółów wydarzeń w stolicy kraju, Brasilii, w dniu 8 stycznia, gdy tłum zwolenników Bolsonaro wtargnął m.in. do Pałacu Prezydenckiego i siedziby Sądu Najwyższego, Lula da Silva odpowiedział: „Dokładnie nie wiem, ale uważam, że nie doszłoby do tego bez jego udziału”.
W dalszym ciągu swego wywiadu prezydent podkreślał, że uważa, iż w stosunku do prezydenta zawsze istnieje domniemanie niewinności, jednakże ten, kto ponosi winę za jego błędy powinien za nie zapłacić.

Lila da Silva wyraził również nadzieję, że policja federalna przeprowadzi dochodzenie w „jak najbardziej demokratyczny sposób”, i że „w postępowaniu tym nie będzie żadnych nadużyć”.
W wydarzenia z 8 stycznia w przekonaniu prezydenta „w oczywisty sposób zamieszanych było wiele osób" i były one „wyrazem braku poszanowania dla demokracji”. Dlatego też – dodał Lula da Silva – "wiele osób zostanie objętych dochodzeniem”.
„Chcemy wiedzieć, kto to finansował, komu ile zapłacono, kto finansował obozowiska" - oznajmił Lula da Silva; chodzi o obozowiska zwolenników byłego prezydenta, zakładane pod bramami koszar wojskowych w wielu stanach Brazylii w celu wymuszenia na wojsku zademonstrowania poparcia dla Bolsonaro.
Jak podają czwartkowe media brazylijskie policja federalna Brazylii podjęła w kilkunastu stanach kraju ”wielowątkowe dochodzenia” dotyczące zarówno roli Bolsonaro, jak i kilku byłych jego ministrów, członków administracji i wysokiej rangi oficerów w próbie dokonania zamachu stanu po wyborach prezydenckich z października 2022 roku.
Brazylijskie siły bezpieczeństwa w ogłoszonym w czwartek komunikacie prasowym informują, iż policjanci „szukają odpowiedzi na pytanie, czy osoby będące przedmiotem śledztwa należały do organizacji przestępczej, która podjęła próbę zamachu stanu w celu niedopuszczenia do objęcia stanowiska prezydenta przez wybranego kandydata i obecnego prezydenta Brazylii Luiza Inacio Lulę da Silvę”.
Sędzia sadu Najwyższego Alexandre de Moraes nakazał Bolsonaro oddanie w ciągu 24 godzin paszportu i powstrzymanie się od kontaktów z innymi osobami objętymi dochodzeniem.
Jak podał brazylijski dziennik „Globo”, doszło do aresztowań, zatrzymano m.in. trzech wysokich oficerów i doradcę prezydenta Bolsonaro Filipe Martinsa.
Policja brazylijska poszukuje ministra sprawiedliwości w poprzednim rządzie brazylijskim Andersona Torresa oskarżonego w związku z atakiem na siedzibę Kongresu Brazylii, kiedy zwolennicy Bolsonaro zorganizowali zamieszki w stolicy kraju atakując i dewastując m.in. gmachy instytucji rządowych i Pałac Prezydencki. (PAP)
ik/ fit/


























































