Brazylijska Partia Pracujących (PT) oficjalnie ogłosiła w niedzielę kandydaturę lewicowego prezydenta kraju Luiza Inacio Luli da Silvy w październikowych wyborach. 80-letni polityk będzie się ubiegał o swoją czwartą kadencję na stanowisku szefa państwa.


Głównym rywalem prezydenta będzie prawicowy senator Flavio Bolsonaro, syn byłego szefa państwa Jaira Bolsonaro, który odbywa wyrok pozbawienia wolności za przygotowywanie zamachu stanu po wyborach z 2022 roku.
Flavio Bolsonaro cieszy się poparciem urzędników administracji prezydenta USA Donalda Trumpa, a także prezydenta Argentyny Javiera Mileia i premiera Izraela Benjamina Netanjahu. Sondaże wskazują jednak jak dotąd na przewagę Luli.
Komentatorzy oceniali, że głosowanie w Brazylii, największym i najludniejszym kraju Ameryki Łacińskiej, będzie najważniejszym testem trwałości widocznego w tym regionie trendu wyborczych sukcesów prawicy. W ostatnich latach konserwatywni sojusznicy Trumpa odnosili zwycięstwa między innymi w Argentynie, Chile, Kolumbii i Ekwadorze.
– Te wybory określą przyszłość Ameryki Łacińskiej – powiedział w niedzielę prezes PT Edinho Silva.
Lula podkreślał, że nie chce być przeciwnikiem Trumpa, ale zapowiadał stanowczą obronę niezależności kraju. Na konwencji swojej partii oświadczył, że „żaden Chińczyk, żaden Amerykanin, ani żaden Francuz nie dotknie” brazylijskich zasobów minerałów krytycznych bez poszanowania suwerenności kraju.

W tym tygodniu Lula potwierdził, że jego rząd odmówił wydania wiz dwóm amerykańskim urzędnikom, którym zarzucił próby ingerencji w październikowe wybory. Departament Stanu USA zaprzeczył wcześniej, że taki miał być cel podróży urzędników do Brazylii.
Pierwsza tura wyborów odbędzie się 4 października, a druga, jeśli będzie potrzebna, zaplanowana jest na 25 października.(PAP)
wia/wr/

























































