Krzysztof Pietraszkiewicz
16.02.06
Cezary Szymanek: Gościem Radia PiN 102 FM jest dziś Krzysztof Pietraszkiewicz - prezes Związku Banków Polskich. Witam panie prezesie.
Krzysztof Pietraszkiewicz: Dzień dobry, witam.
CS: Panie prezesie, ile państwa powinno być w sektorze bankowym w Polsce?
KP: W zależności od tego jaką prowadzi się politykę gospodarczą, wówczas stosuje się określone instrumenty. Państwo może być obecne, i jest obecne w wielu krajach w pewnym zakresie, tworząc tzw. banki apeksowe, banki specjalne, ale tworząc także bardzo mocne instytucje: fundusze poręczeniowo - gwarancyjne, fundusze pożyczkowe. Z tym, że sukcesywnie, jak pokazuje historia wielu krajów, po prostu to tzw. państwo wycofuje się z tych instytucji, tworząc przede wszystkim podmioty o charakterze komercyjnym, kierujące się pewnymi regułami jednak gospodarki rynkowej.
CS: Pytam nie bez powodu, bo u nas można tak naprawdę zaobserwować trend w drugą stronę, przeciwieństwo tego, co pan przed chwilą powiedział. Pan mówi, że na Zachodzie państwo się wycofuje. U nas jednak możemy dojść do wniosku, że państwo próbuje wejść z powrotem na rynek bankowy, mając chociażby w pamięci cały czas trwającą sprawę fuzji banków PKO S. A i BPH i chociażby nawet najświeższe pomysły wiceprezesa Banku PKO BP, by stworzyć narodowy koncern finansowy na bazie PKO i Poczty Polskiej. To nie jest za duża ingerencja?
KP: Podzielmy to na dwie części. Ja myślę, że w pierwszym przypadku, gdy chodzi o tę fuzję jednak międzynarodową, mamy tutaj dwie kwestie. Jedna to jest rzeczywiście tworzenie dużego organizmu europejskiego o zasięgu światowym i skutki dla Polski. Zresztą sprawa była znana w 1997, 1998 roku. Wiedzieliśmy, że po pewnym czasie w tej tendencji konsolidacji powstawania dużej instytucji światowej Polska też zostanie dotknięta tą sprawą. Z punktu widzenia konkurencji można powiedzieć przy bardzo aktywnych kilkudziesięciu podmiotach finansowych na rynku krajowym, ale też pamiętajmy o kilkuset bankach spółdzielczych, to powstanie takiego większego, kolejnego organizmu w ocenie specjalistów, ekspertów bankowych spowodowałoby to, że jednak część tego rynku ten nowy organizm musiałby w czasie konsolidacji utracić na rzecz bardzo ukierunkowanych, zdefiniowanych strategicznie pozostałych podmiotów. Natomiast jest druga sprawa, to są aspekty prawno - regulacyjne, których nie sposób oceniać bez znajomości szczegółów tych umów . Po pierwsze wydaje się, że logika procesów konsolidacyjnych, integracyjnych jest tutaj niezmienna na dobrze rozwijającym się rynku, dla których jest duża przestrzeń na rozwijanie się różnych podmiotów gospodarczych i aspekty prawne, których nie podejmuje się komentować. Natomiast ta druga sprawa, która dotyczy tworzenia ewentualnie większej grupy finansowej o rodzimym kapitale polskim, to jest tylko…
CS: Pod auspicjami państwa.
KP: Tak, to jest kwestia, która niejednokrotnie była rozważana w Polsce. Ja tylko na jedną sprawę muszę zwrócić uwagę, że jednak wiodący bank ma swoją bardzo precyzyjną strategię szybkiego i dynamicznego rozwoju i wydaje mi się, że byłoby źle gdyby z powodu właśnie skoncentrowania się teraz na tworzeniu dużej grupy, nastąpiło opóźnienie realizacji tej strategii. To byłoby ze szkodą dla tego banku i dla polskiego …
CS: Tym bardziej, że PKO BP jest po restrukturyzacji, a Poczta jest dopiero przed.
KP: Właśnie o tym chciałem powiedzieć. Gdyby budować tu jakąś konstrukcję, to trzebaby ją tak kształtować, aby nie odbyło się to kosztem tego wiodącego banku.
CS: Panie prezesie, wrócę jeszcze do sprawy UniCredito, bo od wczoraj mamy nowego ministra skarbu. Większość komentatorów mówi, że to raczej jest polityk a nie minister skarbu, i wiele wskazuje, że ten proces z UniCredito, ta walka polskiego rządu z UniCredito będzie kontynuowana, gdzie koronnym argumentem jest to, że fuzja Banków PKO S.A i BPH zagrozi polskiemu rynkowi. Czy pan może wprost powiedzieć, zagrozi czy nie zagrozi?
KP: Ja mogę się powołać tutaj, i to chyba będzie najbardziej odpowiednie, na opinie ekspertów środowiska bankowego, i to naprawdę reprezentujących różne instytucje, iż ta fuzja, właściwie ona otwiera pewną przestrzeń do tego, żeby te banki, które są szczególnie w pierwszej dwudziestce tak naprawdę, zdobyły część rynku trochę kosztem łączącego się podmiotu. Bowiem każda konsolidacja powoduje, że podmiot konsolidowany, bądź podmioty konsolidujące się, tracą część rynku, i to jest nieprawidłowość nie tylko z Polski.
CS: Czyli byłoby to z pożytkiem dla polskiego rynku?
KP: Nie chcę tego oceniać: z pożytkiem, nie z pożytkiem. Na pewno nie byłoby to tak groźne. Natomiast są inne aspekty, o których ja nie mogę się wypowiadać, ponieważ nie mam na ten temat wiedzy. Są to sprawy umów, regulacji. Moim zdaniem dla sukcesu polskiego rynku finansowego, polskiej gospodarki znalezienie pewnego bardzo dobrego kompromisu strategicznego jest najlepszym rozwiązaniem. Tutaj obie strony muszą wykazać maksimum dobrej woli,
CS: Panie prezesie, kiedy wejdą ograniczenia w udzielaniu kredytów hipotecznych w obcych walutach?
KP: Używamy tu takiego sformułowania: ograniczenia, traktowałbym to raczej jako wdrożenie pewnych praktyk do działalności bankowej, kształtujących także zachowania klientów, które pozwalałyby na prowadzenie jeszcze w sposób bardziej bezpieczny finansowania gospodarki, w tej części finansowania mieszkalnictwa. Ten rynek na najbliższe lata oceniamy jako bardzo obiecujący, wzrastający...
CS: W zeszłym roku 60 % wzrost kredytów hipotecznych.
KP: Wystarczy, że powiem, że niektórzy specjaliści szacują, a można im ufać, że jeżeli sytuacja makroekonomiczna w Polsce się utrzyma, i dobrze będzie skoordynowana polityka fiskalna i monetarna, to możemy osiągnąć zadłużenie polskich gospodarstw domowych w tym segmencie rynku na poziomie 400-450 mld złotych w roku 2015, więc możemy powiedzieć prawie 8 do 10 razu więcej. Czyli to jest bardzo interesujący rynek i chodzi o to, żeby kredytowanie mieszkalnictwa odbywało się w taki sposób, żeby nie było groźne dla gospodarstw domowych, żeby nie było groźne dla instytucji finansowej, nie było groźne dla gospodarki. I tu problem polega na tym, że trzeba zredukować lub wręcz usunąć zagrożenie ze strony potencjalnego ryzyka kursowego, które może się negatywnie zrealizować. Bo ono się może realizować pozytywnie, sukcesem dla klientów. Ale niestety, co jakiś czas, tak pokazuje historia gospodarcza, może realizować się negatywnie i chodzi po prostu o to, żeby te kilka tysięcy osób, czy kilkadziesiąt tysięcy osób nie poniosło klęski na skutek podjęcia decyzji o zaciągnięciu kredytu na piętnaście, czy trzydzieści lat.
CS: Nie chodzi panie prezesie przypadkiem również o to, by klęski nie poniosły duże banki, które przede wszystkim udzielają kredytów hipotecznych w złotówkach, a nie w obcych walutach.
KP: Nie, to jest panie redaktorze…
CS: Mówi się na rynku, że tego typu ograniczenia to jest tak naprawdę lobbing dużych banków,
KP: Muszę powiedzieć, że z uśmiechem do tego podchodzę. Ponieważ to jest w ogóle śmieszne, to jest pozamerytoryczny argument. Ponieważ te propozycje, które obecnie przedstawia nadzór bankowy, można o nich dyskutować, czy one mają wejść za trzy miesiące, za pół roku, czy za rok. Czy powinny być tak „wyśrubowane” w niektórych miejscach, czy też powinny być łagodniejsze, natomiast tworzą jednolite warunki, tzn. one mówią, czy udzielasz kredytów w złotówce, czy udzielasz kredytów w walucie, masz identyczne warunki. Czyli twoja aktywność w tym zakresie jest uzależniona od wielkości funduszy własnych, jakie posiadasz. Ponadto musisz każdorazowo bardzo rzetelnie poinformować klienta o tym, że jest ryzyko kursowe i doprowadzić do jego świadomości, że…
CS: A teraz banki rzetelnie nie informują?
KP: Teraz banki informują rzetelnie, ale np. końcowo nie pobierają jakiegoś zaświadczenia, czy oświadczenia, że klient rozumie na czym polega ryzyko kursowe. W ostatnich kilkunastu miesiącach wiele banków monitorowało, czy klienci banków badają, i czy wiedzą o co chodzi, i część klientów kompletnie nie chciała nawet na ten temat dyskutować. Usłyszała od rodziny, od znajomych, że zaciągnięcie kredytu we frankach jest najlepszym rozwiązaniem i po prostu jeżeli tylko bank zaczął dyskutować z klientem, czy pani, czy pan jest świadom takiego i takiego ryzyka, klient odpowiadał - nie, przepraszam, ja idę do innego banku, i tak się kończyła rozmowa.
CS: Ale czy edukacja przez zakaz przyniesie efekt?
KP: Nie, proszę pamiętać, że to nie zakaz. Problem polega na tym, że klient będzie mógł zaciągnąć kredyt złotowy, będzie mógł zaciągnąć kredyt dewizowy, natomiast bank mając obowiązek alokowania odpowiedniej części kapitału na zrównoważenie ryzyka związanego z działalnością, z ryzykiem kursowym, po prostu będzie dostosowywał ofertę. Ponadto jest tam sugerowane, bo też niewymagane w 100% pewien wyższy udział własny klienta, jeśli zaciąga kredyt w walucie.
CS: Mówi się, że 30 %, to będzie właśnie te 30 %?
KP: 30 % bez jakichkolwiek ciężarów dla banku. Jeżeli udział klienta spadnie o 10, czy o 20%, bank będzie musiał nieco więcej alokować kapitału na pokrycie tych ryzyk.
CS: Czyli będzie możliwe wzięcie np. 100% kredytu w obcych walutach?
KP: Absolutnie tak. Będzie można wziąć kredyt 100% walutowy, ale za pewną część bank będzie musiał alokować, dezaktywizować niejako część kapitału swojego. Ale będzie można i taką sytuację sobie wyobrazić, że klient bierze 70 % w walucie, a 20 % w złotówce i za złotówkę już nie ma tej przysłowiowej kary.
CS: Panie prezesie, od kiedy? Bo padały różne daty: od kwietnia, a może później?
KP: Nadzór bankowy sugeruje kwiecień bieżącego roku.
CS: Rzeczywiście będzie to realne?
KP: Myślę, że będziemy szukać pewnego kompromisu, że niektóre rozwiązania być może wejdą od kwietnia. Ale w niektórych sprawach być może będziemy sugerować większe vacatio legis. To może być związane z pewnymi kwestiami technologicznymi, w niektórych przypadkach po prostu zmianą, generowaniem umów itd., więc to być może będzie wymagało paru miesięcy. Nie chcę w tej chwili zamykać tutaj poprzez zaprezentowanie jakiegoś stanowiska swojej opinii. Dlatego, że 22 po prostu mamy normalne regularne spotkanie i negocjacje z nadzorem bankowym, kiedy, co, i jak. Wszystkie banki w tej chwili dokonują ocen, analiz i będą prezentowały swoją opinię.
CS: Możemy powiedzieć, kiedy wejdzie całościowa zmiana, jeżeli chodzi …
KP: Ja spodziewałbym się, że w tym roku całościowa zmiana wejdzie w życie. Natomiast mam wrażenie, że raczej będzie to wchodzić etapami. Czy będzie tak rygorystyczna w niektórych rozwiązaniach jak jest proponowana w, czy będzie łagodniejsza, jest to przedmiotem negocjacji w najbliższych tygodniach.
CS: To na koniec jeszcze krótko panie prezesie. Czy są już wstępne szacunki o ile może spaść akcja kredytowa w związku z takimi ograniczeniami?
KP: Moim zdaniem akcja kredytowa nie spadnie. Natomiast może się nieco zmniejszyć dynamika akcji kredytowej. Pamiętajmy, że w ostatnich latach mamy wzrosty od trzydziestu do sześćdziesięciu procent. Natomiast ta dynamika może być paradoksalnie podtrzymana przez fakt wprowadzenia przez rząd ustawy o dofinansowywaniu tych kredytów zaciąganych przez młode małżeństwa i osoby samotnie wychowujące dzieci. Ta dopłata 50 % do oprocentowania dla tych ok. 350 tysięcy kredytów w najbliższych latach, ona może po prostu niejako tutaj substytuować tę część rynku z sukcesem. Ja myślę, że to będzie bardzo ważny impuls do rozwoju działalności kredytowej. Pamiętajmy o innych instrumentach, które są. Jest to możliwość odliczania z kosztów uzyskania, czy wliczana w koszt uzyskania przychodów odsetek od kredytów zaciąganych w ogóle dzisiaj na rynku.
CS: Dziękuję bardzo, gościem Radia PiN 102 FM był dziś Krzysztof Pietraszkiewicz - prezes Związku Banków Polskich. Dziękuję bardzo.
KP: Dziękuję.






























































