Zmiana retoryki prezesa Adama Glapińskiego i idące w ślad za nią działania Narodowego Banku Polskiego wydatnie pomogły złotemu. Kurs euro zaliczył mocny spadek i powrócił do stanu z Dnia Niepodległości.


- Zrobimy wszystko, aby inflacja trwała jak najkrócej i żeby była jak najłagodniejsza. (…) Zmieniam retorykę. Inflacja jest przejściowa, ale w okresie 2 lat, a i to też nie wiadomo, choć to teraz tak widzimy. Inflacja nie jest przejściowa, inflacja jest uciążliwa. Będziemy się starali ją sprowadzić do minimalnych poziomów, ale nie kosztem dużego bezrobocia – powiedział w środę prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński.
To istotna zmiana podejścia, ponieważ przez poprzednie miesiące, kwartały i lata prezes NBP bagatelizował kwestię inflacji i nie przeszkadzało mu, że kształtuje się ona powyżej (a ostatnio znacznie powyżej) celu inflacyjnego. Taka postawa w połączeniu z brakiem podwyżek stóp procentowych przez poprzednie miesiące wyraźnie szkodziła złotemu.
Ponadto, w ślad za wypowiedziami prezesa Glapińskiego poszły działania Narodowego Banku Polskiego, który w środę przeprowadził aukcję sprzedaży bonów pieniężnych, w ramach której ściągnął z rynku ponad 7 mld zł, oferując rentowność na poziomie 1,24%.
W efekcie w środę zobaczyliśmy masowe zamykanie krótkich pozycji na parze EUR/PLN. Kurs euro spadł z przeszło 4,65 zł do niespełna 4,62 zł. W czwartek o 9:10 wspólnotowa waluta była notowana po 4,6035 zł, a więc najniżej od 11 listopada.

W ten sposób notowania złotego powróciły ze strefy ekstremalnej słabości do poziomów wyznaczanych przez covidowe szczyty z marca i października ’20 oraz marca i września ’21. Oznacza to, że złoty w dalszym ciągu pozostaje słaby, ale przynajmniej chwilowo zażegnana została groźba ruchu w kierunku 4,90 zł za euro.
Kurs dolara po niedawnych spadkach w czwartek rano zszedł do poziomu 4,0663 zł. Frank szwajcarski wyceniany był na 4,4125 zł, a więc już o ponad 10 groszy mniej niż jeszcze we wtorek. Funt brytyjski kosztował 5,4013 zł, co oznacza spadek o ok. 20 groszy względem listopadowego szczytu.
KK

























































