Wypowiedź szefa Narodowego Banku Polskiego przyczyniła się w środę rano do umocnienia złotego i wyraźnego spadku kursu euro. W ciągu 12 miesięcy prezes Adam Glapiński całkowicie zmienił zdanie na temat polityki walutowej.


- Aprecjacja złotego wspierałaby zacieśnienie polityki pieniężnej i byłaby spójna z jej kierunkiem – powiedział agencji Bloomberg prezes NBP Adam Glapiński.
- Odbudowaliśmy koniunkturę po pandemii, wzrost gospodarczy jest wysoki, inflacja wyraźnie podwyższona, a my podnosimy stopy procentowe. Dlatego dzisiaj aprecjacja kursu wspierałaby zacieśnienie monetarne i byłaby spójna z kierunkiem działań banku centralnego. Jednocześnie jednak na kurs walutowy wpływają obecnie czynniki zewnętrzne, jak choćby sygnalizowane zacieśnienie polityki pieniężnej w Stanach Zjednoczonych czy utrzymujące się napięcia geopolityczne na linii Rosja-Ukraina - dodał.
Stałe kontra zmienne. Jaki kredyt hipoteczny wybrać?
17 lutego o godz. 15:00 eksperci z Santander Bank Polska poprowadzą webinar, w którym przybliżą najważniejsze dylematy stojące dziś przed kredytobiorcami. Podpowiedzą, jak przygotować się do zaciągnięcia zobowiązania i na co zwrócić uwagę w kontekście badania zdolności kredytowej. Przeanalizują ciemne i jasne strony kredytów ze zmienną i okresowo stałą stopą, a także wskażą najważniejsze kroki w procesie starania się o hipotekę.
Zapraszamy do zapisów. Szczegóły webinaru i możliwość zapisu znajdują się na stronie poświęconej temu wydarzeniu.
Według prezesa NBP kierunek działań NBP jest jednoznacznie zdefiniowany. - Dążymy do trwałego obniżenia inflacji i będziemy podejmowali wszystkie niezbędne kroki w tym kierunku - zaznaczył.
Dwa dni wcześniej Glapiński powiedział to samo agencji Reuters, ale w tamtej wypowiedzi stawiał akcent na zasygnalizowanie kolejnych podwyżek stóp procentowych.
Na słowa szefa polskiego banku centralnego zareagował rynek walutowy. W środę o 10:30 kurs euro zniżkował o prawie 1,5 grosza, schodząc do poziomu 4,5502 zł. W ten sposób udało się obronić opór położony na psychologicznym poziomie 4,60 zł, który rynek testował przez kilka ostatnich sesji.
Warto odnotować, że jeszcze rok temu przedstawiciele Narodowego Banku Polskiego i Rady Polityki Pieniężnej z Adamem Glapińskim na czele mówili dokładnie co innego. Jeszcze zimą i wiosną 2021 roku chcieli oni widzieć osłabienie złotego, który i tak był wtedy niemal rekordowo słaby wobec euro czy franka szwajcarskiego.
- Zdecydowanie nie chcemy jednak widzieć mocnej aprecjacji złotego w sytuacji ożywienia. Procykliczna aprecjacja nie jest przez nas mile widziana – powiedziała w lutym 2021 roku wiceprezes NBP Marta Kightley. Euro kosztowało wtedy ok. 4,50 zł, czyli prawie tyle co obecnie. - By zwalczyć tę presję, dokonaliśmy interwencji na rynku walutowym pod koniec ubiegłego roku. Więcej na temat ówczesnej polityki NBP pisaliśmy w tekście zatytułowanym „Słaby jak polski złoty. NBP nie widzi problemu”.
Polskiej walucie w krótkim terminie sprzyja sytuacja na głównej parze walutowej świata. Kurs EUR/USD odbił się od wielomiesięcznego minimum, powracając w okolice poziomu 1,13 dolara za euro. W rezultacie kurs dolara na polskim rynku spadł o ponad 2,5 grosza, schodząc poniżej 4,03 zł.
Frank szwajcarski taniał o przeszło trzy grosze, osiągając cenę 4,3722 zł. Funt szterling wyceniany był na 5,4527 zł, czyli o prawie dwa grosze niżej niż dzień wcześniej.
KK




























































